Panie generale, POW odchodzi do historii. Jaka refleksja panu w związku z tym towarzyszy?

- To przykrość, ale i pewna satysfakcja, że to ja zamykam historię tych 92 lat, pisaną przez moich poprzedników, pisaną przez tysiące żołnierzy. To bogata historia dokonań wielu ludzi, także w trudnych i złych czasach. Ale także wtedy żołnierz zawsze wykonywał swoje obowiązki wzorowo. Mnie przyszło dowodzić tym okręgiem przez ostatnie lata. Były to lata mnóstwa przeobrażeń. Z łezką w oku myślę, że oto nadchodzi koniec. Ale rozkaz to rozkaz, żołnierz nie dyskutuje. Ja muszę ten rozkaz wykonać. Za najważniejsze na tym etapie mojej misji uznałem, by dla związanych dotąd z POW żołnierzy, oficerów i cywilnych pracowników wojska, ludzi znakomicie przygotowanych i wyszkolonych, znaleźć właściwe miejsce w nowo tworzonych strukturach na naszym terenie. I to się udało, ich potencjał intelektualny i zawodowy będzie w pełni wykorzystany, podobnie jak zaszczepione w służbie dobre nawyki i zasady. Liczę, że będą owocowały w tych nowych strukturach. Powiem wprost: w związku z likwidacją Pomorskiego Okręgu Wojskowego nie zwiększamy bezrobocia na terenie Kujaw i Pomorza! Takie zadanie otrzymałem od szefa sztabu generalnego, generała Cieniucha, zresztą bydgoszczanina i Kujawiaka.

Ma Pan za sobą ponadtrzydziestoletnią karierę oficera Wojska Polskiego. Jak w najkrótszych słowach można podsumować przemiany, które przeszła w tym czasie polska armia?

- Tak, moja przygoda z mundurem to już 39 lat. Pierwszy włożyłem w 1972 roku we Wrocławiu, jako absolwent szkoły oficerskiej. Potem długie lata służyłem na Ziemi Lubuskiej, na Dolnym Śląsku, Mazowszu i w Wielkopolsce (jako urodzony Wielkopolanin). Niełatwą służbę w wojsku rozpoczynałem w zupełnie innych czasach ? inne były zasady gotowości bojowej, inni ludzie i ich zachowania, a do tego rodzący wiele trudności brak substancji mieszkaniowej. Możliwości rozwoju osobistego zależały w tamtych czasach wyłącznie od przełożonych, a tylko w minimalnym zakresie od postawy i inwencji osobistej zainteresowanego. Były schematy karier i awansów, wychodzenie poza ich ramy było niezwykle trudne. Oficer, który chciał się kształcić miał przed sobą prawdziwą drogę przez mękę. Zgoda i skierowanie do kształcenia się na wyższej uczelni było rodzajem wyróżnienia. Mnie udało się. Na studia do Warszawy wypłynąłem z tak zwanego zielonego garnizonu, w ramach wyróżnienia. Obserwowałem świat, umiałem obserwować świat, otoczenie. Świat chciałem zmieniać. Wspomnę choćby coś tak paskudnego, jak rozpowszechnione wtedy pijaństwo. W wojsku, jak w całym kraju, nie było placu budowy, nie było miejsca, w którym nie widziałoby się szlajających się pijanych. To moje pokolenie, wtedy młode, musiało z tym walczyć. Wojsko nie było od takich plag wolne od tego, mieliśmy służbę zasadniczą, ludzi z głębokiego awansu społecznego.

Dwa słowa o zasadniczej służbie wojskowej, w kontekście przemian jakie zaszły w polskiej armii. Instytucja ta często działała w ten sposób, że przymusowo wcielano do wojska tych, którzy mieliby co robić w swoich środowiskach, a nie wcielano innych, którzy właśnie wojsku by się bardzo przydali. Bo najprościej było wyciągnąć syna rolnika, syna robotnika, a trudniej było gdzieś z miasta wyciągnąć ludzi, którzy umieli trochę obracać się w życiu. I tak dostawaliśmy do służby ludzi, którzy oprócz edukacji w sferze wojskowej potrzebowali także tej najbardziej podstawowej, najbardziej ogólnej. Wielu poborowych w tamtych czasach nigdy wcześniej nie wyjeżdżało z własnego powiatu. Wojsko było dla nich przepustką, umożliwiającą podróżowanie po kraju. Ktoś po raz pierwszy zobaczył morze, inny góry. Partycypowaliśmy w ogromnym podnoszeniu ducha patriotyzmu, ale także poziomu intelektualnego. Miało się podwładnych, trzeba im było pomóc w życiu. To były ciężkie czasy.

