Aż jedenaście punktów porządku obrad dzisiejszej sesji rady miasta było związanych z oświatą, poczynając od finansów na przenoszeniu i likwidacji szkół kończąc. Zapowiadało się na najbardziej gorącą część posiedzenia. Najpierw zabrał głos Bogdan Dzakanowski, który domagał się, by władze miasta zaprezentowały swoją wizję miejskiej oświaty. Chodziło mu o to, żeby mieszkańcy nie byli zaskakiwani niespodziewanymi przenosinami czy likwidowaniem placówek oświatowych.
- Nie ma ani tajnych, ani jawnych planów likwidacji bydgoskich szkół – uspokajał go prezydent Rafał Bruski, ale w sali sesyjnej spokojnie nie było. Na balkonie widać było wiele zmartwionych twarzy. Siedzieli tam uczniowie z Zespołu Szkół nr 1, którzy właśnie się dowiedzieli, że czeka ich przeprowadzka.

Zbigniew Sobociński zapowiedział już ?wobec braku pytań? przystąpienie do głosowania w sprawie zamiaru likwidacji Technikum Ekonomicznego nr 2, kiedy okazało się, że radny Dzakanowski prosi o głos w trybie ad vocem. – Panie radny, chce pan zrobić ad vocem do tematu, który nie jest w tym projekcie uchwały. Przecież to jest klasyczne przerzucanie się głosem – uświadomił mu przewodniczący rady miasta i zarządził głosowanie.

- To jest łamanie regulaminu – oświadczył Dzakanowski. – Może mnie pan zaskarżyć, panie radny – oświadczył Sobociński i dodał: – Kontrolujmy się.

W trakcie tej wymiany zdań odbywało się głosowanie. Większość radnych (16 ?za?) poparła zamiar likwidacji Technikum Ekonomicznego nr 2, a następnie, blokiem, sześciu techników uzupełniających (17 ?za?). Kolejne głosowanie dotyczyło zamiaru przeniesienia Zespołu Szkół nr 1 z ulicy Nakielskiej na Aleksandra Fredry.

W gmachu przy Nakielskiej 11 ma powstać Centrum Świadczeń Rodzinnych, w którym pracować będą urzędnicy realizujący program ?Rodzina 500+?. Natomiast budynek przy Fredry 3 zajmą uczniowie Zespołu Szkół nr 1, do którego włączone zostanie Gimnazjum nr 25.

Dyskusja w tej sprawie osiągnęła bardzo wysoką temperaturę. Radny Dzakanowski ujął się za pełnoletnią młodzieżą uczącą się fryzjerstwa w budynku przy Nakielskiej, która chciała przedstawić swój punkt widzenia na przenosiny, ale nie została dopuszczona do głosu.

- Nie bez kozery pytałem, czy pan przewodniczący wezwał policję na salę sesyjną – stwierdził radny Dzakanowski.

- Niech pan nie żartuje, panie radny. Już pan zaczyna drażnić wszystkich, a szczególnie mnie. Jaka policja?! O co panu chodzi? Niech pan się waży ze słowami! – zezłościł się przewodniczący Sobociński.

- Ważę się ze słowami – zapewnił go Dzakanowski.

- Niech pan się zainteresuje projektem uchwały i zada konkretne pytanie w interesie uczniów – apelował Sobociński.

- Czy ja panu przerywam? Udzielił mi pan głosu, czy pan mi zabrał głos? – zapytał Dzakanowski.

- Udzielam, ale go pan marnuje i czas pan marnuje radnych – oświadczył Sobociński.

- Nie, proszę pana, nie marnuję. Nie będzie mi pan tutaj? – próbował się odgryźć Dzakanowski, ale przewodniczący mu przerwał:
- Proszę o zapytanie. Prosta sprawa.

- Prosta sprawa – powtórzył za przewodniczącym Dzakanowski, a następnie powtórzył swoje pytanie: – Pytam się pana, czy dzisiaj wezwał pan policję na salę sesyjną.

- Myślę, że pan wezwał – wszedł mu w słowo Sobociński.

- Mogę skończyć, panie przewodniczący? Dziękuję bardzo. Proszę stosować się do regulaminu. Po pierwsze, nie bez kozery pytałem poprzednio, czy pan wezwał policję – wyjaśnił Dzakanowski i zwrócił się do przewodniczącego: – Niech się pan nie denerwuje!

- Ja się nie denerwuję. Pan mnie irytuje – wyjaśnił Sobociński.

