Panie Ministrze! Cała seria zdarzeń zdaje się świadczyć o tym, że bydgoska Policja działa na zlecenie polityczne i dopuszcza się czynów, które ją kompromitują.
Na początku maja 2011 r. opinia publiczna została poinformowana o burdach, które miały miejsce na stadionie Zawiszy w Bydgoszczy po zakończeniu meczu finałowego o Puchar Polski między warszawską Legią a poznańskim Lechem. Dla wszystkich obserwatorów było oczywiste, że doszło do prowokacji, bo służby porządkowe nie uczyniły niczego, żeby przeszkodzić kibicom we wtargnięciu na boisko. Można nawet ich działanie nazwać celowym prowokowaniem zajść. Sekretarz generalny PZPN określił zachowanie Policji jako skandaliczne, gdyż, jego zdaniem, chciała jedynie wzbudzić agresję u kibiców. Prezydent Poznania wprost nazwał wydarzenia w Bydgoszczy prowokacją, a późniejsze działania Policji czysto politycznymi i bezpodstawnymi.
Ciekawa rzecz: na tydzień przed finałem Pucharu Polski strony internetowe i fora dyskusyjne kibiców obu klubów obiegła wiadomość, że władza szykuje prowokację przeciw kibicom, chce bowiem rozbić ruch kibicowski, więc ważne jest, żeby na stadionie Zawiszy nie stwarzać żadnych pretekstów do interwencji. (Tak się przypadkiem składa, iż kibice Legii i Lecha należą do najlepiej zorganizowanych, a także najbardziej zaangażowanych w działania patriotyczne i krytykę polityki uprawianej przez Donalda Tuska.) Prowokacja się jednak udała, więc premier skwapliwie skorzystał z okazji. Już 4 maja zapowiedział walkę ze stadionowymi bandytami, przed którymi, jak oświadczył, ?nie ustąpi ani o krok?, a wojewodowie wielkopolski i mazowiecki posłusznie zamknęli dla publiczności dwa najbezpieczniejsze stadiony w kraju, czyli Lecha Poznań i Legii Warszawa. Kibice zaś dostosowali się do nowej sytuacji i zmienili napisy na swoich banerach i transparentach, zamiast ?Donald, matole, twój rząd obalą kibole!? pojawiły się na nich słowa ?Zemsta Tuska ? stadionowa pustka?.
Rok po prowokacji na stadionie Zawiszy, 1 maja 2012 r., miała miejsce kolejna kompromitująca bydgoską Policję akcja. Kilkanaście minut po godz. 7.00 rano trzech mężczyzn rozpostarło na trawiastej skarpie w sąsiedztwie ulicy Jana Pawła II baner z wizerunkiem Ojca Świętego o wymiarach 10 m na 10 m. Nad nim rozłożyli biało-czerwony transparent z napisem Zawisza. Zamierzali zrobić zdjęcia i umieścić je na stronie internetowej Stowarzyszenia Kibiców Zawiszy Bydgoszcz, dla uczczenia rocznicy beatyfikacji wielkiego rodaka. Właśnie skończyli fotografowanie i zabierali się do zwijania baneru, gdy zajechały dwa radiowozy policyjne. Funkcjonariusze zapytali, czy jest zgoda właściciela terenu na ekspozycję, a kiedy okazało się, że rozkładający baner zaświadczenia tej treści nie posiadają, zarekwirowali baner, wsadzili kibiców oraz dwóch przypadkowych gapiów do radiowozów i zawieźli ich do komisariatu. Tam mężczyznom kazano opróżnić kieszenie, następnie poddano ich drobiazgowej rewizji osobistej oraz długotrwałemu przesłuchaniu. Przetrzymywano ich w komisariacie ponad cztery godziny, baneru z wizerunkiem Jana Pawła II im nie oddano.
Bydgoszczanie, którzy chcieli zamanifestować patriotyzm i pamięć o największym Polaku, zostali potraktowani jak groźni przestępcy, tylko dlatego, że są kibicami piłki nożnej, a z trybun stadionów polskich często dobiegają okrzyki niepochlebne wobec obecnego premiera.
Najsmutniejsze jest to, że bydgoscy stróże sprawiedliwości kompromitują się nieznajomością przepisów prawa albo, co byłoby szczególnie karygodne, świadomie obchodzą przepisy. Art. 45 § 1 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia mówi: Policja ma prawo zatrzymać osobę ujętą na gorącym uczynku popełnienia wykroczenia lub bezpośrednio potem, jeżeli: 1) zachodzą podstawy do zastosowania wobec niej postępowania przyspieszonego; 2) nie można ustalić jej tożsamości.
Kibice Zawiszy, którzy rozłożyli na skarpie baner z wizerunkiem Jana Pawła II, nie zamierzali ukrywać przed funkcjonariuszami swej tożsamości, działali zresztą w sposób jawny, w świetle dnia. Może więc policjanci uznali, że zachodzą podstawy do zastosowania wobec nich postępowania przyspieszonego? Kodeks wymienia, kto może odpowiadać za wykroczenia w trybie przyśpieszonym. Po pierwsze, postępowanie przyspieszone stosuje się do osób niemających stałego miejsca zamieszkania lub miejsca stałego pobytu, jeżeli zachodzi uzasadniona obawa, że rozpoznanie sprawy w postępowaniu zwyczajnym będzie niemożliwe lub znacznie utrudnione. Po drugie, postępowanie przyspieszone stosuje się do osób przebywających jedynie czasowo na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jeżeli zachodzi uzasadniona obawa, że rozpoznanie sprawy w postępowaniu zwyczajnym będzie niemożliwe lub znacznie utrudnione. Po trzecie, postępowanie przyspieszone stosuje się wobec sprawców niektórych wykroczeń popełnionych w związku z imprezą
masową. Żadna z tych okoliczności nie wystąpiła w tej sprawie. Rodzi się więc pytanie: Czy bydgoscy policjanci są aż tak katastrofalnie niedouczeni, czy też uważają, że stoją ponad prawem?
Interesujące jest też to, jak wygląda wykrywalność przestępczości w Bydgoszczy. Chyba to wyjątkowo spokojne miasto, gdzie nie dochodzi do poważnych wykroczeń ani przestępstw, skoro dwa radiowozy i kilku funkcjonariuszy można była oddelegować do akcji usuwania baneru z podobizną papieża. Zresztą zupełnie niepotrzebnie policjanci się trudzili, bo gdyby przyjechali pół godziny później, na skarpie byłaby już tylko trawa.
Bydgoska Policja ma też dość czasu, by od kilku miesięcy prowadzić śledztwo w sprawie pojawienia się w dniach 10 grudnia 2011 r. i 10 stycznia 2012 r. transparentu z napisem ?Tusk odpowiesz za Smoleńsk?. Już dwukrotnie był przesłuchiwany przez Policję członek stowarzyszenia Solidarni 2010, organizator comiesięcznych marszów pamięci, który nie ma pojęcia, kto ten transparent powiesił. Podczas drugiego spotkania pytany był o sprawy wewnętrzne stowarzyszenia Solidarni 2010.
Czy Panu Ministrowi znane są te poczynania Policji w Bydgoszczy? Jakie konsekwencje zostaną wyciągnięte wobec osób, których działania kompromitują kierowany przez Pan Ministra resort?
Z poważaniem
Poseł Bartosz Kownacki
Warszawa, dnia 7 maja 2012 r.