Pierwsze wzmianki o obiekcie, w którym od lat trwa kult Najświętszej Maryi Panny sięgają 1466 roku. Wtedy to rozpoczęto budowę kościoła, który dziś jest symbolem Bydgoszczy. Jeszcze dalej sięgają w przeszłość informacje na temat świątyni, która znajdowała się przed wiekami, w miejscu gdzie dziś stoi fara.

Według tradycji uważa się, że początkowo wzniesiono tam budynek z drewna ? jego powstanie datuje się na rok 1364, niestety, w wyniku pożaru, jaki miał miejsce ponad 60 lat później, drewniany kościół spłonął. Można wnioskować jednak, że jeszcze przed tym zajściem świątynię tę zastąpiono budynkiem murowanym ? uważnie zwiedzając farę i przyglądając się północnej ścianie nawy obecnego kościoła wciąż można dojrzeć ślady okien i portalu pierwotnej świątyni.

Takich ?smaczków? w katedrze jest więcej ? do dziś można oglądać wmurowane tuż nad ziemią w dzwonnicy ?kamienie chlebowe?. Według przekonań budowniczych, którzy umieścili je tam na przełomie XV i XVI wieku, miały one zapewniać chleb powszedni wiernym parafii i sprawiać, aby nigdy nie zabrakło im pożywienia.

Interesującym zabytkiem jest też pomnik św. Jana Nepomucena ? rzeźba tajemnicza, nie wiadomo bowiem, kto jest jej twórcą, nie znamy też daty jej powstania. Pierwsza wzmianka o niej sięga połowy XVIII wieku, kiedy to władze Bydgoszczy ufundowały ?lampę dla świętego Nepomucena? ? wiemy zatem, że rzeźba w XVIII wieku była oświetlana. Niestety, ani lampa, ani aureola z pięcioma gwiazdami, która otaczała głowę świętego nie dotrwały do dzisiejszych czasów. Również ceglany słup, na którym początkowo stała figura, ponad 50 lat temu zmieniono na granitowy postument. Święty Jan Nepomucen znajdujący się w pobliżu fary, to także najstarsza w Bydgoszczy rzeźba stojąca pod gołym niebem.

Parafia katedralna może poszczycić się również posiadaniem relikwii ? obecnie w ich skład wchodzi siedemnaście kości Jedenastu Tysięcy Świętych Dziewic, towarzyszek św. Urszuli. Relikwie te znaleźć można w tabernakulum ołtarza św. Antoniego w nawie południowej i wiąże się z nimi legenda, wedle której dziesięć służek-dziewic wraz z własnymi tysięcznymi orszakami oraz statkami towarzyszyło św. Urszuli podczas podróży do jej przyszłego męża. Jak głosi podanie, zanim święta dotarła do swojego wybranka została wraz z orszakiem zamordowana przez Hunów w Kolonii. Na widok wstępujących do nieba zastępów dziewic odstąpili oni spod murów miasta, a mieszkańcy Kolonii pogrzebali ciała pomordowanych i na miejscu ich męczeństwa wybudowali kościół. W ten sposób narodził się kult św. Urszuli, który najżywszy był w średniowieczu i u progu czasów nowożytnych.

?Mater Dei memento mei?
Do najcenniejszych zabytków, jakie znajdują się w kościele można zaliczyć dwa obrazy Matki Boskiej, które zasłynęły cudami. Obraz Matki Bożej Pięknej Miłości i wizerunek Matki Boskiej Szkaplerznej podziwiać można odpowiednio w ołtarzu głównym katedry i w ołtarzu bocznym.

