Zanim rozpoczęła się zorganizowana przez wicemarszałka senatu Jana Wyrowińskiego i senatora Andrzeja Kobiaka debata jej uczestnicy przed wejściem do budynku musieli ominąć pikietę zorganizowaną przez przedstawicieli bydgoskich młodzieżówek SLD, PiS i Ruchu Palikota pn. ?Razem dla Bydgoszczy?. Młodzi politycy w rozdawanych ulotkach podkreślili znaczenie Bydgoszczy i zamanifestowali p. minister Bieńkowskiej, że Bydgoszcz jest jedynym miastem, które może pełnić funkcję samodzielnej metropolii bez Torunia.

Po przywitaniu przez rektora UKW prof. Józefa Kubika minister Elżbieta Bieńkowska powiedziała, że ministerstwo, które reprezentuje znane jest nie tylko z wydawania unijnych pieniędzy, ale też formułuje długofalową politykę regionalną. Polska w latach 2014-2020 na programy rozwojowe może uzyskać nawet do 68 mld euro. Stwierdziła, że rozwój rozpoczyna się w miastach i to miasta “robią boom”, który w dalszym etapie przenosi się na obrzeża podmiejskie i dalej na cały region. – Musicie sobie odpowiedzieć, czy chcecie być silni, czy nie. A silnym Bydgoszcz może być tylko z Toruniem. Bez Torunia Bydgoszcz uplasuje się w drugiej kategorii miast wojewódzkich. W proteście nie widzę nic poza emocjami. Powinniście nie antagonizować, nie konfrontować się nawzajem a współpracować. Wiodącą rolę w tym procesie pełnić będzie urząd marszałkowski. Ale nikt nie będzie na siłę państwu narzucać metropolii – stwierdziła minister Bieńkowska.

Z kolei przedstawiciel Ministerstwa Cyfryzacji, doradca ministra Michała Boniego Robert Gawłowski przedstawił zebranym pozytywne przykłady z Europy na przykładzie Niemiec, Hiszpanii i Francji toczących się procesów metropolitalnych. Stwierdził, że w Polsce dopiero teraz udało się skonsolidować kilkadziesiąt polityk regionalnych w dwie, z kluczową długookresową strategią rozwoju kraju do 2030. Stwierdził, że niestety dotąd nie zdefiniowano na czym polega “problem metropolitalny” i po uporządkowaniu debaty na ten temat trzeba będzie przeprowadzić konsultacje raz jeszcze i wtedy przedstawić ustawę metropolitalną.

Europoseł Tadeusz Zwiefka przyznał, że jest przerażony, gdy przysłuchuje się dyskusji o metropoliach. Toczy się ona “od Sasa do Lasa” i wymaga uporządkowania. Tymczasem nie ma definicji “miasta” czy “metropolii”. Są tylko opisy i charakterystyki. W Europie przyjmuje się, że metropolia spełniać musi dwa podstawowe warunki: 500 tys. mieszkańców i posiadać centrum z instytucjami zdolnymi realizować funkcje społeczne, gospodarcze, kulturalne, naukowe, a także mieć ośrodki medialne. Europarlamentarzysta poinformował, że budżet UE na lata 2014-2020 posiadać będzie wydzielone środki finansowe na zrównoważony rozwój obszarów miejskich i każdy kraj członkowski mieć będzie prawo do swobodnego przeznaczenia tych pieniędzy, a beneficjenci miasta też wykorzystywałyby te dotacje zupełnie swobodnie. Warunek jest jeden: tych miast w poszczególnych krajach nie może być więcej jak 20. Według obliczeń T. Zwiefki Polska ma szansę uzyskać na ten program 2 mld euro. – Dlatego zróbmy coś co ma sens. Dajmy sobie spokój z rozdrabnianiem się – orzekł, dyskwalifikując aspiracje Inowrocławia do aspirowania do metropolii.

Marszałek województwa Piotr Całbecki przedstawił historię współdziałania Bydgoszczy i Torunia od 2002 r., podając jako dobry przykład współpracę na polu kultury. – W przyszłym roku jako sejmik województwa musimy uchwalić strategię rozwoju województwa z wytyczeniem obszaru metropolitalnego. Taką, którą zaakceptuje rząd! Jeśli ktoś chce storpedować dialog i nie będziemy mieli polityki metropolitalnej mogą nam koło nosa przejść olbrzymie pieniądze – zaalarmował marszałek Całbecki.

Wystąpienie prezydenta Torunia Michała Zaleskiego opierało się na konstruktywnych doświadczeniach i wezwaniu do nie mniej optymistycznej przyszłości. – Już współpracujemy w ramach programów BiT City, InWater, rewitalizacji drogi wodnej E70, a także spalarni – powiedział. Przedstawiając różne mapki obszarów przyszłej metropolii nie wykluczył żadnej, popierając również aspiracje Inowrocławia. – Dlaczego Bydgoszcz i Toruń muszą iść razem? Bo dostępność do usług będzie większa. Dodawajmy, mnóżmy i potęgujmy nasze możliwości – wezwał prezydent Torunia.

