Zapytaliśmy Martę Laskę o wielkość kontraktów lekarzy, a więc o sprawę drażliwą i wywołującą wiele emocji. Udzieliła nam takiej odpowiedzi: Umowa kontraktowa zawarta z lekarzem jest umową cywilnoprawną. Sposób ich wynagradzania może być określany na podstawie stawek za godzinę pracy w zależności od tego, ile godzin wypracuje lub w zależności od wykonywanych zadań określonych w umowie. Lekarz lub pielęgniarka wystawia następnie szpitalowi fakturę na określoną kwotę. Dlatego trudno jest określić rząd wielkości. Stawki miesięczne wynagrodzeń na kontraktach indywidualnych oscylują od około 200 zł do 40 tys. zł.
Marta Laska konsekwentnie odmawia nam udzielenia informacji na temat zarobków menedżerów. Czternastu osób, które nadzorują realizacje kontraktów z NFZ oraz gospodarność poszczególnych klinik. Z naszych informacji wynika, i jesteśmy przez Martę Laskę skazani jedynie na takie informacje, że zarobki menedżera sięgają 4 – 5 tys. zł, co oznacza, że miesięcznie same wynagrodzenia menedżerów wynoszą około 70 tys. zł.
Czytelnicy artykułu ?O menedżerach ze szpitala uniwersyteckiego im. dr. Jurasza? zarzucali władzom szpitala zniszczenie i znaczne ograniczenie działalności w zakresie usług kardiologicznych, neurologicznych i ortopedii. Marta Laska odpowiedziała na te zarzuty w sposób następujący: – Kliniki neurochirurgii, ortopedii czy kardiologii funkcjonują i leczą pacjentów. Proszę nie krzywdzić takimi zarzutami lekarzy i pielęgniarek, którzy w nich pracują oraz nie niepokoić pacjentów niepotwierdzonymi doniesieniami.
Dopytywaliśmy o to, co się stało z dobrze rozwijającą się w Bydgoszczy medycyną nuklearną. Marta Laska przyznała, że Pracownia Medycyny Nuklearnej została zamknięta z powodu niskiego kontraktu z NFZ, uniemożliwiającego jej funkcjonowanie. Medycyna nuklearna rozwija się dziś znakomicie w szpitalu w Grudziądzu, gdzie na badania, diagnozy i leczenie przyjeżdżają pacjenci z całej Polski.
Zapytaliśmy również o stan finansów szpitala. Marta Laska poinformowała: – Szpital w 2011 roku otrzymał pożyczkę z Agencji Rozwoju Przemysłu w wysokości 100 mln zł, na spłatę wszystkich dotychczasowych zobowiązań oraz zajęć komorniczych. Pożyczka jest spłacana regularnie. Szpital zakończył rok 2012 z wynikiem 900 tys. zł na plusie. Ponadto NFZ winien jest szpitalowi około 40 mln zł za nadwykonania. Szpital złożył pozwy o spłatę do sądu.
Nasi czytelnicy zarzucali władzom szpitala to, że wyrzucały one z pracy wielu doświadczonych lekarzy oraz potrzebnych szpitalowi pracowników. Rzecznik szpitala odpowiada na te zarzuty tak: – W ciągu niecałych 2 lat (dane za 2012 i do sierpnia 2013) wypowiedzenia ze strony szpitala otrzymały 42 osoby. Nie są tu ujęte naturalne przyczyny rozwiązywania umów o pracę takie jak zgony, renty, emerytury, umowy zawarte na czas określony, a także wypowiedzenia ze strony pracowników lub dobrowolne przejścia na kontrakty. Aktualny stan zatrudnienia wynosi 1888 pracowników na etacie i 478 pracowników kontraktowych.
Z wieloma jednak lekarzami po prostu nie przedłużono czy też nie zawarto ponownie kontraktów. Rzecznik szpitala na temat tych ludzi nic nie mówi. Nie wiemy, ile ich było. Dowiadujemy się od niej jedynie, że było ich wielu.
Dopytywaliśmy dalej. Jakie jest aktualne zadłużenie szpitala? Marta Laska, mimo że otrzymała nasze pytanie dziś rano, nie udzieliła do tej pory odpowiedzi. A wydaje się, że co jak co, ale wielkość zadłużenia powinna być znana rzeczniczce szpitala.
Sprawą, która bulwersuje naszych czytelników, są też przegrywane przez szpital procesy sądowe z byłymi pracownikami oraz kary nakładane przez sądy za błędy lekarskie. Jakie sumy pochłaniają te roszczenia? Na ten temat Marta Laska milczy.
Na koniec zapytaliśmy ją o sprawę gospodarki lekami i o to, że zdarzają się poważne ich niedobory. Rzeczniczka przyznała nam rację i opowiedziała o kradzieży, która miała niedawno miejsce w w szpitalu: – W ostatnich dniach szpital zgłosił do prokuratury kradzież znacznej ilości leków anestezjologicznych – trwa postępowanie w tej sprawie, przekazaliśmy policji zapis monitoringu, mamy nadzieję, że sprawcy zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Niestety w Polsce nadal wiele osób uważa, że jeśli coś jest dostępne w publicznym szpitalu to można to po prostu wynieść. Ten proceder jest niestety powszechny w wielu publicznych instytucjach, szpitalach czy urzędach. Uszczelnienie w szpitalu w 2012 roku wypływu leków (a także materiałów jednorazowych i drobnego sprzętu medycznego) wskazało obszary w których materiały i leki “znikały”. Jak widać są osoby, którym się to nie podoba, ponieważ uderza to w ich interesy. Natomiast każdy skradziony lek szpital musi zakupić z publicznych pieniędzy po raz drugi – potrzebny jest on przecież pacjentom.