"Miarka się przebrała! Bydgoszcz nie składa parasolek!" - pod tym hasłem zgromadziło się około 150 osób, głównie kobiet, na wiecu w proteście przeciw odrzuceniu przez Sejm obywatelskiego projektu ustawy legalizującego aborcję komitetu "Ratujmy Kobiety" i skierowaniu do dalszych prac parlamentarnych projektu rozszerzającego ochronę życia komitetu „Zatrzymaj Aborcję”.
"Miarka się przebrała! Bydgoszcz nie składa parasolek! - pod takim hasłem około 150 osób protestowało dzisiaj na Starym Runku przeciw skierowaniu przez Sejm do dalszych prac parlamentarnych projektu ustawy mającej na celu wyeliminowanie z polskiego prawa jednej z trzech przesłanek pozwalających na dokonanie legalnej aborcji w Polsce, przesłanki eugenicznej, która umożliwia wykonanie legalnej aborcji, kiedy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Sejm jednocześnie odrzucił w pierwszym czytaniu projekt ustawy komitetu "Ratujmy Kobiety", którego celem było zalegalizowanie aborcji bez ograniczeń do 12 tygodnia życia dziecka poczętego.
"Obudziłyśmy się dziś w Polsce, w której za nieodrzucaniem projektu gwarantującego nam normalne prawa reprodukcyjne byli Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz, Mariusz Błaszczak i Krystyna Pawłowicz, a jego odrzucenie zawdzięczamy nie tylko 166 głosom posłów PiS, ale m. in. i tchórzliwej ucieczce z sali plenarnej 39 posłów opozycji" - stwierdzali rozgoryczeni organizatorzy protestu.

- Nasz protest to sprzeciw wobec rządzących Polską, sprzeciw wobec naruszaniu naszych praw reprodukcyjnych. Ponad połowa społeczeństwa to kobiety i one nie pozwolą, by ich prawa były naruszane. Tak jak nasze prababki wywalczyły należne prawa, tak dzisiaj będzie tak samo - mówiła do zgromadzonych Magdalena Marcinkowska, organizatorka protestu na Starym Rynku. - 10 stycznia posłowie i posłanki pokazały nam środkowy palec. Koalicja rządząca wbrew obietnicom o nieodrzucaniu projektów obywatelskich wrzuciła nasz projekt do kosza - dodała Marcinkowska i wyraziła również rozczarowanie i gniew w stosunku do "tchórzliwych posłów opozycji, którzy nie wzięli udziału w głosowaniu". - Nikt nie reprezentuje głosu kobiet. Możemy liczyć tylko na siebie - podsumowała rozczarowana Marcinkowska. I odczytała listę posłów mających swoje biura w Bydgoszczy, którzy poparli skierowanie projektu komitetu "Ratujmy Kobiety" do komisji (z PO: Zbigniew Pawłowicz, Paweł Olszewski, Michał Stasiński, z Nowoczesnej: Paulina Hennig-Kloska, z Kukiz'15: Paweł Skutecki oraz z PiS: Łukasz Schreiber) i listę - jak to określiła - "hańby" (z PiS: Tomasz Latos, Piotr Król, Ewa Kozanecka, Bartosz Kownacki, z PSL: Eugeniusz Kłopotek). Do "listy hańby" zaliczona została również Teresa Piotrowska z PO, która nie wzięła udziału w głosowaniu.
Podczas manifestacji głos zabrali przedstawiciele Inicjatywy Polskiej, Bydgoskiego Forum Obywatelskiego, partii "Razem", Sojuszu Lewicy Demokratycznej (zastępca prezydenta Bydgoszczy Anna Mackiewicz), Ruchu Anarchistycznego.