- Emocje są najważniejsze – zaskakująco swe wystąpienie rozpoczął prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski, wspomagając je prezentacją multimedialną “Bydgoszcz sercem metropolii”. – Emocje zrodziły się stąd, że decyzje dotyczące kształtu metropolii zapadają w Warszawie i Toruniu, a nie w Bydgoszczy! Narzędzia budowania metropolii są w urzędzie marszałkowskim w Toruniu, w ministerstwie w Warszawie, a prezydent Bydgoszczy nie uczestniczy w tym procesie, a chodzi przecież o zbudowanie zaufania, bo bez zaufania powstaną tylko emocje i niepokoje! – grzmiał Bruski. – W Warszawie nie dostrzega się tego schematu, a jeśli kryteria podejmowania decyzji nie są jasne, jeśli podział nierozdysponowanych środków unijnych odbędzie się według wielkości 1 mld euro na dawne województwo bydgoskie, a 2 mld euro na dawne województwa toruńskie i włocławskie to o ducha współpracy nie będzie łatwo. Jeśli o dane dotyczące podziału pieniędzy Metropolia Bydgoska musi domagać się na drodze sądowej, tym bardziej będzie trudno – dodał. Na koniec, przywołując swoją marynarską przeszłość wręczył minister Bieńkowskiej koło ratunkowe, stwierdzając, że Bydgoszcz, krzywdzona ostatnimi laty decyzjami politycznymi potrzebuje “koła ratunkowego” ze strony rządu.

Z głosów środowisk organizacji gospodarczych odnotowujemy interesującą wypowiedź Marii Anny Karwowskiej z Kujawsko-Pomorskiej Organizacji Pracodawców “Lewiatan”. Stwierdziła ona, że wszyscy dyskutanci mówią o dzieleniu pieniędzy. Tymczasem skądś się te pieniądze muszą brać, a nie biorą się znikąd indziej jak tylko z podatków. Niezależnie, czy mówimy o środkach rządowych, czy unijnych źródło pochodzenia tych pieniędzy jest zawsze podatkowe. Dlatego, prowadźmy taką politykę, by przedsiębiorcy mieli z czego płacić podatki.

Piotr Cyprys z Metropolii Bydgoskiej za niedopuszczalny błąd uznał niewskazanie miasta centralnego przyszłej metropolii tak, jak to uczyniono w przypadku Katowic na Górnym Śląsku czy Gdańska w Trójmieście. Spotkał się z natychmiastową ripostą minister Bieńkowskiej, że tam urzędy marszałkowski i wojewódzki są w jednym mieście. A konflikt w Kujawsko-Pomorskiem między Toruniem a Bydgoszczą ma naturę sporu o wyższości świat Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy.

Poseł Tomasz Latos (PiS), komplementując wystąpienie prezydenta Bruskiego wezwał do wskazania stolicy metropolii, a wtedy znikną konflikty i nastąpi konieczna równowaga między Bydgoszczą a Toruniem. – Trudno nam się zgodzić, by decydował o tym sejmik wojewódzki – orzekł.

Następnie głos zabrał przewodniczący Rady Miasta Bydgoszczy Roman Jasiakiewicz, któremu nie chciano go wcale udzielić, ale mikrofonu nie odebrano. – Nic nie mówi się o kompetencjach metropolii. Natomiast niedopuszczalne jest grożenie, że jak się nie połączycie to spadniecie do II ligi. Losem miliona ludzi nie można decydować podniesieniem ręki za lub przeciw! A mieszkańcy Bydgoszczy i gmin sąsiednich czują się oszukani na inwestycjach infrastrukturalnych – grzmiał przewodniczący RM Bydgoszczy.

O umożliwienie tworzenia metropolii oddolnie i wskazanie przez rząd jej lidera apelowała Dorota Jakuta, przewodnicząca sejmiku województwa. Natomiast wicemarszałek województwa Michał Korolko wystąpienie prezydenta Bruskiego określił jako podsycające emocje, wypowiedziane bez poczucia odpowiedzialności za słowa.
Senator Jan Rulewski uznał z kolei, że Bydgoszcz i Toruń są skazane na współpracę i nie ma dla tego alternatywy.

W słowie podsumowującym debatę prezydent Torunia Michał Zeleski życzył wszystkim radosnych świąt wielkanocnych, a w związku z tym, że torunianie lubią dawać prezenty ofiarował pani minister obraz przedstawiający toruńską Bramę Mostową. Wtedy prezes Bydgoskiego Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy Jerzy Derenda w imieniu bydgoszczan ofiarował Elżbiecie Bieńkowskiej kwiaty, obraz z Wyspą Młyńską i grafikę z jej podobizną wykonaną przez artystę w trakcie posiedzenia.

Minister Elżbieta Bieńkowska oświadczyła, że większości emocji nie rozumie. Dodała, że bez współpracy dwóch miast województwo będzie słabe. – Musicie państwo wykorzystać szanse na duże pieniądze, musicie wykorzystać szanse wynikające z polityki miejskiej. Ale to państwo macie problem, bo nigdy nie jest tak, że problemy znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Państwu zależy na słowach, a od samego chciejstwa nie będzie lepiej, nie będzie się żyło lepiej – podsumowała minister Bieńkowska.

- Na trudnej drodze współpracy być może zrobiliśmy krok do przodu. Obyśmy nie odchodzili z mniejszymi szansami. Będą następne spotkania. Mówiąc jak Jan Rulewski jesteśmy skazani – to miły wyrok – zakończył spotkanie wicemarszałek Senatu RP Jan Wyrowiński.