Debatę o spalarni rozpoczęło wystąpienie Marka Zientaka z Bydgoskiego Forum Ekologicznego, który w krytycznych słowach scharakteryzował bezskuteczność protestów mieszkańców. – Nie ma zgody na finansowanie tej inwestycji w tym miejscu i w takiej skali, i takiej technologii – stwierdził.

Krytycznie o projekcie spalarni wypowiedzieli się radni Jacek Bukowski (SLD), Tomasz Rega (PiS) i Roman Jasiakiewicz. Przewodniczący bydgoskiej rady określił nawet tę dyskusję jako nade wszystko o przyszłości Bydgoszczy. Albo nastąpi inny jej rozwój, albo dalej funkcjonować ona będzie w kategorii infrastruktury. Uznał on, że inwestycje w mieście powinny być bardziej zdywersyfikowane, odpowiadać oczekiwaniom mieszkańców, a więc dotyczyć modernizacji dróg, budowy mostów, ścieżek rowerowych czy rewitalizacji kamienic.

Emocjonalne było wystąpienie radnego Marka Jeleniewskiego (SLD), który uznał, że spalarnia potwierdza dyskryminację Bydgoszczy w relacji do Torunia. Toruń potrzebuje Bydgoszczy, by na niej żerować. Nienormalna jest sytuacja, że mieszkańcy Torunia otrzymują 2-3 razy więcej pieniędzy niż Bydgoszczy – zaprotestował.

Radny Michał Sztybel (PO) głosy krytyki określił jako czystą politykę i demagogię. – Co będzie jak spalarni nie wybudujemy? Co się stanie ze składowiskiem śmieci? – pytał.

Prezydent Rafał Bruski, broniąc zasadności budowy spalarni stwierdził, że dokumentacja dotycząca tej inwestycji została przygotowana przez wybitnych specjalistów od spraw ochrony środowiska, jak i ekonomii. Zweryfikowana została przez ekspertów i instytucje Unii Europejskiej. – Ufam tym osobom. Nikt nie podważył zasadności inwestycji. Wiele osób żyje w niewiedzy, a z tego wynika strach. My ciągle żyjemy w przeświadczeniu, że coś się nie uda. Inne gminy zabiegają o takie inwestycje, bo przysparzają im dodatkowe dochody z podatku od nieruchomości. Dlatego też spalarnia bydgoska ulokowana została w granicach administracyjnych miasta, bo obliczamy, że wzbogaci miasto o prawie 10 mln zł z tytułu tego podatku. Nie jest prawdą, że technologia jest przestarzała, np. spalarnia wiedeńska w centrum miasta jest też “rusztowa”. Spalarnia to dobry biznes dla Bydgoszczy, bo powstanie tego biznesu ze względu na unijne dofinansowanie jest w dwóch trzecich nam darowane. To zły biznes? – pytał Bruski radnych.

Na dzisiejszej sesji miało nastąpić wyjaśnienie wszystkich wątpliwości dotyczących budowy spalarni, zwłaszcza że konieczne będzie ponowne rozpatrzenie ofert w przetargu na jej budowę. Wiemy, że koszt jej wybudowania będzie zdecydowanie wyższy niż ten, który oferowało włoskie konsorcjum Astaldi i Termomeccanica Ecologia, czyli 528 mln zł.

To tym bardziej skłoniło wielu radnych do kontestowania wielkiego obciążenia budżetu Bydgoszczy. Zgodnie jednak podjęli wniosek do prezydenta Bruskiego, żeby renegocjował warunki umowy finansowania tej inwestycji z Toruniem, szczególnie jeśli chodzi o ponoszenie kosztów dowozu śmieci z Torunia. Przygotowany przez Prawo i Sprawiedliwość wniosek podjęty został bez głosu przeciw.