Bydgoszcz, dnia 28 sierpnia 2012 r.
Pani prof. dr hab. Małgorzata Tafil- Klawe
Pan prof. dr hab. Jan Styczyński
Szanowni Państwo!
Do napisania tego listu skłonił mnie los i sytuacja byłej Akademii Medycznej w Bydgoszczy, po przejęciu jej przez toruński uniwersytet. Za kilka tygodni zacznie się nowy rok akademicki. Pani Profesor kończy kierowanie Collegium Medicum, a Pan Profesor rozpocznie nową kadencję.
Ta była samodzielna uczelnia, budowana przez wiele lat wysiłkiem lokalnych władz i wspierana przez wiele różnych środowisk w Bydgoszczy, w niezrozumiały sposób podjęła decyzję związania się z uczelnią w innym mieście.
Należałem wówczas do osób, które jak większość Bydgoszczan nie rozumiała decyzji ówczesnych władz Akademii Medycznej, czemu dawałem publicznie wyraz zarówno w głosowaniach i rozmowach z kierownictwem uczelni.
Jak nieprawdziwe okazały się przesłanki, które doprowadziły do utraty samodzielności Akademii Medycznej w Bydgoszczy świadczyć może to, iż żadna inna uczelnia medyczna Polsce nie wybrała takiej drogi. Paradoksem tamtej sytuacji było też to, że w tym czasie powstawał Uniwersytet w naszym mieście. Trudno dziś znaleźć korzyści, jakie środowisku medycznemu dało to połączenie. Myślę, że wprost przeciwnie, to UMK bardzo zyskał również w sensie naukowym, licząc choćby ilość publikacji z Collegium Medicum.
Ówczesna decyzja Senatu Akademii Medycznej wsparta brakiem wyobraźni i indolencją kilku decydentów z naszego miasta, doprowadziła do sytuacji, w której pytanie o faktyczny sens tamtych decyzji ma dziś uzasadnienie.
Przepychanki, bezwład organizacyjny i brak rozwoju i rozbudowy na miarę potrzeb struktur medycznych w Bydgoszczy, stają się już nie tylko sprawą wewnętrzną. Pytania o dalsze działania dotyczące długo oczekiwanego powołania wydziału stomatologicznego są, jak najbardziej aktualne. Dziś już chyba nawet najwięksi zwolennicy tamtego połączenia widzą, że przeniesienie decyzji o losach i ambicjach akademickich środowiska medycznego w Bydgoszczy do innego miasta okazało się błędem.
Zwracam się do Państwa publicznie w tej sprawie, gdyż ta ówczesna zła decyzja (tak uważałem i uważam), wyszła z kręgów kierownictwa Akademii Medycznej.
Czy z perspektywy tego czasu utracenie samodzielności nie było decyzją pochopną i nieprzemyślaną? Myślę, iż niezadowolenie i zatroskanie bydgoskiego środowiska medycznego tą sytuacją jest już faktem.
Dlatego Państwo w sposób odpowiedzialny powinniście zabrać głos w tej sprawie i dokonać oceny, co przyniosła ta fuzja z uczelnią toruńską, a co może dać przywrócenie pełnej samodzielności dla dalszego rozwoju i rozbudowy uczelni medycznej.
Wiem, że to może nie być łatwe, bo podległość władzom UMK może nie sprzyjać takiemu myśleniu, ale ambicje akademickie dalszego rozwoju wydziałów medycznych w Bydgoszczy, to większa sprawa niż lokalność Collegium Medicum i trzeba się z nią zmierzyć, jak najszybciej.
Jak mi wiadomo Pani Profesor próbowała w tej trudnej rzeczywistości podejmować ważne sprawy, co nie zawsze spotykało się z właściwym zrozumieniem ze strony władz UMK. Myślę, iż inicjatywa ponownego usamodzielnienia się bydgoskiej uczelni medycznej spotka się z szerokim poparciem Bydgoszczan i wszystkich liczących się środowisk.
Sprawa ta musi być rozpatrywana na płaszczyźnie merytorycznej i racjonalnej daleko od nieuzasadnionych i wymyślanych sporów bydgosko-toruńskich.
Uważam, że należy szybko podjąć odpowiednie działania i błędne decyzje naprawić.
Z poważaniem
Grzegorz Gruszka