Kilka dni temu poznaliśmy zdanie Instytutu Pamięci Narodowej na temat zamiaru przesunięcia pomnika Walki i Męczeństwa w związku z zaplanowaną przebudową płyty Starego Rynku. Radna Grażyna Szabelska nie bez przyczyny zwróciła się o wydanie opinii właśnie do tej instytucji. Zadaniem IPN na mocy ustawy jest: ?zajmowanie stanowisk, wydawanie opinii oraz występowanie z wnioskami w sprawach opieki nad miejscami walk i męczeństwa oraz trwałego upamiętniania związanych z tymi miejscami faktów, wydarzeń i postaci?.

Zlokalizowanie pomnika często powoduję gorące spory w obrębie społeczności lokalnej. W Bydgoszczy też parokrotnie tego doświadczyliśmy. Dość przypomnieć dyskusję, gdzie powinien stanąć pomnik Kazimierza Wielkiego albo gorący protest, jaki wywołał zamiar przeniesienia pomnika prezydenta Barciszewskiego na Wełniany Rynek.

Nie było kłótni związanych z Potopem. Kompozycja rzeźbiarska miała po rekonstrukcji wrócić w to miejsce, z którego została w trakcie okupacji zabrana. Wydaje się, że również lokalizacja pomnika Walki i Męczeństwa nie powinna budzić sporów. Stanął on przecież tam, gdzie Niemcy rozstrzelali kilkudziesięciu bydgoszczan.

?Pomnik na Starym Rynku to najważniejsze historyczne sacrum Bydgoszczy. Stoi w miejscu, gdzie w bruk wsiąkła krew? – informował we wrześniu 2006 roku ?Express Bydgoski?. Po dziesięciu latach mocno zrelatywizował stanowisko w tej sprawie. W publikacji z zeszłego tygodnia w ?Expressie Bydgoskim? zadane zostało pytanie: ?Czy przesunięcia Pomnika Walki i Męczeństwa o 12 metrów wpłynie na rangę miejsca pamięci?? Gazeta cytuje też wypowiedź urzędnika ratuszowego na temat opinii wydanej przez IPN: ?Ostatecznie, jest to tylko opinia mówiąca o pozostawieniu pomnika w dotychczasowej lokalizacji, czyli Starego Rynku, a przecież pomnik – zgodnie z planami rewitalizacji – nie zniknie ze Starego Rynku, a będzie jedynie przesunięty zaledwie o 12 metrów.?

Tymczasem przesunięcie pomnika ?zaledwie o 12 metrów? sprawi, że zostanie on niejako schowany, a w miejscu, gdzie odbyło się kilka masowych egzekucji bydgoszczan, pojawi się fontanna.

Niemcy piszą na nowo historię II wojny światowej i intensywnie ją propagują. Film ?Nasze matki, nasi ojcowie? jest tego doskonałym przykładem. Za słowa ?polskie obozy zagłady? nie trzeba przepraszać, gdyż były one przecież zlokalizowane na terenie Polski, a że pod okupacją niemiecką to niewarty wspomnienia szczegół. Pomnik na Starym Rynku też coraz większej liczbie osób przeszkadza. Czy chodzi o to, żeby nie psuć dobrego humoru turystom niemieckim?

IPN wydał rzekomo taką opinię, jakiej sobie życzyła sobie radna Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ wiadomo ?kto wskazuje władze IPN?. Takie poglądy mogą wygłaszać jedynie działacze PO, którzy nie robią właściwego użytku z szarych komórek. Gdyby dwa lata temu, jakiś radny PO zwrócił się do IPN, otrzymałby inną opinię niż ta, którą otrzymała radna Szabelska?

Swoją drogą, warto tę opinię poznać w całości, gdyż w mediach ukazały się tylko jej drobne fragmenty.

Pani Grażyna Szabelska
Radna Miasta Bydgoszczy

W odpowiedzi na Pani prośbę skierowaną do prezesa IPN o wydanie opinii w sprawie zmiany lokalizacji Pomnika Walki i Męczeństwa Ziemi Bydgoskiej na Starym rynku w Bydgoszczy działając na podstawie art. 53k ust.1 ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej ? Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (tj. Dz.U. z 2016 r. poz. 152) przedstawiam poniżej stanowisko Instytutu wraz z uzasadnieniem.

