Brak wyobraźni (Tylko brak wyobraźni?)

Bydgoszcz może być dumna z unikatowych zabytków hydrotechniki. Jednym z nich jest śluza Brdyujście (z nietypową, podwójnej szerokości komorą) wybudowana w latach siedemdziesiątych XIX stulecia. Jesienią 2015 roku zakończył się jej remont. Koszt – bagatela – 7,1 mln zł.

Obiekt został przywrócony do pełnej sprawności technicznej oraz pierwotnego wyglądu. I co z tego ?! Chlubić się nim nie możemy. A właściwie możemy, ale tylko na papierze, chociaż na trasie Rybi Rynek – Brdyujście kursuje zabytkowy stateczek MS Bydgoszcz.

Niektórzy turyści właśnie po to wykupują bilet na rejs do Brdyujścia, żeby obejrzeć imponujące dzieło sztuki inżynierskiej sprzed półtora wieku. Tymczasem czekają na nich „atrakcje”, których turysta w innych dużych miastach nie uświadczy. – Ludzie są zszokowani, kiedy wysiadają na przystanku, potem idą wzdłuż płotu, bo chcą zobaczyć wyremontowaną za ciężkie miliony zabytkową śluzę, a tam kłódki na nich czekają – relacjonują mieszkańcy domu, który mijają turyści, idąc w kierunku zabytku hydrotechniki z XIX wieku.

Głównej atrakcji Brdyujścia nie można obejrzeć. Obowiązuje zakaz wstępu. Z niewiadomych względów. I nikogo w ratuszu to nie wzrusza. Urzędnicy odpowiedzialni za promocję miasta są wniebowzięci, że bilety na rejs statkiem MS Bydgoszcz do Brdyujścia są wyprzedane na kilka tygodni naprzód.

Dom śluzowego (Chodzi o doprowadzenie do całkowitej ruiny?)

W Brdyujściu znajduje się też inna atrakcja turystyczna, również zaliczana do zabytków hydrotechnicznych, czyli związanych z dostosowaniem rzeki do potrzeb żeglugi. „Jednym z ciekawszych, a na pewno – najładniejszych – zabytków z tej grupy jest dom śluzowego przy Śluzie Brdyujście w Bydgoszczy, zbudowany w XIX wieku, prawdopodobnie w 1879 roku, dla obsługi śluzy. Przepiękny zabytek” – czytamy w jednym z przewodników.

Faktycznie, bogato zdobiony snycerką budynek przy Łowickiej 56 wygląda z oddali bajecznie. Ale po podejściu bliżej widać, że dom śluzowego wymaga gruntownego remontu.

- Konstrukcja budynku, w tym fundamenty, ściany zewnętrzne, stropy, a także stolarka okienna i drzwiowa, elewacja, jak i instalacja wod-kan są w stanie średnim. Natomiast stan techniczny pokrycia dachu oraz instalacji elektrycznej kwalifikuje je do wymiany – informuje Magdalena Marszałek, rzecznik ADM .

- Stolarka w stanie średnim?! Okna z futryn wypadają! – wścieka się lokator z mieszkania nr 3.

Mieszkańcy zabytkowego budynku pokazują nam korespondencję ze spółką ADM, która od 2006 roku zarządza nieruchomością. Pismo z dnia 17 lutego 2009 roku: „Zwracam się o wymianę okien w moim mieszkaniu. Okna są stare, zmurszałe, przez co nieszczelne tak, że trudno ogrzać mieszkanie. Nadmieniam, że w mieszkaniu są 3 okna. Proszę o poważne podejście do problemu.” I odpowiedź ADM , informująca, że w wyniku dokonanej wizji stolarka dwóch okien została zakwalifikowana do wymiany. „Potrzeby remontowe w zakresie wymiany stolarki są duże w związku z powyższym nie możemy podać terminu realizacji. Obecnie czas oczekiwania wynosi około 7 lat” – czytamy w piśmie ADM datowanym na 2 marca 2009 roku.

Najwięcej problemów mają lokatorzy na piętrze. „Zwracam się z kolejną prośbą o naprawienie dachu nad moim mieszkaniem. Kolejne naprawy pomagały na krótki czas, obawiam się, że w tej sytuacji może opaść sufit” – skarży się jedna z lokatorek w piśmie z dnia 17 lutego 2009 roku. Warto też poznać jej pismo do ADM z 19 sierpnia 2015 roku: „Proszę o naprawę przeciekającego dachu nad mieszkaniem”. Wszystko to wołanie na puszczy.

