Łatwiej mi było odpowiadać na lekcjach polskiego na pytanie, co autor miał na myśli, niż zrozumieć przedstawione w mediach postulaty urzędników miejskich na temat rewitalizacji parku Witosa. Przepraszam bardzo, ale niby jak ma projektant zaakcentować rolę parku jako części składowej zielonej osi śródmieścia? I którędy ta oś przebiega? Przecież nie ulicami śródmiejskimi, gdzie wycięto duże drzewa i wsadzono rośliny, których głównym zadaniem jest niezrobienie krzywdy pasażerom samochodu w razie zderzenia (mogą co najwyżej porysować lakier na karoserii

A może ta oś śródmieścia ma coś wspólnego z 18. południkiem, na temat którego konkursy organizuje bractwo Stefana Pastuszewskiego?

Autor koncepcji nadania nowej jakości parkowi Witosa ma wprowadzić elementy wyróżniające ten teren spośród innych obiektów zieleni miejskiej w śródmieściu. To nieprzemyślany postulat! Tereny zielone w śródmieściu to Wyspa Młyńska i park Kazimierza Wielkiego. Bez wprowadzania dodatkowych elementów park Witosa wystarczająco się od nich odróżnia. Na jego terenie nie ma przecież ani młynów Rothera, ani fontanny Potop.

Najbardziej zagadkowo brzmi postulat uwypuklenia walorów terenu od historycznych po przyrodnicze. Historyczne walory tego miejsca znają doskonale starsi bydgoszczanie. Tutaj był wcześniej cmentarz. Czy chodzi o to, żeby przy każdej alejce znalazła się tabliczka z nazwą Park Sztywnych?