Przed wejściem głównym stadionu przy ul. Sportowej 2 przed ostatnim występem żużlowców Polonii w I lidze inicjatorzy referendum w sprawie odwołania prezydenta zorganizowali konferencję prasową z cyklu "Obalamy mity Bruskiego". Dzisiaj tematem było hasło: "Bydgoszcz miastem sportu".
- Dzisiejszy dzień jest symboliczny z tego powodu, że Polonia Bydgoszcz już kończy jazdę w I lidze żużlowej i spada do tej najniższej klasy rozgrywkowej. To się wpisuje w serię klęsk bydgoskiego sportu - powiedział Marcin Sypniewski, rzecznik prasowy inicjatorów Grupy Referendalnej. - Bydgoszcz jest takim miastem sportu, gdzie zespół piłkarski musi rozgrywać swoje mecze w Potulicach, gdzie dzieci muszą trenować grę w piłkę również poza miastem, gdzie drużyna hokejowa nie może grać na miejscu, a buduje się ślizgawkę bez trybun - ironicznie wyliczał lider partii Wolność atrybuty Bydgoszczy jako miasta sportu.
- Bydgoszcz - miastem sportu? Wszyscy znamy to hasło. To hasło staje się bardzo odległe i nieaktualne - mówił z kolei Marek Mocydlarz, kibic Polonii. Mocydlarz przypomniał obietnice Rafała Bruskiego jako kandydata na prezydenta: obietnicę powrotu Tomasza Golloba do Polonii Bydgoszcz ("Wszyscy życzymy mistrzowi powrotu do zdrowia!"), remont stadionu, który jest w opłakanym stanie, tolerowanie braku kompetencji członków rady nadzorczej desygnowanych przez prezydenta miasta, którzy dopuścili do lawinowego wzrostu zadłużenia klubu ("Władysław Gollob spłaca dług i z blisko 5 mln zł zmniejszył go do 1,5 mln") oraz odrzucanie merytorycznych kandydatów na prezesa Polonii, a wybierania osób, które nie spełniały kryteriów ("prezesi Korda i Deresiński"). - Żużel był wizytówką Bydgoszczy. To wszystko podupada i Polonia może nie dotrwać do 100-lecia swojego istnienia, do 2020 roku - podsumował Mocydlarz.
Radny Bogdan Dzakanowski za dobry przykład modernizacji obiektów sportowych wskazał na obiekty Zawiszy. Tymczasem zdegradowane, należące do miasta obiekty Polonii są widocznym stanem upadku klubu.