Dopiero trzeci dzień urzędują doradcy emerytalni, ale już wiadomo, że było na nich wielkie zapotrzebowanie.
Zgodnie z zapowiedziami, z początkiem lipca zaczęli pracować w oddziałach ZUS-u w całej Polsce doradcy emerytalni. Wchodzi w życie nowa ustawa i od października mieszkańcy naszego kraju, którzy ukończą 60 lat (kobiety) bądź 65 lat (mężczyźni) sami będą podejmowali decyzję, czy chcą dalej pracować, czy też wolą już przejść na emeryturę.
Dla osób mocno schorowanych czy też kompletnie wykończonych kilkudziesięcioletnią pracą wybór nie będzie trudny. Jest jednak wielu pracowników, którzy może i chętnie skorzystaliby już z uroków życia bez zawodowych obowiązków, ale dalsza praca też ich nie przeraża. Kalkulują po prostu, co im się bardziej opłaca. Po to zostało utworzone w ZUS-ie stanowisko doradcy emerytalnego, żeby się tego dowiedzieć.
Szacuje się, że ponad 330 tysięcy osób w całej Polsce będzie mogło już niedługo skorzystać z postanowień nowej ustawy. Jednak większość ludzi chce mieć możliwie najwyższą emeryturę. Dlatego aż tyle osób w minionych trzech dniach skorzystało z usług doradcy emerytalnego (już pierwszego dnia ponad 1000 osób w naszym województwie). Mogą się od niego dowiedzieć, na jaką - w przybliżeniu - emeryturę mogą liczyć od października, a także, o ile ona wzrośnie, gdy popracują rok czy kilka lat dłużej.
W Bydgoszczy pracuje 6 doradców emerytalnych w trzech placówkach ZUS-u na terenie miasta: przy ul. Św. Trójcy 33, Konopnickiej 18 i Andersena 6. Na spotkanie z doradcą należy zabrać dokument tożsamości, a jeśli ktoś jest członkiem OFE, to również ostatnią informację o swoich środkach zgromadzonych na rachunku.