Opieszałość radnych koalicji PO-SLD może odbić się czkawką. Najgorzej będzie, jeśli za zmianę nazw ulic w wyniku dekomunizacji zapłacą mieszkańcy.

 

Rada Miasta Bydgoszczy uchyliła się od zmiany nazw ulic propagujących komunizm. Sejm ustawę, nakładającą taki obowiązek na gminy, uchwalił niemal jednomyślnie (nikt nie był przeciw, jedna posłanka z PO wstrzymała się od głosu). Sejm dał radnym w całej Polsce czas na dekomunizację nazw ulic do 2 września. W przypadku niewykonania tego obowiązku przez samorządy, ustawa nałożyła taki obowiązek na wojewodów.

 

W Bydgoszczy toczy się wokół zmiany nazw ulic w ramach dekomunizacji gra polityczna. Radni Platformy Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, wyczuwając obojętność mieszkańców i dezaprobatę swoich wyborców dla dokonania zmian, zablokowali taką możliwość. W czasie zwołanej przez radnych Prawa i Sprawiedliwości sesji rady 12 lipca br. zgodzili się tylko na jedną zmianę: nazwa ulicy Józefa Powalisza zmieniona została na Jeremiego Przybory. Propozycje zmiany nazw ulic: za Teodora Duracza - Krzysztof Gotowski, za Oskara Langego - Jan Nowak Jeziorański, za Stanisława Lehmana - Bernard Śliwiński,  za Józefa Powalisza - Jeremi Przybora, za Zygmunta Berlinga - Studencka, za Armii Ludowej - Legionów Polskich, za Bolesława Rumińskiego - Kowalska, za park Zbigniewa Załuskiego - park Leszka Jana Malinowskiego, za Planu 6-letniego - Kazimierza Wielkiego i Ku Słońca, większość rządząca Bydgoszczą odrzuciła.

Po sesji prezydent Bydgoszczy zarządził konsultacje dotyczące zmiany nazw ulic, alei oraz parku według propozycji PiS, w których mogli wziąć udział wyłącznie mieszkańcy tych ulic, których nazwy miały ulec zmianie, a w przypadku parku Załuskiego – mieszkańcy osiedla Leśnego. Przy bardzo nikłym zainteresowaniu konsultacjami, ich wyniki pokazały, że zmiany nie cieszą się poparciem zainteresowanych mieszkańców.

Po upływie zakreślonego przez ustawę terminu obowiązek wykonania sejmowej ustawy przeszedł teraz na wojewodę. Tymczasem pojawiły się głosy, że na zwołanej na przyszły tydzień sesji bydgoskiej rady, niewykluczone że radni zajmą się zmianą nazw ulic, na których ciąży komunistyczne piętno z tego choćby powodu, by o nowych nazwach nie decydował wojewoda.

Tymczasem wojewoda Mikołaj Bogdanowicz powiadomił dzisiaj wszystkich  przewodniczących rad miejskich i gminnych w regionie o konsekwencjach finansowych wynikających z niewykonania w terminie postanowień ustawy o zakazie propagowania komunizmu. Jeśli zmiana nazwy ulicy nastąpiła na jej podstawie tj. do 2 września, to ustawodawca przewidział zwolnienie mieszkańców z kosztów dokonania zmian. Tak też będzie gdy teraz wojewoda za samorządy wykona nakazaną przez sejm dekomunizację ulic. Jeśli jednak radni po 2 września dokonają zmian nazw ulic, to wtedy zmiany te nie będą objęte zwolnieniami od kosztów. Za zmianę nazw ulic koszty poniosą również mieszkańcy, choćby te wynikające z wymiany dokumentów.