Dzisiaj Grzegorz Gruszka złożył w bydgoskim ratuszu inicjatywę uchwałodawczą “Stanowisko Rady Miasta Bydgoszczy w sprawie budowy spalarni śmieci na Kapuściskach”, podpisaną przez 1440 mieszkańców Bydgoszczy. W proponowanym do uchwalenia przez radnych stanowisku stwierdza się m. in., że porozumienie Bydgoszczy z Toruniem, na podstawie którego miałaby spalarnia być budowana jest “skrajnie niekorzystne dla mieszkańców naszego miasta”, budowa spalarni wywołuje liczne protesty i skargi i “realizacja źle przygotowanej i zbyt dużej inwestycji będzie zagrażać finansowym podstawom” Bydgoszczy. Inicjatywa mieszkańców skierowana została do przewodniczącego Rady Miasta Romana Jasiakiewicza, z wnioskiem o skierowanie jej pod obrady bydgoskiej rady.
Na zwołanej konferencji prasowej Grzegorz Gruszka, Bydgoskie Forum Ekologiczne i koło łowieckie z Białych Błot kolejny raz w ostrych słowach skrytykowali forsowanie budowy spalarni. – Zebraliśmy 1440 podpisów pod projektem uchwały, iż budowa spalarni jest po prostu bez sensu – stwierdził Marek Zientak z BFE.
Grzegorz Gruszka w ostrych słowach wypowiedział się o inwestycji. – Przetarg kończy się klapą. Jest nieprzygotowany. To przegrywanie też kosztuje. To już niemożliwe, byśmy do 2015 r. zdążyli z budową. W Bydgoszczy nie ma żadnej dyskusji na ten temat, kontroli władzy. Radni PO milczą, Ciemniak mówi nieprawdę, banialuki i to przechodzi. Bruski nie przyszedł z zewnątrz. Wcześniej był wiceprezydentem i wojewodą, dobrze znał projekt spalarni i jej specyfikację. My się nie boimy, że kogoś zwolnią z naszej rodziny. Mi się władza PO i pana prezydenta nie podoba. Bydgoszcz przegrywa na tle kraju przez nieudolność władzy i brak kontroli przez opozycję, nie z winy Torunia. Bruski się ośmieszył – powiedział Gruszka.
- Alternatywą może być poruszany przez radnych PiS model mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów, realizowany w Olsztynie oraz przykład Płocka i system EKO AB – dodał Zientak.
W specjalnym liście wysłanym przez Grzegorza Gruszkę do prezydenta Rafała Bruskiego dodatkowo pyta on, kto pokryje koszty, które poniosła miejska spółka “Pronatura” (15 mln zł) i “dlaczego doszło do podpisania za prawie 2 mln zł umowy z MOSTOSTAL-em WARSZAWA na promocję i reklamę spalarni, gdy do końca nie było wiadomo, czy uda się wyłonić wykonawcę tej inwestycji?”.