Na pół godziny przed oficjalnymi uroczystościami przed Filharmonią Pomorską odbył się protest środowisk prawicowych, patriotycznych i kombatanckich. Zebrani dawni działacze opozycji demokratycznej, przedstawiciele Bydgoskiego Klubu Gazety Polskiej, Solidarnych 2012, represjonowanych w stanie wojennym, Narodowej Bydgoszczy, Rodzin Radia Maryja protestowali przeciw coraz bardziej licznym ograniczeniom swobód demokratycznych, krępowaniu wolności słowa i kryzysowi, dotykającemu polskie rodziny. Podczas wiecu jego uczestnicy wyrażali rozczarowanie sytuacją w kraju, a pod adresem władz padły ostre słowa. – 32 lata temu budziła się nowa Polska. Potem był stan wojenny, okrągły stół, zdrada przy okrągłym stole. 32 lata minęły i ciągle nie ma Polski naszych marzeń. Przepisy ograniczają naszą swobodę w działalności gospodarczej, kulturalnej – wyliczał Krystian Frelichowski. – Środki masowego przekazu kłamią, a władza nie służy narodowi. Tak dalej być nie może – apelowała Krystyna Sawicka ze Stowarzyszenia Idee Solidarności 1980 – 1989. O nierozliczeniu czasów PRL-u i braku sprawiedliwości mówił prof. Roman Kotzbach. – Nie o taką Polskę walczyliśmy, w której młodzi, żeby znaleźć pracę, muszą wyjeżdżać za granicę. Polska jest zagrożona – mówię to jako lekarz – mamy katastrofę demograficzną, najniższy wskaźnik dzietności w Europie. Ta władza nie służy narodowi, dba o zaszczyty i swoje przywileje – powiedział.
Większość uczestników uroczystości w filharmonii było uczestnikami wydarzeń sprzed 32 laty. W centrum wydarzeń był bohater tamtych wypadków, ówczesny przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ “Solidarność”, a dzisiejszy senator Jan Rulewski. Tak jak wtedy, tak i dzisiaj wypadki toczyły się wokół tej osoby.
Obecna była praktycznie cała wojewódzka i miejska władza, a obchody zaszczycili m.in. marszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, parlamentarzyści Teresa Piotrowska, Iwona Kozłowska, Tomasz Latos, wojewoda kujawsko-pomorski Ewa Mes, marszałek województwa Piotr Całbecki, przewodnicząca sejmiku Dorota Jakuta, prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski, przewodniczący Rady Miasta Roman Jasiakiewicz. Cała uroczystość przebiegła bez incydentów, ale wyczuwalny był obecny na sali podział na tych, którzy są z obecną władzą i na tych, którzy ją kontestują lub są przeciw. Część demonstrantów sprzed filharmonii uczestniczyła z rozwiniętymi transparentami w uroczystości.
Jan Rulewski powiedział, że 32 lata temu rolnicy pod parasolem “Solidarności” walczyli o przywrócenie prawa własności i samorząd gospodarczy. Wtedy władza powiedziała im “nie” i “niet”. Wtedy system upadlał ludzi kartkami, pustymi półkami i uzależnieniem od zagranicy. Te problemy udało się rozwiązać, a Europa broni się dzisiaj przed polską żywnością. Nadzieję senatora budzą młodzi ludzie. – W globalnym świecie nie możemy jednak być tylko obserwatorami ekranów telewizorów, komputerów, komórek. Musimy przejść na nadawanie. By zachować dorobek tamtego pokolenia, żeby zachować siłę Polski musi trwać polska sesja – powiedział. I była to czytelna dla wszystkich aluzja do przerwanej słynnej sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej. Ta “przerwana sesja”, od której rozpoczął się kryzys bydgoski trwa i musi trwać.
