Psy, które trafiają do schroniska, są na ogół po przejściach. Albo ktoś je wyrzucił, albo źle traktował. Niektórymi, po śmierci właściciela, nie miał się kto zająć. Mają jednak szczęście, gdy znajdą dach nad głową, przysłowiową miskę strawy i opiekę weterynaryjną w miejscu, gdzie panuje troska o zwierzęta. Izabella Szolginia, szefowa bydgoskiego schroniska, czego właśnie dała dowód, myśli o swoich czworonożnych podopiecznych na okrągło.
Pewnego razu zobaczyła miniaturowe koło w formie kołowrotka z biegającym w środku chomikiem. Pomyślała, że na takiej ruchomej bieżni także psy mogłyby się doskonale wybiegać. Okazało się, że nieszablonowy pomysł da się wcielić w życie. Na jej prośbę bieżnię treningową dla psów zaprojektowali, a następnie wykonali i zamontowali w schronisku pracownicy Wojskowych Zakładów Lotniczych w Bydgoszczy, w ramach, jak to zgrabnie określili, ?wolontariatu zakładowego?.
Spacerów psia bieżnia rzecz jasna nie zastąpi, ale umożliwi zaspokojenie potrzeby ruchu tym czworonogom, które rozpiera energia. Na razie nietypowe urządzenie jest z ciekawością obwąchiwane. Podobno tylko dwa psy podjęły próbę sprawdzenia, jaką prędkość można osiągnąć na psiej bieżni. No cóż, nie wszystkie nowinki przyjmują się od razu, ale z czasem mogą się stać prawdziwymi hitami.