W ciągu dnia protestuje około trzydziestu mężczyzn, wieczorami liczba okupujących zwiększa się do około stu osób. – Protest jest rotacyjny, zmieniamy się. Musimy zagospodarować pola, jesteśmy rolnikami – mówił jeden z protestujących mężczyzn. W grupie okupujących jest m.in. były minister rolnictwa Wojciech Mojzesowicz.
W imieniu całej grupy protestujących z dziennikarzami dzisiaj rozmawiała wyznaczona trójka: Antoni Kuś, Józef Nowak i Paweł Barczak.
Protest rolników dotyczy braku pomocy ze strony państwa dla gospodarstw, które ucierpiały w wyniku tegorocznych mrozów. – Chcemy dopłaty 100 złotych do każdego ponownie obsianego hektara, sprzeciwiamy się zmniejszaniu dopłat bezpośrednich i podwyższeniu wieku emerytalnego dla kobiet – mówili rolnicy. Dodatkowo chcą oni wstrzymania na dwa lata prywatyzacji spółki cukrowej i powrotu do koncepcji polskiego rolnictwa opartego na gospodarstwach rodzinnych. – Liczymy na pomoc w zakupie materiałów siewnych i paliw, uruchomienie preferencyjnych kredytów. Nie żądamy cudów, dotknął nas kataklizm, jakiego nie pamiętają najstarsi rolnicy. Z naszych szacunków wynika, że wymarznięcia dotknęły nawet 70 procent terenu naszego województwa – mówili przedstawiciele protestujących podając konkretne przykłady. – Straciłem wszystko. Sto procent zasiewu. 7 hektarów rzepaku i 12 hektarów pszenicy – mówił Antoni Kuś.
Minister Marek Sawicki w mediach zarzucił protestującym, że reprezentują rolników wielkoobszarowych. – To nieprawda! Nie ma wśród nas ani jednego rolnika posiadającego gospodarstwo wielkoobszarowe, czyli ponad 300-hektarowe. Minister rolnictwa oszukał nas już w ubiegłym roku w Przysieku. Nie wierzymy mu, obiecał spotkanie i nie dotrzymał. Oczekujemy teraz pisemnych gwarancji – mówili rolnicy.
Czego konkretnie oczekują rolnicy, by odstąpić od okupacji Urzędu Wojewódzkiego? – Chcemy realizacji wszystkich naszych żądań! Przede wszystkim pani wojewoda powinna wystąpić o uznanie klęski żywiołowej, bo to pozwoli na uruchomienie dopłat i kredytów – mówili rolnicy.
- Jesteśmy w kontakcie z ministrem rolnictwa. Czekamy na wnioski od gmin z szacunkami strat. Dotychczas komisje szacujące straty w rolnictwie rozpoczęły pracę dopiero w czterech gminach. Tego nie da się w żaden sposób przyspieszyć, musimy mieć obiektywne dane z gmin – mówił Bartłomiej Michałek, rzecznik prasowy wojewody. – Nie czekając jednak na te dane, już na 27 marca pani wojewoda zwołała posiedzenie prezydium Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego, na które zostaną zaproszeni poszkodowani przez mróz rolnicy – zapowiedział Michałek.