Stanisław Prywiński poinformował, że w Bydgoszczy mamy, według deklaracji bydgoskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, zaledwie 92 stanowiska (łóżka wraz z wyposażeniem) spełniające standardy zapewniające skuteczną intensywną pomoc medyczną. Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia powinno być 2% takich stanowisk na ogólną liczbę wszystkich łóżek szpitalnych, a to oznacza, że w Bydgoszczy powinniśmy mieć 115 takich stanowisk. Mamy więc około 1/4 łóżek mniej niż to wynika z rozporządzenia ministra zdrowia. Ministerstwo Zdrowia ani NFZ nie przestrzegają zatem własnych standardów, co zdaniem doświadczonego chirurga, Stanisława Prywińskiego, grozi tym, że w przypadku większej katastrofy czy zbiegu wypadków, w Bydgoszczy może zabraknąć miejsc dla ludzi, których życie będzie zagrożone.
Poseł Tomasz Latos nadmienił jeszcze, że nie jest wcale pewne, że rzeczywiście w Bydgoszczy mamy owych 92 stanowiska intensywnej opieki zdrowotnej i zapowiedział analizę, swoisty ?remanent? łóżek na intensywnej terapii. Parlamentarzysta zapowiedział również, że zwróci się w tej sprawie o interwencję do wojewody kujawsko-pomorskiego oraz władz bydgoskiego oddziału NFZ. Zdaniem posła NFZ winien zweryfikować wycenę stanowisk intensywnej terapii, bowiem są one niedoszacowane i z punktu widzenia ekonomicznego są mało atrakcyjne dla dyrektorów i menedżerów szpitali. Poseł przypomniał również, że w wysoce rozwiniętych krajach europejskich liczba stanowisk intensywnej terapii waha się od 5% do 10%. Gdyby zachować te standardy to stanowisk intensywnej pomocy medycznej winno być w Bydgoszczy prawie 250.
Na zakończenie konferencji Stanisław Prywiński, powołując się na swoje doświadczenie i wiedzę, wynikającą z kierowania Bydgoską Izbą Lekarską powiedział, że mankamentem dzisiejszej sytuacji w służbie zdrowia jest także fluktuacja kadry medycznej. – Rozbijanie zespołów lekarsko-pielęgniarskich jest niekorzystne dla pacjentów ? mówił Prywiński. – Taki zespół to wypracowane przez lata metody pracy, techniki medyczne. W całej Polsce dochodzi teraz do rozbijania takich zespołów, co odbija się fatalnie także na oddziałach intensywnej opieki medycznej. A sprawa nie jest błaha, bo tu już chodzi o ludzkie życie.