- Dzisiaj pacjentka wychodzi z Intensywnej Terapii w stanie dobrym - powiedział Radiu PiK w miniony wtorek, czyli pięć dni po przeszczepie dr hab. Maciej Słupski, kierownik Kliniki Chirurgii Wątroby i Chirurgii Ogólnej Szpitala im. Jurasza. Obecnie młoda kobieta z przeszczepioną wątrobą przebywa w Klinice Transplantologii.
- Wyszedłem po tej operacji, poszedłem w kąt bloku i się poryczałem. Jak dziecko - wyznał słuchaczom Radia PiK dr Słupski.
Udany przeszczep wątroby to wieki powód do dumy nie tylko dla zespołu, który przeprowadził zabieg, ale także dla naszego miasta. Bydgoszcz jest jedynym miastem w Polsce północnej, gdzie dokonuje się tego typu operacji i jednym z siedmiu w naszym kraju.
- Mieliśmy pięcioro wytypowanych biorców – zdradza szef Kliniki Chirurgii Wątroby i Chirurgii Ogólnej Szpitala im. Jurasza. Dawcą była 36-letnia kobieta, która zmarła w wyniku wypadku na autostradzie A1. Jej rodzina wyraziła zgodę na pobranie narządu.
Wątrobę dostała 24-latka, która chorowała od dzieciństwa na zapalenie wątroby typu C, w wyniku którego rozwinęła się marskość wątroby. Bez przeszczepu czekało ją najwyżej kilkanaście miesięcy życia.
Dr Słupski podkreśla, że przeszczep wątroby to ?przedsięwzięcie zespołowe jak mało które?. Bezbłędnie muszą współpracować ze sobą chirurdzy, anestezjologowie, instrumentariuszki i pielęgniarki anestezjologiczne.
- Muszę wymienić, zresztą z przyjemnością to czynię, nazwisko doktora Grzegorza Niewińskiego z Warszawy, który naszym fantastycznym anestezjologom – pani doktor Eli Nurczyńskiej i panu doktorowi Cyrankiewiczowi – pomógł – komplementował anestezjologów wybitny chirurg bydgoski. Z Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie przybyli także, żeby uczestniczyć w "zespołowym przedsięwzięciu", chirurdzy dr Krzysztof Dudek i dr Michał Skalski oraz instrumentariuszka Anna Wąsik.
Wyjątkowa trudność tego zabiegu polega na jego złożoności. Najpierw trzeba usunąć patologicznie zmienioną wątrobę, a jest to narząd niezwykle silnie unaczyniony. Poza tym marskość wątroby wywołuje wiele zmian patologicznych w jamie brzusznej. Potem trzeba misternie zespolić naczynia żółciowe i krwionośne, to kolejna trudność, którą muszą pokonać chirurdzy.
- Ta operacja trwała krócej niż zwykle, niecałe pięć godzin. Usunięcie chorej wątroby trwało godzinę i 20 minut, wszycie wątroby - 2 godziny, pozostały czas zajęło zamykanie – relacjonował dr Słupski. Wspomniał też o operacji sprzed lat: – Asystowałem kiedy w Paryżu w przeszczepianiu, które trwało 19 godzin.
Blisko trzy lata trwały przygotowania do zabiegu. Rok temu minister zdrowia zezwolił bydgoskiemu szpitalowi na pobieranie i przeszczepianie wątroby. Dr Maciej Słupski chce przeprowadzać 40 przeszczepów rocznie.