Dlaczego frekwencja okazała się tak rażąco niska w porównaniu do facebookowych zapowiedzi? – Wielu się boi. Czego? Jedni tego, że ktoś ich zobaczy i będą mieli problemy w szkole, pracy. Inni boją się policji: zatrzymania, przeszukania – tłumaczył Mateusz Nesterok, jeden z organizatorów marszu.
Sam marsz przebiegł bardzo spokojnie. Grupa około dwustu zwolenników legalizacji, czy raczej depenalizacji marihuany przeszła spod Teatru Polskiego na plac Wolności. Towarzyszyły im skandowane piosenki i hasła, z najpopularniejszymi “Sadzić, palić, zalegalizować” i “Gdzie moje prawa? Gdzie legalna trawa?” na czele. Protestujący domagają się dekryminalizacji posiadania i używania marihuany. –
To chore, że nie mogę zapalić zioła, a mogę legalnie kupić i zabić się wódką. Marihuany nie da się przedawkować, a jej szkodliwość jest zdecydowanie mniejsza niż używek dozwolonych przez polskie prawo. Korzystają na tym tylko mafie – mówili maszerujący.
Fotoreportaż z “Marszu wyzwolenia konopi” można zobaczyć: TUTAJ