Policja została powiadomiona o popełnieniu przestępstwa polegającego na wycięciu bez pozwolenia trzech kasztanowców na obszarze chronionym.
Na początku marca doszło do wycinki kilku drzew na Wyspie Młyńskiej. Postanowiliśmy sprawdzić, czy urząd miasta miał z tą sprawą coś wspólnego. Okazało się, że nie. Marta Stachowiak, rzecznik prezydenta, ustaliła, że dwa kasztanowce wycięto z terenu działki nr 97/14, obręb 97, czyli z działki należącej do miasta, a jeden z terenu działki nr 84, obręb 97, która stanowi własność prywatną. Ponadto podczas prac doszło do zniszczenia bariery ochronnej nabrzeża.
Na pytanie, co ratusz zamierza z tą sprawą zrobić, Marta Stachowiak odpowiedziała, że „trwa postępowanie wyjaśniające". Znamy już jego wyniki.
- Do Urzędu Miasta Bydgoszczy wpłynęła odpowiedź Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Toruniu, Delegatura w Bydgoszczy w sprawie wycinki trzech sztuk kasztanowców z terenu nieruchomości przy ul. Długiej 5. Usunięcia drzew dokonano bez zezwolenia Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Nieruchomość wpisana jest do rejestru zabytków w granicach historycznego układu urbanistycznego Starego Miasta Bydgoszczy. W związku z tym wszelkie prace wykonywane na tym obszarze wymagają uzyskania pozwolenia w formie decyzji Kujawsko-Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków – poinformowała nas Marta Stachowiak.
Na postawie art. 304 § 1. kpk („Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję”) WUOZ złożył zawiadomienie do Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy.
Art. 107 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami za niszczenie zabytku przewiduje karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Jeżeli jednak sprawca działał nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Czy ratusz też podjął jakieś kroki wobec właściciela nieruchomości przy Długiej 5? - Sprawdziliśmy dokładne wyrysy map i okazało się, że wszystkie trzy kasztanowce rosły na nieruchomości osoby prywatnej, tej, która je wycięła – powiadomiła nas Marta Stachowiak.
Do sprawy wrócimy.