Nie wiem, dlaczego Pani Dyrektor uważa, że mój artykuł narusza Pani dobra osobiste. Z powodu przypisania Pani do lewicowego środowiska politycznego? Ależ w życiu by mi to głowy nie przyszło! Przecież opisałam Pani profil na Facebooku. Wynika z niego, że cieszy Panią zbliżająca się parada równości, martwi los imigrantów, udostępnia Pani materiały Krytyki Politycznej. To upodobania typowe dla słuchaczy Radia Maryja i fanów Antoniego Macierewicza. Czyli żadną miarą nie mogłam wiązać Pani z lewicą.
Nigdy nie twierdziłam, że konkurs na dyrektora bydgoskiej delegatury NIK był robiony pod Panią. Jak Pani twierdzi w nadesłanym sprostowaniu, rozmowa z ostatnim kandydatem zakończyła się o godz.14.20, a komunikat o werdykcie komisji konkursowej pojawił się na stronie internetowej NIK dopiero o godz. 14.38. Odliczmy trzy minuty na zredagowanie informacji, dojście do komputera i ?powieszenie? komunikatu na stronie. Zostaje całe piętnaście minut na porównanie prezentacji jedenastu kandydatów starających się o stanowisko dyrektora bydgoskiej delegatury. Mnóstwo czasu. Aż nadto, żeby wybrać osobę najwłaściwszą, czyli Panią.
Nigdy nie twierdziłam, że startowała Pani w ogłoszonym w grudniu 2013 roku konkursie na stanowisko doradcy ekonomicznego w Departamencie Porządku i Bezpieczeństwa Wewnętrznego NIK. Wręcz przeciwnie. Napisałam, że Pani to stanowisko zajmowała. Do czasu wygrania konkursu na dyrektora delegatury w Bydgoszczy. Ktoś najwyraźniej proroczo przewidział, że Pani ten konkurs wygra i zwolni stanowisko doradcy. Wygrała Pani konkurs na dyrektora bydgoskiej delegatury NIK 21 stycznia 2014 roku, a dzień wcześniej rozstrzygnięto konkurs na nowego doradcę ekonomicznego w Departamencie Porządku i Bezpieczeństwa Wewnętrznego NIK.
Pisze Pani, że nie miała nic wspólnego z zatrudnieniem Jarosława Bańkowskiego. To mnie absolutnie nie dziwi. Uważałam za bardzo prawdopodobne, że decyzja o zatrudnieniu syna poseł Anny Bańkowskiej w delegaturze w Bydgoszczy zapadła w Warszawie. Pani została tylko przez centralę poinformowana, że od 1 kwietnia 2014 roku będzie miała nowego pracownika. Wiem też od poseł Bańkowskiej, że nigdy z Panią nie rozmawiała. Właściwie szkoda. Sądząc po Pani profilu na Facebooku, byłaby to rozmowa pełna wzajemnego zrozumienia.
Ewa Starosta