Dziś jesteśmy od tego wolni, cały wysiłek idzie w formowanie wojskowego profesjonalizmu kadry.

Są i rzeczy niezmienne. Oficer który chciał mieć wszystko w porządku, miał aspiracje, praktycznie nie wychodził z pracy, niewiele czasu pozostawało mu dla rodziny. Dziś pewnie jest podobnie, ale kontakt z rodziną jest lepszy, bo są internet i telefony komórkowe. Więc jeśli nawet, tak jak w moim przypadku, służba jest w Bydgoszczy, a rodzina pod Warszawą, to można to jakoś połączyć.

Zawsze tłumaczyłem moim ludziom, że dbałość o dom, o rodzinę jest niezwykle ważna. Jak w domu oficer czy podoficer ma poukładane, to spokojnie może się angażować w pracy, a ja mogę od niego żądać na maksa. A jak w pracy się układa, atmosfera jest dobra, to odbija się to pozytywnie na sprawach domowych. Moje doświadczenie jest takie, że jak dopilnuje się tych dwóch rzeczy, to jest sukces gwarantowany. Tak montowało się zawsze ekipy do wykonywania trudnych, złożonych zadań. Udało mi się to w garnizonach w Kostrzynie nad Odrą, w Głogowie, we Wrocławiu, w Warszawie, w Kazuniu, w Modlinie i także w Bydgoszczy. Zawsze przynosiło to ogromne efekty.

Pytała pani o przeobrażenia. Jesteśmy świadkami ? nawet nie muszę mówić, społeczeństwo to doskonale widzi ? tego, że żołnierz polski radzi sobie w Libanie, w Afganistanie, Czadzie, w Południowej Afryce, także językowo, nie tylko na ćwiczeniach. Dziś możemy być wszędzie, od Paryża po Londyn, na konferencjach, na których uzgadnia się kwestie związane ze wspólnymi strategiami wojskowymi czy użyciem sił wielonarodowych. Sprawdzamy się i potrafimy reprezentować swój kraj wszędzie.

Bydgoszcz i Kujawsko-Pomorskie mają wielkie wojskowe tradycje i chlubną wojskową współczesność. Jak zapowiada się nasza przyszłość w tej materii?

- To prawda, na tych ziemiach wkrótce po pierwszej i po drugiej wojnie światowej usadowiły się najważniejsze garnizony Rzeczypospolitej. Grudziądz, Toruń, potem Bydgoszcz, Inowrocław, Włocławek to potężne garnizony, w których stacjonowały duże jednostki sił zbrojnych. Tego się nie da wyeliminować, Kujawy i Pomorze są związane z wojskiem i wojsko z Kujawami i Pomorzem. Mamy tu dobry stosunek obywateli do wojska. Z drugiej strony, siedziba okręgu wojskowego tak bardzo w siłach zbrojnych znaczącego była motorem rozwojotwórczym regionu.

Życzę naszym następcom prawnym ? Inspektoratowi Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy – żeby tego nie zgubili, żeby udało im się to podtrzymać. Niech wojsko nadal wpływa na rozwój województwa i odwrotnie.

Czego należy życzyć żołnierzom i pracownikom cywilnym rozformowywanego POW?

- Przede wszystkim tego, aby każdy z nich, ze swoim potencjałem intelektualnym i profesjonalnym, wpisał się w wyzwania współczesnego rynku pracy. Żeby wszyscy znaleźli sobie właściwe miejsca w służbie, żeby każdy się zawodowo spełniał, a ich umiejętności i doświadczenie były w pełni wykorzystywane. Oby w pełni zostali wykorzystani na wojskowym rynku pracy, a ci, którzy z racji wieku i nabytych praw emerytalnych będą z wojska odchodzili, na rynku cywilnym. Trzymam kciuki, by wszyscy znaleźli sobie miejsca w szyku, pomocne dla naszego regionu.