Grzegorz Gruszka podczas konferencji prasowej oznajmił, że zamierza kandydować na szefa miejskich struktur SLD. Motywował swoją decyzję fatalną sytuacją miasta oraz kiepskim wynikiem wyborczym SLD w ostatnich wyborach parlamentarnych.
- SLD w Bydgoskiem osiągnęło zaledwie 8%. To najgorszy wynik w dziejach lewicy – mówił Grzegorz Gruszka i odnosił się do sytuacji Bydgoszczy: – Bydgoskie elity ponoszą odpowiedzialność za to, że miasto traci prestiż, choćby przez wyprowadzenie z Bydgoszczy Akademii Medycznej.
Następnie przywołał sprawę budowy S5. Brak tej inwestycji, zdaniem byłego posła, grozi Bydgoszczy śmiercią gospodarczą. Zaniechania w budowie S5 obciążają przede wszystkim, w opinii Gruszki, Pawła Olszewskiego i Rafała Bruskiego. Pierwszy z nich wielokrotnie obiecywał, że trasa będzie budowana, a drugi nie działał skutecznie na rzecz S5 jako były wojewoda kujawsko-pomorski.
- Paweł Olszewski obiecywał, że obetnie sobie rękę, jeśli inwestycja S5 nie będzie realizowana ? żartował Grzegorz Gruszka. – Nie wymagam tego, ale warto, żeby poseł nie mamił ludzi obietnicami bez pokrycia.
Grzegorz Gruszka emocjonalnie wypowiedział się na temat rosnącego w Bydgoszczy bezrobocia.
- W styczniu w Bydgoszczy straciło pracę 3 tys. ludzi ? mówił Gruszka. – Nie zainteresowało to polityków PO. A jednocześnie wystarczy, że się gra w karty z odpowiednim człowiekiem, to zostaje się szefem ADM. Albo jest się kolegą posła i zostaje się szefem Myślęcinka. Ja myślałem, że będą konkursy, że będzie przejrzyście.