“Prezydent tego miasta nie jest za wolnością, bo przecież nie wspiera festiwalu ku pamięci jednej z najważniejszych dat w historii Bydgoszczy (…) Nie pełnilibyście tych funkcji, gdyby nie ludzie niepokorni, proszę o tym pamiętać. Jesteście z woli bydgoskiego narodu, ale nie na zawsze” – napisał tuż po festiwalu emocjonalny list do prezydenta Bydgoszczy Piotr Kubiak, pomysłodawca i organizator imprezy.

W ubiegłych latach Festiwal Wolności był wspierany m.in. przez Wojewódzki Ośrodek Kultury i Sztuki i polityków Platformy Obywatelskiej. Finansowo imprezę wsparł wówczas Urząd Miasta i Urząd Marszałkowski. Na zdjęciach z ubiegłorocznej imprezy widać uśmiechniętą Marzenę Matowską.

Piotr Kubiak jeszcze parę miesięcy temu oficjalnie mówił, że przenosi festiwal do innego miasta. “Skoro urzędnicy i politycy nie potrzebują takich ludzi jak ja, poniewierając moją pracą, staraniami i wolą zamykać się we własnym gronie, także podczas święta Bydgoskiego Marca, ja im dziękuję?” – pisał na oficjalnej stronie festiwalu Piotr Kubiak.

- W tegoroczną edycję włączyły się środowiska podobnie odtrącane przez władze jak pan Kubiak. Nowa Prawica i Stowarzyszenie KoLiber nawet nie otrzymują odpowiedzi na swoje pisma składane oficjalną drogą do instytucji miejskich. Dzięki mecenasowi imprezy, firmie Gotowski, dla najlepszych wykonawców konkursowych były solidne nagrody finansowe, a dzięki pomocy finansowej ludzi dobrej woli udało się ten festiwal zorganizować tak, by wstęp był bezpłatny – mówi Przemysław Skrzypek z Nowej Prawicy.