W związku z niedawną zadymą sejmową okazało się, że bydgoscy politycy dysponują niewąskim potencjałem. Kiedy Eugeniusz Kłopotek straci posadę hodowcy gęsi, może wziąć się zawodowo za wróżbiarstwo.
Paweł Olszewski już drugi dzień skupia na sobie uwagę internautów. Zwolennicy i przeciwnicy PO analizują nagrania z korytarza sejmowego w zwolnionym tempie, żeby stwierdzić, kto komu przyłożył. Ja osobiście daję wiarę Suskiemu. Gdyby przygrzał bydgoskiemu posłowi w nocy z piątku na sobotę, Olszewski jeszcze teraz nie mógłby się ruszać. Z kolei Suski po ciosie takiego chucherka jak Olszewski, już po kilkunastu sekundach byłby na nogach, a tak się stało.
Na bohatera wyrasta teraz trzeci polityk z Bydgoszczy – Mateusz Zwolak. Znalazł się na zdjęciu, które podobno ?obiegło świat?. Bydgoski radny PO był w grupie osób, które w nocy z piątku na sobotę blokowały wyjście z gmachu sejmu. Zdaniem polityków PiS, to ewidentny dowód na to, że to, co się wówczas działo, było wcześniej zaplanowane przez sejmową opozycję, która działa ręka w rękę z KOD-em. Żeby pod gmachem sejmu pojawili się ?spontanicznie? manifestanci, trzeba było ich ściągnąć z terenu. Chodziło o młodych ludzi, którzy sprawdzą się jako zadymiarze. Do takich został zaliczony radny Mateusz Zwolak z Bydgoszczy.
Młody bydgoszczanin kategorycznie zaprzecza. Znalazł się w Warszawie prywatnie. Był u znajomych, zobaczyli w telewizji, co się dzieje pod sejmem i tak się im spodobało, że poszli na Wiejską. Ja mu wierzę.
Zwolak od wczesnej młodości był przesiąknięty obywatelskością i na każdym kroku bronił demokracji, o czym świadczy dobitnie wstąpienie do Stowarzyszenia Młodzi Demokraci. Na miejsce studiów wybrał WSG, bo wprawdzie trzeba było płacić za naukę, ale traktował to jako finansowy wkład w rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Jego postawa spodobała się Radkowi Sikorskiemu i zatrudnił Zwolaka w swoim biurze poselskim. Rafałowi Bruskiemu też zaimponował i dał mu posadę asystenta prezydenta.
Teraz jest radnym bydgoskim (w miejsce po Sztyblu, który zrezygnował z mandatu). Wyczytałem, że nie składa żadnych interpelacji (podobnie jak inni byli pracownicy biura posła Sikorskiego, radni Maciej Zegarski i Agnieszka Bąk). Nie można się przecież zajmować się takimi głupstwami, kiedy demokracja jest w niebezpieczeństwie.
Jestem pewien, że nikt go nie musiał przywozić do Warszawy. Zwolak bez instrukcji Kijowskiego wie, sam z siebie, że umiłowanie demokracji wymaga zablokowania wyjścia z gmachu sejmu.