Pierwszy z obrazów to wizerunek Madonny Apokaliptycznej, która na lewej ręce trzyma Dzieciątko Jezus, pod stopami ma księżyc, a w jej prawej dłoni znajduje się pąsowa róża. Na obrazie widać także postać fundatora dzieła, Jana Kościeleckiego, który klęczy u stóp Maryi. Wokół jego postaci wije się szarfa z napisem ?Mater Dei memento mei?, czyli ?Matko Boża pamiętaj o mnie?. Obraz przetrwał wojny i wywózki ? w czasie II wojny światowej ukryto go w wiejskim kościele w Mąkowarsku, w obawie przed wywiezieniem go do Niemiec. Do 1943 roku znajdował się tam w ołtarzu kaplicy bocznej, skąd powrócił do katedry w roku 1946. Był jednak w tak złym stanie, że przeprowadzono jego renowację, po której w złotej ramie wrócił na ołtarz główny.

Tak naprawdę piękno tego dzieła odkryto dopiero na początku XX wieku ? wcześniej było ono pokryte ozdobami w taki sposób, że spod metalowych okładzin widać było jedynie twarze Matki Boskiej i Dzieciątka. Dopiero w 1922 roku ówczesny proboszcz fary ks. Tadeusz Skarbek-Malczewski odkrył warstwy ozdób i jego oczom ukazał się obraz ? jak sam to określił ? ?nadzwyczajnej piękności?.

Zbiór wotów maryjnych przynależnych obrazowi był naprawdę spory ? gromadzony aż od renesansu, kiedy to trwał kult maryjny. Obraz pokrywały srebrne sukienki, korony i gwiazdy, a tło wizerunku wyłożone było cynową blachą. Wota ? czyli dary składane w podzięce za otrzymane łaski zaczęto zawieszać na obrazie, odkąd zaczęły podnosić się głosy o jego cudownych właściwościach. Były to między innymi sznury korali, klejnoty, łańcuszki, medaliki, wisiorki i wstęgi. Przynoszono też wota w postaci figurek i obrazków wykuwanych w blasze, które obrazowały treść uzyskanej łaski. Blachy przedstawiały m. in. rodziców oddających Matce Boskiej uratowane dziecko czy człowieka składającego w symbolicznym geście uzdrowioną rękę lub nogę.

Coraz mniej wiernych
Drugi z czczonych obrazów przedstawiający Matkę Bożą Szkaplerzną datuje się na 1700 rok. Pochodzi on z nieistniejącego już kościoła karmelitów w Bydgoszczy. Spod metalowych okładzin, którymi jest pokryty widoczne są jedynie twarze i dłonie Maryi i Dzieciątka. Przed rekoronacją dzieła w 2001 r. dokonano jego renowacji, w ramach której pokryto złotem sukienki i korony oraz uzupełniono kamienie szlachetne.

? W takiej parafii jak ta, zawsze jest coś do zrobienia. Ostatnio zakończyliśmy remont ławek, a w kolejce czekają już kolejne elementy, którym należy się naprawa i konserwacja ? mówi proboszcz parafii katedralnej ks. Stanisław Kotowski.

Odnawianie cennych obrazów i renowacje ławek to jednak nie jedyne inwestycje, które w ostatnich latach przeprowadzono w kościele. Obecnie w katedrze trwają także prace nad renowacją zabytkowych witraży.

? Podjęła się tego specjalistyczna firma z Wrocławia. Po kolei, wszystkie witraże są wyjmowane i konserwowane, a następnie z powrotem mocowane razem ze specjalną szybą ochronną. Oprócz tych prac w najbliższym czasie planujemy także remont więźby dachowej, która również wymaga już więcej uwagi ? mówi ks. Stanisław Kotowski.

Obecnie parafia liczy znacznie mniej wiernych niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Nie tylko z tego względu, że w centrum miasta powstało wiele innych parafii, ale także dlatego, że mieszkańcy coraz częściej opuszczają ścisłe centrum Bydgoszczy i wyprowadzają się. Jeszcze w roku 1947 teren parafii zamieszkiwało 13 tysięcy osób, w 1996 roku było ich już tylko około trzech tysięcy.

