Prezydent Rafał Bruski już nie potrzebuje Grażyny Ciemniak. Była przydatna, gdy zmieniła barwy partyjne i pozyskiwała dla PO lewicowy elektorat podczas wyborów komunalnych i parlamentarnych. Zrobiła swoje i może odejść, uznał prezydent Bydgoszczy. Nie przewidział tylko, że jego była zastępczyni się postawi, nie przyjmie do wiadomości odmowy ponownego zatrudnienia w urzędzie miasta i będzie się procesować.
Grażyna Ciemniak kilka lat temu uzyskała uprawnienia emerytalne (ok. 5 tys. zł brutto miesięcznie), ale ciągle pozostawała czynna zawodowo. Najpierw pracowała jako wiceprezydent Bydgoszczy, a następnie przez rok pełniła funkcję posła (w 2014 roku objęła mandat po Jarosławie Katulskim, który został radnym wojewódzkim). W wyborach 2015 roku nie dostała się do sejmu, ale emerytką nie zamierzała zostać.
- Proces zaczął się wiosną 2016 roku – ustaliła Marta Stachowiak, rzecznik prezydenta. Po przegranej w pierwszej instancji powódka odwołała się do drugiej. Wyrok zapadł 29 marca. Sąd oddalił w całości powództwo Grażyny Ciemniak, która domagała się przywrócenia do pracy.