Usytuowanie Pomnika Walki i Męczeństwa Ziemi Bydgoskiej jest bardzo istotne z punktu widzenia historycznych faktów. Upamiętnia on narodową tragedię w miejscu, gdzie się dokonała. Na mapie zbrodni dokonanych przez Niemców – masowych egzekucji na Polakach od samego początku ich okupacyjnej obecności w Bydgoszczy (tj. od 5 września 1939 r.), Stary Rynek jest przykładem wyjątkowym. Wśród wielu akcji pacyfikacyjnych urządzanych wówczas przez Niemców w Bydgoszczy i na terenie całego obecnego województwa kujawsko-pomorskiego, publiczne egzekucje wyselekcjonowanych zakładników urządzone 9 i 10 września 1939 r. w samym sercu miasta – jak powszechnie wiadomo – stanowiły nie mający precedensu w historii miasta masowy mord dokonany przez okupanta w celach propagandowych. Miał on być wyrazem ?sprawiedliwej kary?, jaka spotkała bydgoszczan za rzekomą brutalną pacyfikację grup niemieckich dywersantów dokonaną w dniach 3-4 września 1939 r. W tym czasie w Bydgoszczy faktycznie doszło do krwawej konfrontacji, w której szacuje się, iż zginęło ponad 360 osób (w tej liczbie zawierają się straty obu stron). Goebbelsowska propaganda zaprzeczała wówczas organizacji jakiejkolwiek niemieckiej dywersji w mieście, a egzekucje na Starym Rynku przedstawiała jako rozprawę z winnymi udziału w tzw. Bromberger Blutsonntag, w czasie której Polacy mieli wymordować setki (czy nawet tysiące) niewinnych niemieckich cywili.

Po szczegółowych badaniach przeprowadzonych przez historyków, w tym również w ramach projektu IPN zakończonego w 2008 r. publikacją (?Bydgoszcz 3-4 września 1939? red. P. Machcewicz, T. Chinciński, Warszawa 2008), poza wyjątkowymi przypadkami (prace Włodzimierza Jastrzębskiego publikowane od 2003 r.), nikt poważnie nie kwestionuje już niemieckiej dywersji w mieście (uznaje ją również część niemieckich historyków – zob. Günther Schubert ?Bydgoska krwawa niedziela?. Śmierć legendy, Bydgoszcz 2003). Ten fakt utrwala również wydana kilka lat przed ogłoszeniem wyników prac badawczych zespołu działającego w ramach realizacji wspomnianego wyżej projektu IPN, monumentalna Historia Bydgoszczy (t. II, część 2, pod red. M. Biskupa, Bydgoszcz 2004). Wyselekcjonowaną grupę Polaków wymordowano wówczas dlatego, iż kilka dni wcześniej ich rodacy (nie wykluczone, że część z nich osobiście) zbrojnie przeciwstawili się agresji niemieckiej w postaci działających w mieście grup dywersyjnych strzelających do bydgoskiej ludności cywilnej i wycofujących się z miasta wojsk polskich.

Autorzy pracy o Pomniku Walki i Męczeństwa Ziemi Bydgoskiej (P. Paszyn, K. Rataj, Pomnik Walki i Męczeństwa Ziemi Bydgoskiej. Między pamięcią a propagandą. ?Kronika Bydgoska?, t.32 (2010), Bydgoszcz 2011) słusznie wskazują, że bydgoską rzeźbę ?należy postrzegać w szeregu najważniejszych dzieł mających upamiętniać polską historię i martyrologię, wśród których należy wymienić dzieła współczesne, jak pomnik Ofiar Obozu Zagłady w Treblince, pomnik Grunwaldzki, pomnik Obrońców Wybrzeża, pomnik Powstańców Śląskich?. Wszystkie wymienione monumenty stoją w miejscach właściwych z historycznego punktu widzenia. Tak samo jest z pomnikiem Walki i Męczeństwa w Bydgoszczy, stojącym w miejscu kaźni bydgoszczan – tj. na Starym Rynku, gdzie Niemcy w pierwszych dniach wrześniach 1939 r. dokonywali publicznych egzekucji.

Ważnym argumentem w tej dyskusji jest również fakt, że sam pomnik ma dla bydgoszczan znaczenie wykraczające dużo dalej niż tylko upamiętnienie okresu okupacji. To tutaj zbierają się mieszkańcy miasta i regionu przy okazji upamiętniania ważnych rocznic historycznych, a także w szczególnych momentach w życiu społecznym i państwowym, paląc znicze, składając kwiaty, trwając w zadumie.

W opinii Instytutu Pamięci Narodowej Pomnik Walki i Męczeństwa Ziemi Bydgoskiej powinien pozostać na swoim pierwotnym miejscu.

p.o. Dyrektora Biura
Upamiętniania Walk i Męczeństwa
Adam Siwek

Do wiadomości:
Pan Rafał Bruski
Prezydent Miasta