? Obecnie parafia liczy zaledwie 1900 osób, jest naprawdę bardzo malutka. Ludzie się wyprowadzają, w centrum zostają tylko firmy i biura. Spójrzmy na ulicę Jezuicką ? w takich miejscach parafian jest coraz mniej ? mówi ks. Kotowski.

Jedyny kościół w Bydgoszczy
Podczas swojej historii katedra przechodziła lepsze i gorsze okresy ? na przemian niszczejąc i wracając do swojej świetności. Szczególnie wiek XVIII nie należał do zbyt szczęśliwych w historii świątyni. Miasto stopniowo się wyludniało, a katedra popadała w ruinę ze względu na brak środków na jej konserwację i utrzymanie. Sytuacji nie polepszył czas wojen napoleońskich, kiedy to budynek pełnił funkcję magazynu. Po tych wydarzeniach fara znajdowała się w tak opłakanym stanie, że niemożliwe było odprawianie w niej nabożeństw. Dopiero w 1831 roku mogła dalej pełnić swoje funkcje ? a pełniła je dla bardzo dużej grupy wiernych, bowiem w połowie XIX wieku był to jedyny czynny kościół katolicki w Bydgoszczy. Skupiało się tu nie tylko życie religijne, ale też patriotyczne ? była to jedna z ostatnich ostoi przed postępującą germanizacją.

Kult maryjny w kościele farnym rozwijał się aż do rozbiorów Polski, jednak gdy na początku XIX wieku kościół znalazł się w ruinie, o kulcie stopniowo zaczęto zapominać i w ciągu kilkudziesięciu lat odszedł on w niepamięć. Dopiero za sprawą ks. Malczewskiego udało się go przywrócić po ponad stu latach. To właśnie na jego prośbę w latach 20. XX w. prof. Rutkowski przywrócił obrazowi Matki Bożej pierwotną formę ,usuwając z niego kilka warstw przemalowań i oleodruki. Po odkryciu piękna obrazu, kult maryjny zaczął się odradzać i nie przerwała go nawet II wojna światowa, kiedy dzieło znajdowało się w Mąkowarsku. Największym przejawem czci i kultu oddanego obrazowi była koronacja wizerunku Matki Boskiej Bydgoskiej, której w 1966 roku dokonał ks. kard. Stefan Wyszyński przy współudziale ówczesnego metropolity krakowskiego ks. kard. Karola Wojtyły.

W latach powojennych parafia farna straciła na znaczeniu głównie ze względu na zmniejszenie się jej terytorium i liczby wiernych, jednocześnie jednak wzrosło znaczenie katedry jako ośrodka kultu Matki Bożej Pięknej Miłości. Rolę katedry i ośrodka kultu bydgoska fara pełni zresztą z powodzeniem do dziś.

? Przy parafii działa obecnie Towarzystwo Przyjaciół Bydgoskiej Fary. Miłośnicy kościoła spotykają się i czynią wszystko, żeby pielęgnować pamięć o tym miejscu i promować je nie tylko w mieście, ale i poza nim. Wciąż odkrywamy stare pisma i znajdujemy drogocenne przedmioty, które wymagają uwagi i odnowienia ? mówi proboszcz katedry.

Nawet miejsce z tak bogatą przeszłością jak bydgoska fara nie żyje samą historią ? parafia niedługo uroczyście obchodzić będzie 510-lecie istnienia. Z tego też powodu proboszcz katedry zapowiada wielki uroczysty odpust, na który zaprasza wszystkich wiernych. Warto, by to wielkie świętowanie stało się przyczynkiem do odwiedzenia najstarszej budowli sakralnej w mieście i poszukania w bogactwie jej wnętrza tego, co w kościele najważniejsze.

Nie są to bowiem tylko ślady obecności ludzi, którzy przyczynili się, że zabytkowy budynek wciąż istnieje, ale przede wszystkim ? obecność Boga.

Całość w “Ilustrowanym Kurierze Polskim”