Żeby zrobić to zgodnie z prawem należy mieć zgodę Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej na zajęcie pasa drogowego. – Uchwała Rady Miasta Bydgoszczy nie rozróżnia powodu zajęcia pasa drogowego. Zbierający podpisy przy stolikach są traktowani tak samo, jak pozostałe podmioty – mówi Krzysztof Kosiedowski, rzecznik prasowy ZDMiKP.

Nie jest łatwo ustalić aktualną stawkę, jaką należy zapłacić za dzienne zajęcie metra kwadratowego pasa drogowego. Bydgoscy radni co kilka lat uaktualniają stawki dotyczące zajęcia z powodu prowadzenia robót i postawienia reklamy, ale pomijają stawkę dotyczącą prowadzenia agitacji politycznej. Zapis dotyczący “zajęcia pasa drogowego na prawach wyłączności w celach innych” znajdziemy dopiero w uchwale z 21 kwietnia 2004 roku. Czytamy tam, że za metr kwadratowy drogi gminnej i powiatowej trzeba zapłacić 80 groszy.

Politycy zbierający podpisy na ulicach Bydgoszczy – wykorzystujący stoliki, parasolki itp – albo nie wiedzą o wymogu uzyskania zgody, albo świadomie ignorują prawo. – Zbieramy podpisy w ten sposób już bodaj czwartą kampanię. Nigdy nikt nie zapytał nas o jakiekolwiek pozwolenie. Wielokrotnie mijali nas policjanci i strażnicy miejscy, nigdy nie mieliśmy z tego powodu żadnych nieprzyjemności. Ale zwrócę się do szefa kampanii o zbadanie tej sprawy – mówi proszący o anonimowość jeden z bydgoskich polityków.

Próbowaliśmy zasięgnąć informacji u komisarza wyborczego. – Kodeks wyborczy reguluje zbiórkę podpisów w artykule 106. Czytamy tam, że osoby prowadzące agitację muszą mieć pisemną zgodę pełnomocnika, nie wolno zbierać ani składać podpisów w zamian za korzyść finansową lub osobistą, a także należy zbierać podpisy w miejscu, czasie i w sposób wykluczający stosowanie jakichkolwiek nacisków zmierzających do ich wymuszenia. Innych okoliczności towarzyszących zbiórce podpisów kodeks wyborczy nie reguluje – mówi Andrzej Siuchniński, komisarz wyborczy w Bydgoszczy.

- Jak dotychczas dostaliśmy prośbę o zezwolenie na zajęcie pasa drogowego od trzech partii, z tym że jedna z nich nie zgłosiła się po odbiór dokumentu – mówi Bożena Dymet z ZDMiKP. Pozwolenia otrzymały SLD i Ruch Poparcia Palikota. PJN nie pofatygował się po odbiór zezwolenia.

Skoro tylko trzy partie zgłosiły się po zezwolenie, to możliwości są dwie. Albo ZDMiKP naciągnął je na opłaty, albo pozostałe partie zbierają podpisy przy stolikach bezprawnie.