Dlaczego „Wspólna spiżarnia” nie działa tak prężnie jak jadłodzielnie toruńskie?

Czytelnicy zwrócili nam uwagę, że otwarta w czerwcu jadłodzielnia przy Gdańskiej jest prawie stale zamknięta. Zapytaliśmy o powody tego stanu rzeczy inicjatora tego przedsięwzięcia. - Pełnimy dyżury i wydajemy żywność, gdy jest. Są jadłodzielnie otwarte non stop, tylko że często stoją puste i osoby, które przychodzą pierwsze, biorą więcej. My poprzez dyżury dzielimy żywność, tak aby każdy coś otrzymał. Gdy nie ma żywności informujemy, że jadłodzielnia jest zamknięta, aby ludzie nie czekali - wyjaśnia radny Ireneusz Nitkiewicz.

Sprawdziliśmy, jak w Toruniu sprawdza się idea foodsharingu. Pierwszą jadłodzielnię otwarto tam w sierpniu 2016 roku na Manhattanie - tak nazywane jest targowisko na Rubinkowie. To okazał się prawdziwy strzał w dziesiątkę. Co chwilę coś (owoce, warzywa, konserwy, pieczywo, nabiał, przetwory, słoiki z zupą, kanapki i inne dozwolone produkty) jest wkładane do lodówki lub kładzione na półkach, a skrzynki czy worki na podłodze.  Pozostawione w boksie nr 27 jedzenie błyskawicznie znika.

Przez pierwsze dwa tygodnie wolontariusze zaglądali od czasu do czasu do jadłodzielni na Manhattanie, teraz funkcjonuje ona  bez nadzoru, od 8.00 do 17.00 przez 7 dni w tygodniu.

Druga toruńska jadłodzielnia też jest samograjem. Działa od stycznia 2017 roku w holu akademika przy Moniuszki. Dla przykładu, student, który ugotował za duży garnek zupy, wstawia go do lodówki, a zgłodniali mieszkańcy akademika nie grymaszą, że woleliby inną zupę. Studencka jadłodzielnia jest czynna codziennie od 7.00 do 20.00.

Toruńscy społecznicy uruchomili w marcu  trzeci punkt  foodsharingu. Mieści się w centrum miasta przy ul. Waryńskiego i działa całodobowo. To właściwie szafa z lodówką w środku. Można do niej podjechać samochodem i coś zabrać albo zostawić.   

„Wspólna spiżarnia” przy Gdańskiej w Bydgoszczy jest czynna dwa razy w tygodniu przez godzinę. Ale można jedzenie  przynosić do lokalu przy Paderewskiego 28/2, w którym mieści się biuro europosła Janusza Zemkego oraz, jak wynika z komunikatu na szybie okna jadłodzielni, także biuro radnego Irka Nitkiewicza.