Na ulicę Glinki zaprosili dzisiaj dziennikarzy poseł Paweł Skutecki i Robert Szatkowski, prezes Stowarzyszenia Bydgoski Wyszogród, inicjatorzy przeprowadzenia referendum dotyczącego odwołania prezydenta miasta Bydgoszczy. Pokazując opieszale prowadzony remont ulicy Glinki, stwierdzili, że Bydgoszcz nie ma gospodarza i dlatego Rafała Bruskiego należy odwołać z funkcji prezydenta.
Poseł Paweł Skutecki stwierdził, że każdy dzień dostarcza argumentów na to, by zmienić prezydenta Bydgoszczy. - Jednym z nich jest przebudowa ulicy Glinki. Intensywne prace się nie toczą. Mieszkańcy, a przede wszystkim przedsiębiorcy, którzy prowadzą tu swoje biznesy twierdzą, że w ten sposób prezydent miasta doprowadza ich do bankructwa - powiedział Paweł Skutecki.
- Bydgoszcz ma prezydenta, ale nie ma gospodarza i ten bałagan na ul. Glinki jest tego efektem - stwierdził Robert Szatkowski. Prezes Stowarzyszenia Bydgoski Wyszogród dodał, że nie tylko prezydent "schował się za domofon", ale i jego współpracownicy też są trudno osiągalni: na przykład wiceprezydent też nie pojawił się na spotkaniu z mieszkańcami. Tymczasem przedsiębiorcy prowadzący na Glinkach biznesy nie są zwolnieni od płacenia podatków. - Dojazd powinien być zapewniony. W naszym mieście kompletnie nie ma życzliwości - skomentował brak dialogu z handlowcami z ul. Glinek Szatkowski.
- 20 lat prowadzę firmę samochodową. Na Glinki nikt nie przyjeżdża i nie przychodzi, nawet ptaki zawracają. Jestem odcięty od świata. A roboty budowlane stoją. Tu jest 31 firm. Ludzie, z czego my mamy żyć. Mamy przecież rodziny, dzieci. Podatki płacimy, ZUS-y płacimy, a od 24 maja jesteśmy odcięci od świata i nic się nie dzieje - mówił Marek Zalewski, właściciel warsztatu samochodowego przy Glinkach. - Jedną osobę zwolniłem, drugą zwalniam i zamykam warsztat, bo nie mam z czego żyć - żalił się Zalewski.
Marek Wiśniewski przy ul. Glinki sprzedaje i naprawia kasy fiskalne. Sytuacja jest i dla niego dramatyczna, bo obroty w jego firmy spadły o 40-50%. - Była rozmowa w Zarządzie Dróg. Byli przedstawiciele wykonawców z Kobylarni. Po tej rozmowie postawili tablice informacyjne - mówił Wiśniewski. Jego zdaniem oddanie ulicy do użytku 30 września jest nierealne. - Nie mamy nadziei, że to nastąpi. Dzisiaj przyjechały media i zaczęła się robota. Tylu koparek co dzisiaj, nigdy tu nie było - tłumaczył Wiśniewski.
- Miasto nie zauważa biznesu. To jest problem prezydenta i jego otoczenia, że zapomnieli, skąd mają wypłaty - skomentował wypowiedzi przedsiębiorców poseł Skutecki.
Paweł Skutecki jest przekonany, że uda się doprowadzić do zebrania wymaganej liczby podpisów poparcia dla referendum. - Jeżeli chodzi o złożone podpisy, to jestem przekonany, że przekroczyliśmy 50 tysięcy. Natomiast jeśli chodzi o podpisy przywiezione do biura, jesteśmy jeszcze dość daleko - przyznał poseł Kukiz'15. Paweł Skutecki wyraził jednak przekonanie, że skoro wydanych zostało 70 tys. kart do zbierania podpisów, to odpowiednia ich liczba jest już zebrana. Chodzi o to, by listy te trafiły do jego biura, bądź punktów, gdzie podpisy są zbierane, o co przewodniczący Grupy Referendalnej mocno zaapelował.