- Dzisiaj jest jedna Polska. Trzeba się o nią troszczyć, choć jest wiele na Polskę spojrzeń – i to jest kwestia dyskusji i dialogu – powiedział prezydent Rafał Bruski, zaznaczając, że po zwycięstwie Solidarności pierwsze młode pokolenie ma szanse się rozwijać. – Demokratyczne zasady funkcjonowania państwa powodują, że ten kto przekona innych sprawuje w imieniu wszystkich władzę, ale także ponosi odpowiedzialność – wyjaśnił, dziękując działaczom Solidarności za wywalczenie wolnej Polski.
Niejako w ich imieniu wypowiedział się marszałek senatu Bogdan Borusewicz. – Udało nam się obalić tę władzę, represyjną, władzę, która opierała się na czołgach i bagnetach rosyjskich. Warto przypominać, że to zwycięstwo nie było łatwe i nie było wpisane w nasze życiorysy. To mogło się skończyć inaczej dla Polski, dla nas wszystkich – oznajmił.
Przemówienia miały charakter osobisty, wspomnieniowy, ale odnosiły się do obecnej sytuacji. Burzę braw zebrała zaproszona do zabrania głosu uczestniczka wydarzeń marcowych Anna Olszta, która sama siebie spytała, gdzie jest jej bliżej: do obecnych tutaj przedstawicieli władzy, czy do ludzi protestujących? Ja nie o taką Polską walczyłam. Polsko obudź się! Jesteśmy w tym samym kraju – odpowiedziała sobie.
Takie też było wystąpienie ks. Bogusława Jerzyckiego, ówczesnego kapelana protestujących rolników i wysłannika prymasa Wyszyńskiego. Przypomniał słowa Prymasa Tysiąclecia wyrażające ówczesne nadzieje i przestrogi Stefana Wyszyńskiego: Odnowa się uda, bo jest dużo młodych ludzi bardzo zdolnych, ale musi iść powoli, ewolucyjnie, za polskie pieniądze i bez drażnienia Ruskich.
Minister Radosław Sikorski podwójnie dziękował i gratulował. Najpierw rolnikom – za to, że są liderem polskiego eksportu, którego wartość przekracza już 14 mld zł. A potem demonstrującym. – Chciałbym wam podziękować za kulturę, którą zachowaliście w tym demonstrowaniu. Ale też za waszą obecność – bo ona nam wszystkim uświadamia, jak zmieniła się Polska od 32 lat. Ja właśnie o to walczyłem, aby w Polsce, wobec trzeciej osoby w państwie można było demonstrować, krytykować władze za różne rzeczy i mieć absolutną pewność, że nie wkroczy tutaj ZOMO i nie trzeba będzie krzyczeć: kobiety do środka!
Podczas uroczystości zasłużonym w walce o wolną Polskę wręczono odznaczenia państwowe, a laureatom szkolnego konkursu historycznego nagrody i dyplomy.
O tym jednak, że “polska sesja” dalej będzie trwać świadczy głos jednej z uczestniczek protestu Krystyny Perejczuk, która weszła na scenę na sam koniec i powiedziała: – Ja również zostałam tutaj zaproszona i mam obowiązek powiedzieć, bo inaczej nie wybaczyłabym sobie tego do końca życia. 32 lata temu byłam tam, gdzie była Solidarność, gdzie byli rolnicy indywidualni. Dzisiaj stoję po tej samej stronie i w tym samym miejscu. Tylko ci, którzy stali , niektórzy tam byli, stoją juz po przeciwnej stronie i bardzo proszę nie wypaczać historii i mówić prawdę.
Wydarzenia Bydgoskiego Marca 1981 r. spowodowały, że Bydgoszcz na chwilę stała się centrum polskich wydarzeń. Dzisiaj, przypomniano ten wyjątkowy czas historii Polski i Bydgoszczy. Obserwując obchody i towarzyszące im emocje bez pomyłki można za Janem Rulewskim powtórzyć: MUSI TRWAĆ POLSKA SESJA.
Fotoreportaż z uroczystości i protestu można zobaczyć: TUTAJ