Przed Sądem Okręgowym w Bydgoszczy doszło dzisiaj do zawarcia ugody między wójtem gminy Dobrcz Krzysztofem Szalą a inicjatorami referendum o jego odwołanie. Wójt Dobrcza pozwał inicjatorów referendum za naruszenie jego dóbr osobistych. W uzasadnieniu do wniosku referendalnego inicjatorzy referendum zarzucili wójtowi wiele działań niezgodnych z prawem m.in. niegospodarność. Wójt zarzuty te uznał za nieprawdziwe i domagał się przeprosin. Przebieg pierwszej rozprawy miał dość zadziwiający przebieg, mając na uwadze fakt, że w Dobrczu od wielu miesięcy trwa konflikt, spowodowany zamiarem ulokowania na terenie gminy ferm drobiu. Plany te wzburzyły mieszkańców gminy i były głównym powodem inicjatywy odwołania wójta i rady gminy. Referendum w tej sprawie odbędzie się 23 kwietnia br.

- Czy państwo widzicie możliwość ugodowego załatwienia tej sprawy? I jakby ta ugoda mogła wyglądać? – zapytała sędzia Hanna Daniel, zwracając się do stron na początku dzisiejszej rozprawy.

- Chcemy przeprosin na piśmie. Nic więcej – zadeklarował pełnomocnik wójta. Radca prawny Maciej Skwierczyński przekonywał, że inicjatorzy referendum w uzasadnieniu wniosku podali wiele nieprawdziwych informacji. Stwierdził, że krytyka w nim zawarta, a zwłaszcza zarzuty o niegospodarności są nieprawdziwe. – Wystarczy wstać, po prostu powiedzieć: przepraszam. Niczego więcej nie chcemy – oświadczył Skwierczyński.

Takiemu postępowaniu sprzeciwiła się jedna z inicjatorek referendum, która stwierdziła, że oczekiwania powoda dotyczące przeproszenia sprowadzają się do uznania powództwa. Oświadczyła, że w propozycji strony powodowej nie dostrzega żadnego elementu ugody. Podniosła, że rozprawa odbywa się w czasie trwania kampanii referendalnej i przeproszenie, które miałoby teraz nastąpić mogłoby być źle odebrane przez 1500 mieszkańców gminy, którzy podpisali się pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum. – Trudno by mi było przed nimi stanąć – mówiła. Oni przecież mieli swoje racje, stwierdziła. Podkreśliła, że uzasadnienie wniosku nie mogło być pochwałą wójta, bo przecież faktycznie jest swego rodzaju wnioskiem nieufności. Dodała, że zarzuty sformułowane pod adresem wójta były bardzo ogólne i oddawały nastroje. Jednocześnie złożyła inną propozycję ugody. Zaproponowała, żeby wójt cofnął powództwo, a wtedy inicjatorzy referendum o jego odwołanie, takiego wycofania się wójta z procesu nie rozpowszechnialiby w internecie, w tym na Facebooku i obiecała, że na temat cofnięcia przez wójta powództwa zachowają milczenie.

Wobec takich oświadczeń stron, sąd stwierdził, że dostrzega możliwość zawarcia ugody, choć nie jest ona w treści zbieżna. Wtedy sąd, w oparciu o swoje doświadczenie, przedstawił własną koncepcję ugody “do decyzji stron”. Zaproponował, aby pozwany złożył oświadczenie następującej treści: “Działamy i będziemy działać dla dobra naszej gminy i takie też mieliśmy intencje w tej sprawie. Nie było naszym zamiarem naruszenie dóbr osobistych powoda. Jeżeli powód tak to odebrał, to przepraszamy”. Przedstawioną propozycję ugody sąd określił jako pozwalającą każdemu wyjść z honorem i w takiej sytuacji wszyscy z sali rozpraw wyjdą zwycięsko.

Propozycję sądu pełnomocnik wójta gminy Dobrcz przyjął z dużą satysfakcją.

Sąd z kolei zaproponował, że oświadczenie o zaproponowanej treści zawarte zostanie w protokole i każdy z członków komitetu referendalnego, a także wójt podpiszą jego treść. Gdy to się stanie, sąd umorzy postępowanie i będzie po sprawie.

Wtedy gdy już wydawało się, że strony bliskie są zawarcia ugody jedna z inicjatorek referendum poinformowała, że według jej wiedzy przeciwko członkom komitetu referendalnego wszczęte zostało postępowanie karne, ponieważ złożono zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, konkretnie zniesławienia. Dlatego teraz przed zawarciem ugody chciała się dowiedzieć, czy powód takie zawiadomienie złożył lub czy je złoży. Wtedy pełnomocnik powoda oświadczył, że najlepszą metodą do rozwiązywania tego rodzaju sporów jest postępowanie przed sądem rozpatrującym sprawy cywilne. Po tym oświadczeniu sąd zarządził 5-minutową przerwę, by strony mogły się zastanowić nad zaproponowanym zakończeniem sporu.

Po przerwie, na pytanie sądu, czy inicjatorzy referendum chcą się uchronić przed ewentualnie grożącym wszczęciem postępowania karnego przeciwko nim i dlatego oczekują złożenia oświadczenia przez powoda, że zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa nie złoży, inicjatorzy referendum zgodnie oświadczyli, że tak. Wtedy sąd obawy inicjatorów referendum rozwiał stwierdzeniem, że w protokole jest zawarte oświadczenie wójta, że dotąd on takiego zawiadomienia nie złożył. Sąd natomiast za nieracjonalne uznał włączenie takiego oświadczenia do treści ugody, w szczególności, gdyby miało się ono odnosić do przyszłości, bowiem przyszłość nie jest nam znana.

Wtedy jedna z inicjatorek referendum zawnioskowała o wyłączenie jawności rozprawy, uzasadniając to tym, że chcieliby ugodę zawrzeć bez udziału mediów. Sąd był zdziwiony takim postawieniem sprawy, zwłaszcza że postępowanie co do istoty, wobec zadeklarowanej woli zawarcia ugody, zostało rozstrzygnięte. Inicjatorka referendum wyjaśniła, że obawiają się tego, że w mediach wydźwięk końcowy sprawy będzie taki, że inicjatorzy przepraszają. Wtedy sąd “honorowo” poprosił przedstawicieli mediów o opuszczenie sali rozpraw.

Na sali rozpraw mógł pozostać przedstawiciel Biura Poselskiego Pawła Skuteckiego Karol Kwiatkowski, który poinformował nas, że ugoda zaproponowana przez sąd została przez strony zgodnie podpisana.