Na razie archeolodzy IPN nie znaleźli szczątków żołnierzy podziemia niepodległościowego, ale, po wymuszonej zaistniałymi okolicznościami przerwie, na pewno powrócą do poszukiwań. Dlaczego właśnie tam odbywają się prace ekshumacyjne? Skąd wzięło się przekonanie, że ciała rozstrzelanych przez funkcjonariuszy UB żołnierzy wyklętych zostały zawiezione na Kcyńską?

- To był cmentarz położony najbliżej więzienia Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, mieszczącego się przy Wałach Jagiellońskiego, a na dziedzińcu lub w piwnicach tego więzienia wykonywano egzekucje – wyjaśnia dr Alicja Paczoska-Hauke, koordynator w Biurze Poszukiwań i Identyfikacji bydgoskiej delegatury IPN. – Był jeszcze jeden powód. Na cmentarzu przy Kcyńskiej chowano samobójców, bezdomnych, osoby, o których pochowek nikt z rodziny się nie zatroszczył – charakteryzuje nekropolię na Górzyskowie nasza rozmówczyni.

Dr Paczoska-Hauke porównała daty egzekucji żołnierzy podziemia niepodległościowego wykonywanych na Wałach Jagiellońskich z datami pochówku nieznanych mężczyzn na cmentarzu przy Kcyńskiej i w ten sposób ustaliła, kto może spoczywać na „bydgoskiej łączce”.

Prace ekshumacyjne, które zaczęły się w miniony poniedziałek, trzeba było dość szybko przerwać. Archeolodzy IPN przekopali teren na kwaterze 3/2 do miejsc, który stykają się z nagrobkami. Żeby prowadzić dalsze prace, potrzebna jest zgoda opiekunów miejsc pochówku na zdjęcie nagrobków, czyli najpierw trzeba ich odszukać, a potem przekonać, żeby zgodę wyrazili.

Jednak mimo że na razie poszukiwanie szczątków żołnierzy niezłomnych nie przyniosło rezultatów, nie można uznać minionych dwóch dni za stracone. – Archeolodzy dokonali rozpoznania miejsca, wiedzą, jaka jest twardość ziemi, na jakiej głębokości chowano zmarłych, czyli wiedzą, czego mogą się spodziewać, gdy prace ekshumacyjne zostaną wznowione – relacjonuje dr Paczoska-Hauke, która z racji pełnionej funkcji obserwowała przebieg prac na cmentarzu przy Kcyńskiej.