- Niech się pan nie irytuje, bo ja nie mam zamiaru tego czynić. Moje pytanie jest zasadne, bo młodzież dwa razy była dzisiaj przeganiana. Nie mówię tego bez kozery, przeciwko panu, takie są fakty – tłumaczył Dzakanowski, a ponieważ przewodniczący w tym czasie zwracał uwagę innemu radnemu, zapytał: – Kto ma głos, pan czy ja?

- Ja! Ja mogę w każdej chwili zabrać głos – stwierdził Sobociński i zaapelował do Dzakanowskiego: – Niech pan się skupi nad projektem uchwały. Chodzi o przeniesienie szkół. Młodzież, która tu przyszła, chce usłyszeć zapewnienie.

- Nie! – odparł Dzakanowski, a Sobociński się zdziwił: – Nie chce?!

- Chce zabrać głos, panie przewodniczący – wyjaśnił Dzakanowski. Przewodniczący nie przyjął tej informacji do wiadomości:
- Proszę skupić się nad projektem uchwały, zadać stosowne pytanie, usłyszy pan odpowiedź i nie ma problemu. Czy to ogromny problem dla pana? ? zapytał Sobociński.

- Czy pan, panie przewodniczący, będzie mi co chwilę przerywał? Proszę powiedzieć, kiedy mogę mówić, a kiedy nie – poprosił Dzakanowski.

- Kiedy będzie pan mówił nie na temat, będę przerywał ? poinformował Sobociński.

- Czy już mogę zacząć, czy jeszcze nie mogę? ? dopytywał się Dzakanowski.

- Niech pan zacznie, proszę – zezwolił Sobociński.

- Dziękuję, panie przewodniczący! Mam nadzieję, że pan nie przerwie teraz wypowiedzi radnego, swobodnej wypowiedzi radnego rady miasta, zgodnie ze statutem Rady Miasta Bydgoszczy. Proszę pana przewodniczącego, aby pan pozwolił zabrać w tym punkcie głos młodzieży, żeby przedstawiła swoje racje – wstawił się za młodymi ludźmi Dzakanowski.

Przewodniczący od razu odniósł się do tej prośby. ? Jak pan dobrze wie, wystąpienia mają tu charakter obywatelski. Nic mi nie wiadomo, żeby ktokolwiek z obecnych na tym balkonie chciał w ogóle zabrać głos. To by wystąpił i mnie zapytał. Nic mi na ten temat nie wiadomo. Tak że takiej możliwości w tym punkcie nie ma – oświadczył Sobociński.

Dzakanowski tłumaczył, że kiedy przewodniczącego nie było w sali sesyjnej, prośbę o umożliwienie uczniom z Nakielskiej przedstawienia swoich racji skierowano do wiceprzewodniczących rady miasta.

- Myślę, że wiceprzewodniczący powiedzieli panu o tym – stwierdził radny, ale widząc, że Sobociński nie zamierza zmienić zdania, sięgnął po inne argumenty. – Można pokazać młodzieży, że demokracja w Bydgoszczy objawia się w taki sposób, jak w tej chwili. Można ? mówił ze smutkiem Dzakanowski.

Reakcja przewodniczącego była natychmiastowa. – Panie radny! Od konstytucji, przez demokrację, regulaminy, statuty, jeszcze kilka innych. Jak pana lubię prywatnie, to pana nienawidzę na tej sali ? wyznał Sobociński, a potem uznał, że najlepiej będzie jak przestanie się wypowiadać, bo ?któraś pani redaktor zacytuje nas za chwilę, jak to ma w swoim obyczaju, i jeszcze kilka uwag na mój temat będzie?.

- Zbyszku, nie idź tą drogą, kochanie! ? zaapelował Dzakanowski.

- Daj sobie spokój! ? odparł Sobociński.
Ostatnie słowo należało jednak do Dzakanowskiego: – Nie mogą jako radny miasta Bydgoszczy dać sobie spokoju! Dla państwa może to jest śmieszne, może to jest kpina. Ale dla tej młodzieży i dla Bydgoszczy to nie jest kpina.

* * *

Wieczorem do naszej redakcji wpłynął podpisany przez radnych Grażyną Szabelską, Bogdana Dzakanowskiego i Krystiana Frelichowskiego protest:

?Protestujemy przeciwko uniemożliwieniu przez Przewodniczącego Rady Miasta Bydgoszczy wystąpienia przedstawicielki młodzieży z Zespołu Szkół nr.1 w Bydgoszczy, pragnącej wyrazić publicznie opinię na temat projektu przeniesienia szkoły, w której się uczą.

Takie działania zniechęcają młodzież do postaw obywatelskich, jednocześnie uniemożliwiając zapoznanie radnych ze stanowiskiem osób, który dotyczą decyzje podejmowane przez Radę Miasta Bydgoszczy.?