Dwudniowy Festiwal Smaku to mekka dla amatorów zdrowej, naturalnej i tradycyjnej żywności. W ciągu kilku lat, od 2006 roku, Gruczno jest na pewno polską, a być może i europejską stolicą zdrowej żywności. Producenci z całego kraju, ale głównie z terenu naszego województwa – bo takie jest przecież założenie ruchu slow food: im bliżej od procenta do konsumenta, tym lepiej – zaprezentowali mnóstwo niespodzianek, ale i doskonale znane smaki.
W kategorii przetwory mięsne i wędliny jury przyznało nagrodę szynce długo dojrzewającej produkowanej przez PHU Jacek Spychalski. Grand Prix w tej kategorii trafiło do Stanisława Barańczaka za jego szynkę z kością. Ten pierwszy produkt możemy kupić w niektórych sklepach.
Zaskakujące smaki zostały wyróżnione w kategorii przetwory warzywne i owocowe. Smak Roku to borowik marynowany w całości w kwasie mlekowym Kazimierza Abramczyka, a Grand Prix – smażone ogórki cioci Kazi zaprezentowane przez Iwonę Pyrę.
W tym roku podczas Festiwalu Smaku było wyjątkowo dużo propozycji dla amatorów ryb. Jury wyróżniło nagrodą szczupaka w zalewie – Starej Kuźni, Grand Prix odebrał Wiesław Poraziński za wędzonego lina.
Alejka serowa była – obok miodów – jednym z najbardziej obleganych sektorów festiwalu. Przepyszne sery jak się okazało mają wielu amatorów, mimo dość wysokich cen. Nagrodą Smak Roku podzielili się: Bożena i Daniel Sokołowscy za ser kozi dojrzewający oraz Łomnicki i Marek Grądzki za ser Krzywonos. Do tego ostatniego trudno było się dopchać – Krzywonos, przepyszny ser w polewie z czarnej parafiny, to prawdziwy hit. Granx Prix w tej kategorii jury przyznało Sylwestrowi Wańczykowi za goudę farmerską z kozieradką.
Jury oceniało również potrawy. Tutaj królowała gęsina. Smakiem Roku ogłoszono bukwiankę na gęsinie Renaty Osojca, a Grand Prix – pierogi pieczone z mięsem gęsim Piekarni Gruczno.
W jednej tylko kategorii jury nie miało wątpliwości i zarówno Smak Roku, jak i Grand Prix trafiły do jednej osoby. Agnieszka Zamojska oczarowała smakiem swojego podpiwka i wróciła do domu z obiema nagrodami.
Festiwal Smaku 2011 trzeba uznać za bardzo udany. Rekordowa liczba wystawców, rekordowa liczba odwiedzających i chyba… rekordowy budżet imprezy. Jedno tylko niepokoi. To oczywiste, że żywność produkowana tradycyjnymi metodami, często w małych ilościach, musi być droższa niż produkty masowe. Jednak mimo wszystko jednym z najczęściej słyszanych zdań było: “w przyszłym roku nie przyjeżdżamy, znowu zostawiliśmy tutaj wypłatę”. Trudno się dziwić, skoro sam parking – obowiązkowy – kosztuje już 6 złotych. Do tego trochę sera za 80-90 zł/kg, miód – 20 zł za słoik, chleb – 5-7 zł i rzeczywiście można zostawić w Grucznie majątek. Choć pewnie warto…