W ?Gazecie Pomorskiej? przeczytałem wczoraj artykuł pt. ?Dworzec PKP w Bydgoszczy już prawie gotowy. Trwają prace wykończeniowe?. To się nazywa konsekwencja! Hasło wyborcze Platformy Obywatelskiej brzmiało ?Polska w budowie?, dlatego 10 października, dwa miesiące temu, uroczyście otwarto w Bydgoszczy dworzec w budowie. Konsekwencja wymaga, żeby PO broniła teraz demokracji. Jej ?zakon? stanowią przecież członkowie Kongresu Liberalno-DEMOKRATYCZNEGO.

Nie mogę się doczekać ukonstytuowania się w Bydgoszczy Komitetu Obrony Demokracji. Przyznam, że założyłem się z kumplem, kto tam będzie grał pierwsze skrzypce. Stawiam na zasłużonych w obywatelskich działaniach mieszkańców: Józefa Herolda i Grzegorza Kaczmarka. Kumpel obstawił Łukasza Niedźwieckiego, bo aktualnie gość jest niezagospodarowany, a szkoda, żeby jego charyzma się marnowała. Bydgoska filia KOD-u powinna mieć charyzmatycznego przywódcę, bo zagrożenia są ogromne.

Istnieje obawa, że wzbierająca fala antydemokratyzmu może zmieść z powierzchni ziemi promieniujące na całe miasto demokratyczną aktywnością ciałko, jakim jest Obywatelska Rada Kultury. Może też w al. Ossolińskich wyrwać z korzeniami zasadzony demokratycznie, bo z inicjatywy stowarzyszenia, którym kieruje osobiście obywatel Bydgoszczy Józef Herold, ?Dąb wolnej Ukrainy?.

Wtedy z pewnością dojdzie do wołającego o pomstę do nieba pogwałcenia demokracji. W miejsce opróżnione przez dąb zasadzony całkowicie demokratycznie, zostanie wsadzony do ziemi, absolutnie niedemokratycznie, bo z inicjatywy grupy mieszkańców, wśród których nie ma ani Herolda, ani Kaczmarka, ?Dąb poświęcony ofiarom ukraińskiej rzezi Polaków na Wołyniu?.

Trudno sobie wyobrazić, co jeszcze zdarzyć się może w naszym mieście w związku z gwałceniem demokracji. A co będzie jak palma odbije Bruskiemu i zacznie się zachowywać jak satrapa? Przestanie na przykład organizować konkursy na szefów spółek komunalnych i palcem wskaże, kto ma być prezesem.

Że co? Że nigdy nie organizował konkursów na prezesów firm komunalnych? Nawet jeśli nie organizował, to było to demokratyczne nieorganizowanie! Gdyby został ogłoszony konkurs na funkcję szefa ProNatury, Mikołajski nie miałby żadnych szans. Tutaj nie można było puścić wszystkiego na żywioł. Bruski działał mądrze i przewidująco. Teraz ma gdzie upychać różnych Gręzickich, Kowalskich czy Kurków.

Prezydent musi tylko popracować nad szefową MCK-u. Ona ewidentnie jest człowiekiem Kaczyńskiego w Platformie Obywatelskiej. Domagała się od środowisk twórczych podpisywania lojalki jeszcze zanim Prawo i Sprawiedliwość doszło do władzy. Tym bardziej trzeba mieć ją teraz na oku, kiedy lada moment Polska stanie się państwem policyjnym. Wprawdzie Platforma wysoko ustawiła poprzeczkę, ustanawiając rekord Europy w liczbie podsłuchów, ale może PiS zechce pobić ten rekord.

Jak wyczytałem, w bydgoskim MCK-u mieliśmy do tej pory do czynienia z kontrolą korespondencji i żądaniem podpisania lojalki. Może przyjść kolej na podsłuchiwanie rozmów telefonicznych.