Spółka ADM nie ma pieniędzy na wymianę stolarki okiennej w domu przy Łowickiej 56, ale chwali się innych nakładami. Poinformowała Radę Osiedla Brdyujście, że w 2008 roku dokonała remontu pustostanu, czyli lokalu nr 7, który kosztował 25 tys. zł. Do wyremontowanego mieszkania wprowadziła się młoda kobieta, ale po jakimś czasie się wyprowadziła. Lokal, na wyremontowanie którego z kasy ADM poszło 25 tys. zł, stoi od lat pusty, a dach jak przeciekał, tak przecieka. Na dodatek jest pokryty azbestem, więc działa rakotwórczo.

Lokatorzy i zabytki (Bydgoszczanie i zabytkowe obiekty są różnych kategorii?)

Mieszkańcy budynku przy Łowickiej 56 chcieli w roku 2007 wykupić zajmowane lokale na własność, powołując się na uchwałę rady miasta o sprzedaży lokali mieszkalnych ich najemcom. Konstanty Dombrowicz, ówczesny prezydent Bydgoszczy, wyjaśnił im, że to jest niemożliwie, gdyż obszar śluzy Brdyujście jest objęty programem rewitalizacji. Zakłada on powstanie na tym terenie przystani – mariny, a budynek przy Łowickiej 56 ma być zaadaptowany na potrzeby przystani. „Przejawem nieracjonalnej gospodarki mieniem komunalnym byłaby ewentualna sprzedaż lokali mieszkalnych wraz z przynależnym gruntem przy udzieleniu znacznej bonifikaty na ten cel, po to, by w późniejszym czasie Miasto miałoby odkupywać te same nieruchomości za pełną wartość rynkową” – uzasadniał odmowę sprzedaży prezydent Dombrowicz.

Rzeczywiście, program rewitalizacji bydgoskiego węzła wodnego obejmuje remont śluz bydgoskich łącznie z historycznymi budynkami związanymi z obsługą śluzy. Nie trzeba było jedynie remontować zabytkowego domu śluzowego przy ul. Grottgera, ale tylko z tego powodu, że on się ulotnił. Po prostu miasto wydało zgodę na jego rozebranie, gdyż teren ten był potrzebny spółce Nordic Development na wybudowanie wieżowca.

Ale dom śluzowego przy Łowickiej nie został wyburzony. To mogła być obecnie prawdziwa perełka. Zachodzi pytanie, dlaczego został pominięty podczas rewitalizacji.

Wydawałoby się, że w związku z rozwojem wypadków lokatorzy mogą obecnie wykupować zajmowane lokale. Nie mogą! Jest nowa przeszkoda. Jak wyjaśniła posłowi Piotrowi Królowi wiceprezydent Anna Mackiewicz, nieruchomość „objęta została działaniem w kierunku przeznaczenia do zbycia na rzecz Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego na cel realizacji budowy Centrum Rewitalizacji Dróg Wodnych.”

Po uzyskaniu tej informacji, poseł skierował do rektora UKW pytanie, czy podtrzymuje zamiar kupna tej nieruchomości. Prof. Jacek Woźny odpowiedział, że od zamiaru odstąpił, gdyż nie uzyskał środków zewnętrznych na ten cel. W dniu 13 marca br. poseł Król powiadomił pisemnie prezydenta Bydgoszczy o tym, czego się dowiedział od rektora. Można sądzić, że albo prezydent tą wiadomością się z nikim nie podzielił, albo obieg informacji w bydgoskim ratuszu jest bardzo wolny, bo ADM nic o ustaleniach posła nie wie.

- Z uwagi na plany właściciela związane z ewentualnym zbyciem, wykupy lokali w tej nieruchomości nie są realizowane – wyjaśniła 23 marca rzecznik ADM, w odpowiedzi na pytanie, czy mieszkańcy domu przy Łowickiej 56 mogą wykupić zajmowane lokale.

