Sześć tygodni temu nowy rektor Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, prof. dr hab. Janusz Ostoja-Zagórski, kazał zdjąć krzyż ze ściany w swoim gabinecie, a także w sali senatu. Nikt nie protestował. Ale dzisiaj sprawę opisała najwyżej nakładowa w Polsce gazeta i dzięki publikacji w ?Fakcie? o bydgoskim uniwersytecie stało się głośno w całym kraju.
Na temat obecności krzyża w gabinecie rektora nie chcemy się wypowiadać. To gospodarz tego miejsca decyduje, w jakim otoczeniu chce pracować. Poprzedni rektor, Józef Kubik, powiesił krzyż w gabinecie. Jego następca uznał, że w tym pomieszczeniu powinno się znajdować wyłącznie godło państwowe. Ich gabinety, ich wybory, ich sprawa. Nic nam do tego.
Inaczej rzecz ma się z krzyżem w sali senatu, więc próbowaliśmy ustalić, czy decyzja o jego zdjęciu zyskała aprobatę członków zasiadającego tam gremium. – Ta decyzja nie była z nikim uzgadniana, podobnie jak wcześniej z nikim nie była uzgadniana decyzja o powieszeniu krzyża w tym miejscu – powiedział nam Piotr Kwiatkowski, rzecznik UKW.
Zapytaliśmy, czy to prawda, że rektor Janusz Ostoja-Zagórski zabronił profesorom pójść na mszę inaugurującą rok akademicki w togach. ? To nie był żaden zakaz, tylko prośba – wyjaśnia Piotr Kwiatkowski. Rzecznik UKW wykazuje pełne zrozumienie dla swojego szefa. ? Togi są związane z rangą naukową, a więc z uczelnią. Sędziowie, adwokaci czy prokuratorzy też nie noszą tóg poza sądem.
Nie dla wszystkich sprawa jest taka oczywista. ?Fakt? zatytułował swój artykuł ? Skandal na uczelni w Bydgoszczy?, ?Fronda? nazwała posunięcia rektora UKW palikotyzacją uniwersytetu.