Radny Jakub Mikołajczak (PO) wpadł dzisiaj przed sesją Rady Miasta na pomysł wystosowania do premier Beaty Szydło apelu bydgoskich radnych, by zainteresowała się dalszymi losami Fabryki Obrabiarek do Drewna.

Jak wiadomo, ponad pół roku temu prezesem zarządu bydgoskiej fabryki został polityk Polski Razem Jarosława Gowina, wojewódzki radny Andrzej Walkowiak. Prezes Walkowiak trzy tygodnie temu poinformował, że w wyniku porozumienia z Polskim Holdingiem Nieruchomości, planuje przenieść fabrykę poza granice Bydgoszczy. Stwierdził, że po zamianie nieruchomości z PHD i pobudowaniu przez państwowy holding nowej fabryki w sąsiednim Osielsku, tuż za rogatkami Bydgoszczy, w Niwach, Fabryka Obrabiarek do Drewna znajdzie lepsze warunki rozwoju niż blisko centrum miasta.

Te plany zaniepokoiły radnego Mikołajczaka i dzisiaj przy ustalaniu porządku obrad wniósł o wystosowanie do premier Beaty Szydło apelu, by powstrzymała wyprowadzenie fabryki poza granice miasta. Radny Mikołajczak wskazał, że najlepszym miejscem do przeniesienia zakładu jest Bydgoski Park Przemysłowo-Technologiczny. Przypomniał nawet, że gdy kilka lat temu rząd Donalda Tuska przymierzał się do sprywatyzowania FOD, to ówczesny radny Marek Gralik przygotował apel wskazujący Bydgoski Park Przemysłowo-Technologiczny jako najlepsze miejsce do rozwoju bydgoskiej fabryki.

Szef klubu radnych PiS Mirosław Jamroży okazał radość z zainteresowania się przez radnego PO losem fabryki i jej pracowników, ale był przeciwny zawracaniu tym głowy premier Beaty Szydło. Wymianę zdań krótkim pytaniem przerwał wiceprzewodniczący rady Jan Szopiński (SLD).

- Czy wnioskodawca konsultował apel z prezesem Walkowiakiem? – zwrócił się do Mikołajczaka.
- Nie, ale możemy go zaprosić na obrady – padła odpowiedź.

Pomysł radnego Mikołajczaka upadł, bo w głosowaniu za wprowadzeniem apelu do porządku obrad zabrakło jednego głosu. Głosu wiceprzewodniczącego Jana Szopińskiego.

PiS w 100% zagłosował przeciw, radny Bogdan Dzakanowski też, co dało 14 głosów.
PO było przeciw w komplecie, a radni SLD w liczbie 5, ale dało to “tylko” 15 głosów.
Do zmiany porządku obrad potrzebne było 16 głosów (bezwzględna większość ustawowego składu rady).
Zabrakło głosu Jana Szopińskiego, który był przeciw i wyszło na to, że Jakub Mikołajczak się przeliczył.