Mieszkańcy zresztą już dawno stracili ochotę. – Raz tylko, w 2007 roku, chcieliśmy wykupić lokale i założyć wspólnotę, ale po negatywnej odpowiedzi z ratusza daliśmy sobie spokój z wykupem. Teraz chcemy tylko godnie żyć. Ale lokali zastępczych nam ADM nie da, bo traktuje nas jak cieci, dzięki którym bezdomni tutaj nie koczują. A jako dozorcy nic ich nie kosztujemy, mało tego, sami płacimy co miesiąc wysokie czynsze – skarżą się nieliczni już mieszkańcy zabytkowego, ale bardzo zniszczonego budynku w Brdyujściu. Kompletnie nie rozumieją polityki miasta. Dziwi ich, że część lokatorów zostało wykwaterowanych, a cztery rodziny pozostawiono. Trzy mieszkania w domu przy Łowickiej 56 od lat stoją puste, w tym jedno po kapitalnym remoncie.

Nie powinno natomiast dziwić nikogo postępowanie prezydenta Rafała Bruskiego, bo potwierdza trafność przekonania, iż nie ma wdzięczności na tym świecie. Gdyby nie Piotr Król latami jeszcze urzędnicy miejscy tkwiliby w przekonaniu, że UKW chce nabyć budynek śluzowego w Brdyujściu. Tymczasem prezydent zamiast podziękować posłowi, publicznie zarzucił mu zachęcanie go do sprzedaży zabytkowego obiektu przy śluzie w Brdyujściu. – Byłaby to niekorzystna sprzedaż, bo obiekt zabytkowy sprzedaje się z upustem 50% – tłumaczył Rafał Bruski, który na pewno niejednokrotnie spotkał się z lobbingiem na rzecz deweloperów, więc od razu przejrzał na wylot zamiary posła Króla.

W odróżnieniu od prezydenta, myśmy zamiarów polityka PiS nie odgadywali, tylko wyczytali z jego pism do ratusza i do rektora UKW. Zaczynało się ono słowami: „Do biura poselskiego wpłynęła prośba o interwencję w związku z brakiem jakichkolwiek remontów budynku przy ul. Łowickiej 56 w Bydgoszczy, przez co budynek ten popada w ruinę.”

Dziadek się w grobie przewraca

- Operatorem śluzy był mój dziadek, a potem mój ojciec – opowiada pan Zdzisław, który 60 lat temu urodził się w tym budynku, a teraz chciałby go jak najszybciej opuścić. Jego żona, Mirosława, udała się do posła Króla, żeby prosić o pomoc, bo czuje się bezradna, pisząc kolejne pisma, które nie przynoszą żadnego efektu. – Robi się wielki szum z kupna Hali Targowej, a się pozwala, żeby ten zabytek od dziesięciu lat niszczał – denerwuje się jej małżonek.

- Boimy się palić w piecu, żeby pożaru nie było, w takim katastrofalnym stanie są kominy. Najgorszy jest strach związany z dachem, bo na piętrze wszyscy po kolei na raka umierają przez ten eternit. ADM obiecuje, że do 2032 roku go wymienią. Na strychu, tam gdzie drzewo trzymamy, są dziury, wiatr hula, wszędzie są pyłki azbestu – wylicza niebezpieczeństwa związane z mieszkaniem w zapuszczonym budynku pani Mirosława.

- Moja matka, która nigdy nie paliła, zmarła tutaj na raka płuc, ja jeszcze żyję, bo dużo pływam – ironizuje pan Zdzisław, który kiedy zlikwidowano Żeglugę Bydgoską, zaczął pływać jako sternik na Renie. – A ja na szczęście dużo czasu spędzam w delegacjach – dodaje jego żona.

- Dziadek z babcią mieszkał na dole, a jego córka, a moja mama z ojcem na górze. Tam się urodziłem i moi dwaj bracia. Dziadek pracował tutaj od lat dwudziestych. Jako wieloletni operator śluzy dostał nawet przed wojną brązowy krzyż zasługi. W lewym skrzydle domu były biura, tam siedział kierownik nadzoru wodnego, który się opiekował szlakiem wodnym od śluzy Brdyujście do śluzy miejskiej. Barki pływały w dzień i w nocy – relacjonuje pan Zdzisław.

Niektóre obrazy na trwałe odcisnęły się w jego pamięci. – Wielkie wrażenie robiło na nas, jak wpływał wielki parowy statek pasażerski, kapitan w białym mundurze w złotych pagonach – wspomina wnuk i syn śluzowego. Łza mu się w oku kręci na wspomnienie, jak zadbany był wówczas dom i jego otoczenia. A teraz? Dziadek się pewnie w grobie przewraca.