Wiceprezes PiS w Sieradzu, Przemysław Błaszczyk wyraża zrozumienie dla decyzji władz partii: – To się zdarza we wszystkich partiach ? mówi Przemysław Błaszczyk. – Pan Schreiber pracuje dla PiS w Warszawie. Oczywiście chcielibyśmy żeby ?jedynką? był ktoś od nas. Ale taka jest decyzja.
- Czy nie mieliście silnych własnych kandydatów? – dopytywaliśmy Przemysława Błaszczyka.
- Mieliśmy pięciu posłów. Można było wybrać na ?jedynkę? któregoś z nich ? odpowiada Przemysław Błaszczyk.
Nie udało się nam porozmawiać z prezesem sieradzkiego PiS – Markiem Matuszewskim.
Zapytaliśmy natomiast o opinię w sprawie sieradzkiej “jedynki” dwóch dziennikarzy zajmujących się polityką lokalną.
Marcin Derda z ?Dziennika Łódzkiego? mówi, że kojarzy Grzegorza Schreibera jako podsekretarza stanu w Ministerstwie Sportu. – W Sieradzu spodziewano się, że ?jedynką? będzie ktoś z Warszawy. Zastanawiano się tylko kto to będzie? – mówi Marcin Derda. – Spodziewano się kogoś bardziej znanego. ?Jedynka? w Sieradzu, to właściwie pewny mandat. Kłopot w tym, że w mijającej kadencji było pięciu posłów. Teraz zapewne nie wszyscy z nich wejdą do sejmu, bo dostali odleglejsze miejsca.
Proszący o zachowanie anonimowość, dziennikarz jednego z lokalnych tygodników powiedział nam: – Nie wiele mogę powiedzieć o tym człowieku. Nie wiem czy to jest dobry wybór PiS. Jestem przekonany, że jest dość znaczących polityków lokalnych, którzy mogliby być ?jedynkami? w Sieradzu.