Grzegorz Gruszka skrytykował dzisiaj na konferencji prasowej decyzję prezydenta Rafała Bruskiego powołania byłej minister infrastruktury Marii Wasiak na stanowisko zastępcy prezydenta Bydgoszczy. Działacz Sojuszu Lewicy Demokratycznej stwierdził, że Rafał Bruski przez pięć i pół roku nie stworzył żadnej ekipy, która broniłaby interesów Bydgoszczy. Przywołał przypadek Eyka Kosińskiego z Poznania, który kilka lat temu niecałe trzy miesiące wytrwał na urzędzie. – Teraz jest kandydatka z Radomia – stwierdził. Uzasadnianie, że ma predyspozycje i kompetencje w pozyskiwaniu środków unijnych uznał jako żart.

- To była najgorsza minister, obok oczywiście naszej posłanki, minister Piotrowskiej – stwierdził, powołując się na ranking tygodnika “Polityka”. – Ja rozumiem, że pani Wasiak nie ma pracy, ale czy bydgoska Platforma to jest biuro pracy dla różnych ludzi PO, którzy dzisiaj mają problemy? – pytał. – W Bydgoszczy jest wielu ludzi kompetentnych i trzeba ogłosić konkurs, a nie że rekomendacja partyjna posła Olszewskiego wystarczy. Nie zna Bydgoszczy, a i z politykami PiS niewiele w Warszawie załatwi. Pan Olszewski obraża bydgoszczan, mówiąc takie bzdury, rekomendując koleżankę, swoją byłą szefową – grzmiał Gruszka i dowodził, że była minister w rządzie Ewy Kopacz nie ma dużego doświadczenia. – Maria Wasiak jest kompetentna w jednym. Potrafiła pracować przez 10 lat na PKP, jak wyszła z gabinetu ówczesnego ministra Syryjczyka. Stamtąd koleżanka Ewa Kopacz powołała ją na stanowisko ministra – dowodził. – Czy kandydatka poinformowała o swoich problemach związanych z pracą w PKP? – pytał i przedłożył dziennikarzom skserowane publikacje portalu Kulisy24.com, z których wynikało, że Wydział do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Stołecznej Policji pod nadzorem Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga prowadzi postępowanie po zawiadomieniu złożonym przez Najwyższą Izbę Kontroli. Autorzy tekstu Agnieszka Burzyńska i Michał Majewski opisują jak Polskie Koleje Państwowe w 2011 r., gdy kierowała nimi Maria Wasiak, zamówiły w firmie McKinsey & Company Poland opracowanie pod tytułem ?Wkład merytoryczny do kontraktu wieloletniego na utrzymanie (w tym remonty) infrastruktury?. Za dokument zapłacono 175 tysięcy euro, ale NIK odkrył, że ?w świetle opinii właściwych merytorycznie komórek organizacyjnych PKP Polskie Linie Kolejowe materiał nie spełniał wymagań zamówienia i był dla spółki nieprzydatny?.

Grzegorz Gruszka dowodził, że zatrudnienie byłej minister w rządzie PO jest błędem, szczególnie teraz gdy Bydgoszcz mieć będzie ostatnią szansę na odpowiadające aspiracjom miasta skorzystanie z unijnych dotacji. Tymczasem, nasze miasto, służby prezydenta Rafała Bruskiego nie mają przygotowanych projektów – dowodził Gruszka – by móc skutecznie ubiegać się o środki unijne będące w dyspozycji marszałka, czy rządowe. – Głównodowodzącym jest niejaki pan Sztybel, który pełni tam funkcję prawie wiceprezydenta. On się komunikuje z wiceprezydentami i rozdaje karty. To się skończy wielką porażką Bydgoszczy w drugiej, ostatniej edycji podziału środków unijnych – dowodził Gruszka podając jako przykład brak koncepcji zagospodarowania młynów Rothera. – Miało być muzeum wody, ministrowie przyjeżdżali, skończyło się niczym. Teraz pojawia się szósta, czy siódma koncepcja jakiegoś muzeum mózgu, ale tego mózgu zabrakło jak to kupowano, bo nie wiadomo dla kogo i jak to zagospodarować – mówił.

- Nie ma żadnych pozytywnych sygnałów z Bydgoszczy. Nie będzie takim sygnałem zatrudnienie osoby poszukującej pracy. Umiemy narzekać, winę przerzucać na kogoś innego, pokazywać, inni to dostali, a my nie – dowodził Gruszka i jako wzór do naśladowania wskazał Toruń. – Patrzeć i uczyć się od Torunia. Ten Toruń traktujemy tak, że nam coś zabrał, ale wnioski na halę sportową, centrum kongresowe, stadion – wszystko zrobiła ekipa prezydenta Zaleskiego. Setki milionów złotych na most w Toruniu dostał nie od marszałka, lecz z budżetu centralnego. Nie mamy żadnego takiego projektu – stwierdził i dodał, że mamy za to gadżet w postaci Inteligentnych Systemów Transportowych. – Nikt nie patrzy na te zielone tablice, przyjeżdżający do Bydgoszczy mają GPS-y, a bydgoszczanie wiedzą, gdzie mogą być korki – stwierdził.

- Są grupy w Bydgoszczy, które chcą zrobić referendum, odwołujące prezydenta Bruskiego. Jeśli dalej będzie tak to wyglądało, gdy oni w swoim towarzystwie będą się bardzo dobrze czuli, robiąc sobie takie partyjne rekomendacje, może wtedy pod koniec lata takie referendum trzeba będzie zrobić – analizował sytuację Gruszka i przeszedł do kompleksowej krytyki Platformy Obywatelskiej. – To klęska PO, że po latach budowy województwa kujawsko-pomorskiego, podważa się byt regionu i Włocławek do Łodzi ciąży. To że PO z Torunia ogrywa prezydenta PO z Bydgoszczy to mnie martwi. Ale to jest jedna partia, która tak a nie inaczej zarządza regionem. Niech pan prezydent wypisze się z PO, i pani Piotrowska, a oni tylko straszą. Pani Jakutowa miała cywilną odwagę, ale ona pracuje gdzie indziej, w pewnej sferze publicznej i to może nawet jest jej na rękę, że już nie jest w PO, bo kto inny rządzi w kraju i przez to nie jest obciążona tą obciachową partią. To są nieudaczniki. Niech pokażą, co zrobili. No, robotę dla pani Wasiak, to może pan Olszewski załatwi, ale przecież nie o to chodzi – mówił zrezygnowany Gruszka, dodając, że dla Bydgoszczy wybiła już godzina za pięć dwunasta.

- Teraz PiS może robić co chce, bo wiarygodność krytykującej go Platformy będzie zerowa. Ja nie krytykuję. Ja mówię prawdę. Gdybym mówił nieprawdę, można by mnie spokojnie oddać do sądu. Tę prawdę mówią też mieszkańcy na ulicy, ale jest taka apatia i narzekanie. I zastanawianie się, co dalej – zakończył Gruszka.