Do prokuratury wpłynęło pismo sugerujące, że Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny może mieć nieformalne powiązania z oferentami.

Podejrzenie, że coś się dzieje nie tak w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej przyszło do głowy jej niektórym pracownikom, gdy stwierdzili, że w placówce kupuje się  drogi sprzęt, który jest używany tylko sporadycznie. Może to, ich zdaniem, świadczyć o narażaniu Skarbu Państwa na straty, a nawet o nieformalnych powiązaniach dyrektora Sanepidu z oferentami.

- To był anonim, a anonimami się nie zajmujemy. Przekazaliśmy to pismo  wydziałowi do  walki z korupcją w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy - poinformował nas  prokurator Włodzimierz Marszałkowski, szef Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe.

Jak udało się nam ustalić, pismo to nie zawiera żadnych konkretnych zarzutów, a jedynie wyraża zaniepokojenie zakupami drogiego sprzętu, który jest bardzo rzadko używany.

Zapytaliśmy dr. Jerzego Kasprzaka, czy rzeczywiście w kierowanej przez niego placówce takie przypadki się zdarzają. Przykro to stwierdzić, ale szef Wojewódzkiej  Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej zaczął się w tym momencie zachowywać jakby miał coś do ukrycia. Trudno bowiem przypuszczać, by odpowiedź  mogła stanowić jakikolwiek problem. Chyba na tyle kontroluje działalność swojej placówki, że wie, jaki sprzęt jest często bądź rzadko używany i czym to jest spowodowane.

Pytanie dotyczące zakupów drogiego i niewykorzystanego sprzętu jest o tyle zasadne, że takie rzeczy mają miejsce w polskich szpitalach. Kupuje się potwornie drogie urządzenia, a brakuje wykwalifikowanych do ich obsługi osób.

Dr Kasprzyk mógł udzielić wyczerpującej odpowiedzi w tej kwestii, ale wybrał inną drogę. Mieliśmy wskazać, o jakie konkretnie urządzania nam chodzi! A skąd my niby mamy wiedzieć, który sprzęt jest bardzo często wykorzystywany w Sanepidzie, a który prawie wcale?

W BIP-ie znajduje się informacja, że ostatni rozstrzygnięty w WSSE przetarg dotyczył  „dostawy zestawu składającego się z chromatografu gazowego sprzężonego ze spektrometrem mas typu pojedynczy kwadrupol (GC-MS) z jonizacją elektronową (EI) oraz chromatografu cieczowego z detektorem fluorescencyjnym umożliwiającym podłączenie przyrządu typu potrójny kwadrupol kompatybilnego z jednostką UHPLC”.

Zadaliśmy trzy pytania: Do czego służy to urządzenie? Ile kosztowało? Jak często jest używane?  

- Zestaw służy do precyzyjnego ustalania składu złożonych mieszanin związków chemicznych na potrzeby nadzoru sanitarnego, np.: oznaczania i identyfikacji alkaloidów tropanowych. Badania te dają podstawę m.in. do oceny zagrożeń czynników szkodliwych w żywności. Powyższy sprzęt został dostarczony w terminie określonym umową, a obecnie trwa etap wdrożenia urządzeń do użytkowania, tj. przeprowadzania badań -  wyjaśniała Olga Radkiewicz, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy. 

Pani rzecznik nie ujawniła ceny, lecz odesłała nas do BIP-u. Jak się okazało, otwarcie kopert nastąpiło 16 sierpnia.  Jedyna złożona oferta opiewała na kwotę 499 995 zł brutto (zamawiający określił kwotę nieprzekraczalną na 501 tys. zł).