Franciszka Derucka z domu Kasprowicz urodziła się 27 marca 1889 roku w Grabowie, małej wsi oddalonej o 4 kilometry na północny wschód od Lubawy. Jej ojcem był Seweryn Kasprowicz, znany w okolicy działacz propolski, matką Julianna z Markowskich.
W 1912 roku Franciszka wychodzi za mąż za dwa lata od siebie starszego Waleriana Dereckiego (wówczas zajmującego się handlem). Rok potem małżeństwo Deruckich przenosi się do Bydgoszczy i zamieszkuje przy Warszawskiej 17 (wówczas Karl Str.) W tym samym roku rodzi się im, opisana kilka tygodni wcześniej, Helena. Potem rodzina Deruckich przeprowadza się na ulicę Łokietka. Franciszka i jej mąż prowadzą punkt gastronomiczny (jedne źródła podają, że bar, inne, że restaurację przy Łokietka).
Rodzina się powiększa. Dwa lata po Helenie rodzi się Edmund, w 1916 roku Jadwiga Maria, w 1919 Janina Franciszka. Ostatnie dziecko, syn Janusz Zbigniew, przychodzi na świat, gdy Franciszka ma 47 lat!!! Wydaje się, że 20-lecie międzywojenne upływa Pani Franciszce w miarę spokojnie. Dzieci się uczą, potem zarobkują. Helena, najstarsza córka, wychodzi za mąż.
Nadchodzi wojna. Córka Jadwiga podejmuje we wrześniu 1939 roku pracę sanitariuszki w Bydgoszczy, syn Edmund przepada bez wieści w czasie kampanii wrześniowej. Rodzina Deruckich zostaje przez okupantów przesiedlona z Łokietka na ulicę Czerwonego Krzyża 29.
W początkach 1943 roku do konspiracji w ramach Wojskowej Służby Kobiet Inspektoratu Bydgoskiego Armii Krajowej przystępują dwie córki bohaterki dzisiejszego odcinka: Helena i Jadwiga. Przystępuje też 54-letnia Franciszka i zostaje podkomendną? swojej córki Heleny (wówczas szefowej WSK w dzielnicy Jary). Przyjmuje pseudonim ,,Joanna?. Zaangażowana jest do łączności i działa jako kurier.
Przydaje się w konspiracji wyniesiona z pracy w gastronomi umiejętność życzliwego postępowania z ludźmi oraz nawiązywania kontaktu. Niewykluczone, że to ratuje jej życie podczas jednej z podróży kurierskich do Starogardu. Trafia na obławę. W walizce ma broń. Posługując się biegłą niemczyzną, prosi o pomoc w dźwiganiu trefnej walizki… żołnierza niemieckiego. W takim towarzystwie nie wzbudza podejrzeń. Wsiada do pociągu i odjeżdża.
Świadoma grożącej kary użycza swego mieszkania na punkt przerzutowy dla spalonych żołnierzy działających w konspiracji. Czekają u niej na przerzut, np. do oddziałów w Borach Tucholskich.
Około kwietnia 1944 zagrożona była wpadką jej córka Jadwiga. ,,Urwała? się gestapo, uciekając z Bydgoszczy do Torunia. Wtedy Niemcy przeprowadzili w mieszkaniu Franciszki na Czerwonego Krzyża rewizję (skonfiskowano między innymi niektóre polskie książki, np. ,,Na tropach Smętka? Wańkowicza). Reperkusją za ucieczkę Jadwigi był obowiązek cotygodniowego stawiania się na policji męża Franciszki. Został on następnie latem 1944 powołany do służby pomocniczej przy armii niemieckiej, ale w ramach robót przymusowych, a nie służby w Wehrmachcie (rodzina Deruckich grupy narodowościowej nie przyjęła).
Ani strata syna, ani świadomość śmiertelnego niebezpieczeństwa wiszącego nad Jadwigą oraz Heleną, nie powodują ograniczenia działalności konspiracyjnej przez Franciszkę. Wręcz przeciwnie. Od trzeciego kwartału 1944 roku w jej mieszkaniu na Czerwonego Krzyża ukrywają się wysocy stopniem oficerowie AK, korzysta z niego również komendant Pomorskiego Okręgu Armii Krajowej płk Janusz Pałubicki. (A trzeba pamiętać, że Franciszka miała wówczas pod opieką swego najmłodszego 9-letniego syna).
Po wyzwoleniu w 1945 roku za działalność przy Delegaturze Sił Zbrojnych na Kraj zostają aresztowane jej córki Helena oraz Jadwiga. Wyzwolony z niewoli przez Amerykanów wraca do Bydgoszczy jej mąż Walerian.
We wrześniu 1946 roku Franciszka opuszcza nasze miasto i przenosi się do Wrocławia. Wkrótce zostaje wdową. Mieszka przy ulicy Dworcowej i Rapackiego. Umiera we Wrocławiu 27 lipca 1977 roku.
Pośmiertnie 1 sierpnia 1978 roku odznaczona została Krzyżem Armii Krajowej przez władze RP na uchodźstwie. Posiadała ponadto Brązowy Krzyż Zasługi z Mieczami, dwukrotne nadano jej Medal Wojska. (Ciekawostka: Medal Wojska był ustanowiony 3 lica 1945 w Londynie i miał być przyznawany żołnierzom Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Został Franciszce nadany, chociaż nie była żołnierzem PSZ na Zachodzie!).
Ten odcinek miał być o zwykłej kobiecie. Franciszka pracowała, wychowywała dzieci, umarła. Niby nic szczególnego. Ale zwykła to ONA nie była!!!