Ustawa o becikowym została przyjęta przez sejm w grudniu 2005 roku. Niewiele później, bo w marcu 2006 roku, Rada Miasta Bydgoszczy uchwaliła miejskie becikowe. Określono wówczas, że przysługuje jednorazowa zapomoga z tytułu narodzin dziecka w wysokości 1000 zł, gdy dochód na jednego członka rodziny nie przekracza dwukrotności kwoty uprawniającej do pobierania zasiłku rodzinnego, czyli 1008 zł.

Podjęcie tej uchwały poprzedziła gorąca dyskusja, którą warto przypomnieć. Ówczesny wiceprzewodniczący Rady Miasta, Roman Jasiakiewicz, oświadczył, że zastanawia się, czy zapis ?zapomoga? jest zapisem właściwym i nie uwłacza godności matek i ojców. Uczestniczący w obradach Rady Miasta radca prawny wyjaśnił, iż słowo ?zapomoga? jest zgodne z ustawą o świadczeniach rodzinnych.

Wtedy Jasiakiewicz niespodziewanie zgłosił wniosek, aby środki przeznaczane na zapomogi przeznaczyć na tworzenie nowych miejsc pracy. Radny Marek Gralik poprosił prowadzącą obrady Felicję Gwincińską, żeby nie poddawała tego wniosku pod głosowanie, ponieważ jest nieprecyzyjny. Ponieważ radny Jasiakiewicz upierał się, że jego wniosek ma sens, odbyło się głosowanie, podczas którego wnioskodawcę poparła tylko jedna osoba, więc wniosek nie przeszedł.

Innego rodzaju aktywność ujawnił podczas tej sesji radny Jacek Bukowski. Zadał mianowicie najtrudniejsze pytanie dnia. Zapytał, czy dyrektor Wydziału Świadczeń Społecznych jest w stanie określić, w których rodzinach przyjdą na świat dzieci? Nie doczekawszy się odpowiedzi, zaproponował, żeby kwotę becikowego zwiększyć z jednego do trzech tysięcy zł. Ten wniosek również poparła tylko jedna osoba.

Jedynie dwie osoby poparły wniosek radnego Sławomira Młodzikowskiego, żeby powiększyć kwotę becikowego do 1500 zł, więc również nie przeszedł.

Najaktywniejsza, tradycyjnie, była radna Anna Mackiewicz. Krytycznie odniosła się do projektu uchwały. Najbardziej martwił ją fakt, że tej samej wysokości becikowe otrzymają nie tylko osoby biedne, ale także niezamożne. Wyliczyła też skrupulatnie, ile innych rzeczy można by sfinansować za pieniądze, które pójdą z kasy miejskiej na tę jednorazową pomoc.
Jej argumentacja nie przekonała słuchaczy. Za becikowym głosowało dwudziestu radnych, trzy głosy były wstrzymujące, a jeden przeciwny.

Bydgoszcz nie była odosobniona. Na premiowanie narodzin nowych obywateli zdecydowało się w tamtym czasie bardzo wiele samorządów w Polsce. Nie obowiązywały żadne jednolite reguły, wszystko zależało od woli radnych oraz możliwości finansowych danej gminy. W niektórych zapomogę przyznaje się wszystkim rodzinom, w których urodziły się dzieci, w innych jej otrzymanie uzależnia się od dochodów rodziny. Wysokość samorządowego becikowego jest też bardzo zróżnicowana i waha się od 500 do nawet 2000 złotych.

Od wyborów samorządowych 2010 roku rządzi Bydgoszczą koalicja PO – SLD. Za politykę społeczną w mieście odpowiada szef bydgoskich struktur Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Jan Szopiński, który jest zastępcą prezydenta Rafała Bruskiego. Przeciwnik becikowego, Roman Jasiakiewicz, pełni obecnie funkcję przewodniczącego, a najbardziej krytyczna wobec tej formy pomocowej, Anna Mackiewicz, wiceprzewodniczącej Rady Miasta.

- Decyzja była wówczas podejmowana na fali emocji – przypomina radna Mackiewicz. – Nie była poprzedzona żadną dyskusją ani analizami. Na pytanie, czy zagłosowałaby za zniesieniem becikowego, odpowiada, że najistotniejsze jest ujednolicenie systemu wspierania najuboższych rodzin. – Chodzi o to, żeby zaistniała świadomość, iż w przypadku narodzin kolejnego dziecka można liczyć na pomoc ze strony miasta, np. znaczne zmniejszenie opłat za żłobek czy przedszkole. Gdyby do osiągnięcia tego celu były potrzebne środki wydawane obecnie na becikowe, byłabym dla dobra sprawy gotowa zrezygnować z tej formy pomocowej.

Poprosiliśmy o komentarz byłego prezydenta Bydgoszczy, za którego kadencji jednorazowa zapomoga z tytułu narodzin dziecka została przez Radę Miasta uchwalona. – Ideą wprowadzenia becikowego, a dodam, że zrobiliśmy to bodajże jako pierwsze miasto w Polsce, była chęć pomocy rodzicom. Dla wielu nowy potomek oznacza przecież spore, nowe wydatki, związane z nowymi rodzicielskimi obowiązkami: wózek, pieluchy, wanienka, środki czystości, etc. Z powodu inflacji to kwota obecnie i tak mniej znacząca – powiedział Konstanty Dombrowicz.

23 października 2011 roku bydgoscy radni zmienili zasady przyznawania becikowego. Jednorazowa zapomoga z tytułu urodzenia przysługuje obecnie wyłącznie wtedy, gdy dochód na jedną osobę w rodzinie nie przekracza 504 zł. Bydgoscy radni byli w tej sprawie mocno podzieleni, bo tylko 12 osób głosowało za nową zasadą przyznawania becikowego, 10 było przeciwnych, a dwie się wstrzymały.

Widać jednak, że radni SLD razem z połową klubu PO, dysponują wymaganą większością, by, jeśli zechcą, przegłosować zniesienie becikowego. Tylko czy to naprawdę ma sens? W tej chwili ludzie dostają pieniądze do ręki i sami decydują, jak je spożytkować. SLD chce ich wyręczyć w myśleniu. Urzędnicy mają decydować, komu i jak pomagać, choć wiadomo, że ze środków kierowanych na pomoc społeczną najmniejsza ich część trafia do najuboższych, bo aż 80 proc. przeżera biurokracja.