Byliśmy sceptyczni, gdy utworzono w bydgoskim Urzędzie Miasta stanowisko Główny Specjalista ds. zarządzania energią – Energetyk Miejski. Dość już mieliśmy zabawy z inżynierem miasta, który miał mieć baczenie na to, żeby inwestycje miejskie realizowane były w sposób skoordynowany. Koordynacja niewątpliwie była potrzebna, bo bywało tak, że jedna firma układała nawierzchnię, a zaraz druga ją rozkopywała, żeby wymieniać rury wodociągowe. Kiedy nastał inżynier miasta, najpierw malowano pasy na jezdni, a potem zmieniano nawierzchnię, a więc jakaś zmiana nastąpiła.
Ku naszemu miłemu zaskoczeniu, Roman Adrych nie zamierzał być energetykiem ?malowanym?. Przez blisko trzy lata intensywnej pracy wiele udało mu się osiągnąć. Dzięki niemu miasto coraz mniej pieniędzy wydaje na zakup energii.
Zdziwiło nas ogromnie, że Urząd Miasta szuka nowego energetyka. – Pan Roman Adrych złożył rezygnację, ponieważ otrzymał korzystniejszą propozycję pracy, poza administracją – wyjaśnia wiceprezydent Anna Mackiewicz.
Pół roku trwało poszukiwanie następcy obecnego energetyka miejskiego. Poprzedni nabór nie przyniósł rozstrzygnięcia. Trudno znaleźć osobę, która dorówna Romanowi Adrychowi. W końcu się udało. 18 grudnia ukazała się w BIP Urzędu Miasta informacja, że na stanowisko energetyka miejskiego został wybrany Tomasz Bońdos zamieszkały w Lipnikach.
Usłyszeliśmy o nim po raz pierwszy w lutym 2013 roku, gdy dyskutowano nad uchwałą o wyprowadzeniu poza granice miasta zwierząt gospodarskich. Wówczas ?Express Bydgoski? poprosił o wyrażenie opinii w tej sprawie ?bywałego w świecie hodowcę koni i producenta sprzętu jeździeckiego Tomasza Bońdosa?.
Nowy energetyk miejski rozpocznie pracę w styczniu.