W miejscu spalenia 18 listopada 1956 roku zagłuszarki Radia Wolna Europa spotkało się ponad sto osób. Byli wśród nich działacze podziemnej ?Solidarności?, nieliczni już żyjący świadkowie wydarzeń sprzed ponad pół wieku oraz bydgoszczanie.

Świadkowie wydarzeń w krótkich wystąpieniach opowiadali o swoich przeżyciach z 1956 roku.
Jeden ze świadków, Ryszard Streich, wówczas szesnastolatek, w sposób przejmujący relacjonował swoje aresztowanie i pobicie przez milicjantów.

Maciej Różycki, obok Krystiana Frelichowskiego, jeden z głównych organizatorów Tego się nie gasi. To musi się spalić, wezwał zebranych do wrzucania do rozpalonego ogniska… tego, co dziś niewoli. Do ogniska wrzucano egzemplarze Gazety Wyborczej, Gazety Pomorskiej; dostrzegliśmy także egzemplarze tabloidów.

Uczestnicy happeningu wysłuchali także fragmentów homilii Jana Pawła II, w której papież domagał się równouprawnienia dla chrześcijan w życiu publicznym i szacunku dla wspólnej polskiej tradycji: narodowej i religijnej.

Głos zabrał także radny Stefan Pastuszewski, który mówił o konieczności stałej walki o wolność. Wzywał bydgoszczan do niszczenia, ?palenia? tego wszystkiego, co ich zniewala.
Bydgoszczanie, zdaniem Stefana Pastuszewskiego, dali w 1956 roku świadectwo pragnienia wolności i przekazali przesłanie, by o tę wolność wciąż się troszczyć i zabiegać.