Okolice toru regatowego, zgodnie z opracowanym w 2006 roku Projektem Rewitalizacji Bydgoskiego Węzła, miały służyć rekreacji i wypoczynkowi. Tymczasem wydano decyzję o warunkach zabudowy umożliwiającą deweloperowi postawienie naprzeciw toru regatowego budynku z 48 mieszkaniami.

- Urzędnicy uspokajali nas, że tereny zielone w tym miejscu są niezagrożone – śmieją się mieszkańcy ul. Witebskiej. Faktycznie. Deweloper zobowiązał się (tak wynika ze złożonego w ratuszu projektu budowlanego) do utwardzenia wewnętrznej drogi dojazdowej ażurowymi płytami. Można w otworach posadzić byliny odporne na deptanie albo posiać trawę.

Jak to możliwe, że z upoważnienia prezydenta została wydana decyzja o warunkach zabudowy, na mocy której można na działce przy Witebskiej postawić dom o szerokości elewacji do 42 m? Czy dlatego, że szerokość elewacji w projekcie złożonym przez dewelopera wynosi 41,28 m? To o tyle zastanawiające, że wszystkie domy w sąsiedztwie są znacznie mniejsze od zaprojektowanego budynku. Szerokość elewacji wynosi średnio 14 m.

- Należy podkreślić, że ustawodawca, choć w art. 61 ust. 1 pkt 1 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym sformułował zasadę dobrego sąsiedztwa, nie przyznał prymatu kontynuacji funkcji zabudowie znajdującej się bezpośrednio przy działce, na której ma powstać nowa zabudowa, lecz nakazał organom administracji publicznej odwołać się do całości obszaru objętego analizą – wyjaśnia dyrektor Wydziału Administracji Budowlanej, Katarzyna Łaskarzewska-Karczmarz.

Przekładając język urzędniczy na zrozumiały dla ludzi, przy wydawaniu decyzji nie trzeba się kierować bezpośrednim sąsiedztwem, tylko przyjrzeć się najbliższej okolicy, żeby nowy obiekt nie zakłócał ładu urbanistycznego, lecz wpasował się w otoczenie. Gołym okiem widać, że czterokondygnacyjny blok nie pasuje do stojących przy Witebskiej jednopiętrowych domów. Jeśli urzędnicy chcieli zadowolić oczekiwania dewelopera, musieli znaleźć jakiś pretekst umożliwiający wybudowanie elewacji o szerokości 41,28 m.

Wokół potencjalnego miejsca inwestycji nakreślono na mapie okręg o promieniu 147 m. Niestety, nie było na tym terenie żadnego budynku o poszukiwanych wymiarach. Wówczas poszerzono obszar poszukiwań. Promień drugiego okręgu zakreślonego na mapie wynosił 338 m. Dlaczego właśnie tyle? W odległości 338 m od działki, na której deweloper chce wybudować blok, stoi budynek wytwórni oklein o szerokości elewacji 50 m. Wprawdzie stoi on po drugiej stronie Witebskiej niż planowany blok i w takiej odległości od ulicy (ok. 80 m), że go nie widać, ale do uzasadnienia decyzji był jak znalazł.

Większy problem mieli urzędnicy ratuszowi z dopuszczalną wysokością budynku. Deweloper chce postawić blok z czterema kondygnacjami naziemnymi, a wysokość okolicznych jednopiętrowych domów nie przekracza 8 m. W 2012 roku miasto oddało do użytku domy socjalne przy Odrzańskiej (boczna uliczka od Witebskiej). Jednopiętrowe. Ich wysokość jest dostosowana do okolicznej zabudowy.

“W terenie analizowanym wysokość zabudowy jest nieujednolicona i wynosi od 2,2 m do 12 m” – czytamy w uzasadnieniu decyzji o warunkach zabudowy podpisanej z upoważnienia prezydenta przez dyrektor Wydziału Administracji Budowlanej, Katarzynę Łaskarzewską-Karczmarz. Mieszkańcy przeczesali dokładnie okolicę. Najwyższy jest budynek zajmowany przez Komandora, zakład produkujący meble. Mierzy aż 10 m. Urzędnicy tak długo go mierzyli aż im wyszło 12 metrów.

Zapytaliśmy, co mówi Strategia Rozwoju Miasta Bydgoszczy do roku 2030 na temat tych terenów. Dokładnej odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Wydział Administracji Budowlanej zwrócił się do Miejskiej Pracowni Urbanistycznej o wydanie opinii, czy ?można dopuścić przedmiotową inwestycję? i uzyskał odpowiedź, że dopuszczalne jest postawienie na działce w Brdyujściu budynku wielorodzinnego. To wiemy. W czterech budynkach socjalnych postawionych kilka lat temu przez miasto przy Odrzańskiej mieszka dużo rodzin, ale nie więcej niż osiemnaście w jednym. W ?przedmiotowej inwestycji?, którą zamierza zrealizować deweloper, ma być 48 mieszkań.

Dlaczego mieszkańcy nie protestowali w 2014 roku, kiedy został złożony wniosek o wydanie decyzji umożliwiającej wybudowanie bloku przy Witebskiej? – Nie zostaliśmy powiadomieni przez Urząd Miasta – powiedziała nam pani Zofia Woźniak, mieszkająca w najbliższym sąsiedztwie działki, na której ma zostać wybudowany czterokondygnacyjny blok. Takie niepytanie najbliższych sąsiadów o zdanie wydało nam się co najmniej dziwne.

Okazało się, że domy stojące w bezpośrednim sąsiedztwie działki przy Witebskiej od 2013 roku już nie są najbliższymi sąsiadami. Wszystkie działki się wprawdzie stykają, ale na mapie już nie są sąsiadami.

Działka przy Witebskiej, którą nabył deweloper, miała wcześniej troje współwłaścicieli. W 2013 roku dokonali oni podziału działki na część pod budowę i pod przyszłą drogę. Kiedy wydawane były warunki zabudowy, ta część działki, gdzie miał stanąć budynek, nie sąsiadowała więc już z pobliskimi zabudowanymi działkami, tylko z niezabudowanym terenem, na którym kiedyś powstanie droga. – W przedmiotowym postępowaniu za strony zostali uznani wszyscy właściciele i użytkownicy wieczyści działek sąsiadujących z terenem inwestycji – informuje dyrektor Łaskarzewska-Karczmarz. W tym postępowaniu strona była jedna. Potencjalny inwestor nazywał się tak samo jak sąsiad potencjalnego inwestora.

Mieszkańcy Witebskiej nie opuszczają rąk. Uczynią wszystko, by nie dopuścić do wydania zgody na budowę.