Wczoraj odszedł od nas Jarosław Wenderlich. Wcześniej sygnalizował swoją walkę z chorobą. Tak, trzeba to powiedzieć jasno – to był człowiek wielu walk i bitew, które na trwałe pozostawiły ślad w naszej społeczności. Nasze drogi spotykały się na szlaku solidarnościowej walki o wolność.

Jarosław Wenderlich był cennym darem na polu bitewnym i intelektualnym. Znaczył wiele gdy w latach 1980-1981 redagował pismo Zarządu Regionu Bydgoskiego ?Wolne Związki? – wówczas jedynego pisma bez cenzury. Jeszcze bardziej okazał swą niezbędność, gdy w czasie stanu wojennego wspierał chłopów przy wydawnictwie. Był prawnikiem a pomoc ta była niezbędna dla zmagania się z nieprawą komuną. Był działaczem, znaczy aktywnym obywatelem, bardziej jako siewca niż zbieracz. To zdobywało mu przychylność wielu ludzi. Był wreszcie ważnym urzędnikiem, pryncypialnie bronił wartości państwowych.

Życie Jarosława Wenderlicha to nie tylko funkcje i misje. Zazdrościłem mu jego oddania rodzinie. Skutecznego. Następcy wypełniają jego miejsce w naszej rzeczywistości.
Był dobrym kolegą, udzielając schronienia przed niesprawiedliwością.

Czasami nasze drogi się mijały, nawet krzyżowały. I nie mogło być inaczej w czasach wielkiego przełomu i konkursów na lepszą Polskę. Z całą pewnością pozostawia po sobie niewypełnioną i przedwczesną lukę. Czy ktoś ją zapełni ?

Ci, którzy pozostali powinni spisać jego czyny i słowa.

Jan Rulewski