“Zagrożenie wyższą karą ma na celu zdyscyplinowanie pasażerów w zakresie obowiązku uiszczenia opłat za przejazd, a tym samym zwiększenie wpływów z biletów” – czytamy w uzasadnieniu uchwały, regulującej opłaty za naruszenie przepisów taryfowych obowiązujących przy korzystaniu z usług przewozowych, którą jutro zatwierdzą radni na sesji.
Nowa stawka opłaty karnej wyniesie 260 zł, choć jeśli jej uregulowanie nastąpi w ciągu tygodnia będzie ona zmniejszona o 78 zł. Czyli bardziej zdyscyplinowani i nieociągający się z uregulowaniem należności dla Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej mogą liczyć w takim przypadku na bonifikatę!
Aż 200 zł w myśl nowej taryfy wynosić będzie opłata karna w przypadku skasowania biletu ulgowego i nieposiadania dokumentu poświadczającego prawo do zniżki.
—————-
Kontrolerzy w minionym roku wypisali blisko 35 tys. mandatów. Jedynie połowa z nich okazała się możliwa do wyegzekwowania od dłużników. Zdarzają się przypadki zupełnego ignorowania przez mieszkańców naszego miasta zobowiązań, szczególnie tego rodzaju. Coraz częstsze są też przypadki, w których kara w wysokości 160 zł przekracza możliwości finansowe mieszkańców grodu nad Brdą. Są również osoby, korzystające z usługi przejazdu na odległość dwóch-trzech przystanków, podejmujące swoisty hazard jazdy na gapę (ryzyko wpadki dużo mniejsze niż dla kogoś jadącego kilkanaście przystanków), uznające, tak jak w przypadku nadmiernych podatków, za nieetyczne kasowanie przez miasto 3,20 zł za tak krótki przejazd.
Czy podwyższenie opłaty karnej zdyscyplinuje pasażerów tak, jak oczekują tego autorzy podwyżki? Tak, ale w niewielkim stopniu. Zaostrzenie kar oczywiście odstrasza. Kary w tym przypadku można uniknąć, regularnie kasując bilety lub rezygnując z usługi. Być może część gapowiczów uda się tym sposobem skłonić do kasowania biletów, ale będzie to niewielka ich część, większa ich reprezentacja na początku obowiązywania nowych kar taryfowych zrezygnuje z usług MZK. Podwyższenie kar w stosunku do “recydywistów”, których po prostu nie stać na płacenie za korzystanie z usług MZK, nie będzie miało znaczenia, bo i tak są dłużnikami niewypłacalnymi. W tej sytuacji “dyscyplinowanie” może spowodować bardziej rezygnację z usług niż skłonienie do kasowania biletów.
“Proponowana wysokość kary pozwoli też na umieszczenie dłużników w odpowiednich rejestrach długów, co również powinno przyczynić się do ograniczenia nieopłaconych przejazdów” – to drugi argument podniesiony przez twórców nowych przepisów. Wydaje się, że również wątpliwej jakości i pozbawiony słuszności. Duża liczba mieszkańców poddana zostanie swoistej stygmatyzacji za nieuregulowanie opłaty karnej za przejazd tramwajem MZK wartości 260 zł. Sens istnienia Krajowego Rejestru Dłużników Biura Informacji Gospodarczej SA polegać miał na gwarantowaniu bezpieczeństwa obrotu gospodarczego, a nie wpisywaniu uczniów liceum czy studentów uniwersytetu. W związku z tym, że nie tylko Bydgoszcz jest gorliwa (już umieściła tam kilkuset gapowiczów) we wpisywaniu dłużników kilkusetzłotowych do tego rejestru, jego twórcy zaniepokojeni są faktem, że lista zapisanych urosła z 14 tys. w 2003 r. do ponad 690 tys. obecnie. Co będzie jak większość Polaków, tzn. elektoratu zameldowanego na terytorium RP, znajdzie się na tej liście? Nie mówiąc już o tym, że w Zarządzie Dróg trzeba będzie powołać nowy referat do spraw wpisywania obywateli naszego miasta na listę dłużników i co bardzo ważne, gdyby tym nieszczęśnikom udało się zobowiązania spłacić, do wykreślania ich z tej listy hańby!
Powyższe względy przemawiają, wydaje się, za tym, że nowa treść uchwały, mająca na celu “zdyscyplinowanie” mieszkańców, a jak nie to umieszczenie ich na liście dłużników, nie powinna wywoływać dużego entuzjazmu radnych. Jednak kolejne zdania jej uzasadnienia na pewno radnych przekonają. Mianowicie: “Aktualnie większość dużych miast w Polsce stosuje kary za brak biletu w kwocie znacznie przekraczającej 200 zł, w tym Poznań 280 zł, Szczecin 260 zł, Kraków 240 zł”. Słuszny argument? Oczywiście, że tak, bo niby czemu my gorsi, wszak mamy być metropolią! Nawet sami autorzy nowych stawek się do nich w tym momencie przekonali, a o ciągle obowiązujących stawkach napisali w czasie przeszłym: “W komunikacji miejskiej w Bydgoszczy kara ta dotychczas wynosiła 160 zł.”
Gdy do tych argumentów dodamy jeszcze ten, podany przez dyrektora ZDMiKP Witolda Antosika, że “przedmiotowa uchwała nie wywołuje skutków finansowych po stronie wydatków z budżetu miasta, może natomiast przyczynić się do wzrostu dochodów, które trudno oszacować” to możemy być pewni, że kara 160 zł za jazdę bez ważnego biletu przeszła jak wyżej napisali rzecznicy jej podwyższenia do historii.