Panie senatorze, czego się Pan spodziewa po hucznie zapowiadanym exposé premiera Tuska w piątek?

- Są marzenia i twarde realia. Premier, moim zdaniem, powinien powiedzieć prawdę o naszym zadłużeniu, o sytuacji w służbie zdrowia…

I znów obiecać poprawę?

- Powinien przedstawić sukcesy deregulacji i zapowiedzieć dalsze deregulacje. Powinien jasno przedstawić sytuację na rynku pracy. I to, co rząd w tej sprawie zrobi. Warto, żeby też powiedział o naprawie budżetu. I, jak mówię, prawdę o zadłużeniu. Ludzie mają prawo znać prawdę. Prawda o zadłużeniu znana jest tylko ekonomistom.

No, w budżecie jest bałagan. To już wiadomo. Na przykład zatrudnienie w administracji wzrosło w minionych latach o kilkadziesiąt tysięcy.

- W administracji doszło do licznych przesunięć. Zwiększenia zatrudnienia w samorządach. Obywatele chcą być właściwie obsługiwani i to wymaga większego zatrudnienia. Jest też więcej zadań.

Czy, zdaniem Pana, premier powinien jakoś odnieść się w exposé do co rusz ujawnianych, bulwersujących skandali wokół katastrofy smoleńskiej?

- Rodzinom dotkniętym katastrofą smoleńską należy się szacunek i zrozumienie. Należy się szacunek ciałom zmarłych. To nie ulega wątpliwości. Ja jednak mówię: po katastrofie urodziło się w Polsce 800 tys. dzieci, życie toczy się dalej. Polska smoleńska nie powinna przesłaniać dzisiejszego życia Polaków.

Opozycja krytykuje plany oszczędnościowe rządu i powiada, że kosztami kryzysu obciąża się w Polsce najsłabszych, a można, jak Orban na Węgrzech, zażądać partycypowania w kryzysie od najbogatszych. Na przykład od banków. One mimo kryzysu wykazują całkiem pokaźne dochody i zyski.

- To nie tylko Orban, ale także konserwatywno?liberalny rząd Wielkiej Brytanii zmierza w kierunku, o którym pan mówi. Moim zdaniem cięciom powinny towarzyszyć mechanizmy wsparcia najsłabszych. Ja, jako senator, interweniowałem w sprawie rewaloryzacji świadczeń dla dzieci. Premier pilnie musi też zająć się i mam nadzieję, że podejmie to w exposé, sprawą umów śmieciowych. Około 70% młodzieży pracuje na umowach śmieciowych. I to nie jest dobra wiadomość.

A może trzeba sięgnąć do głębszych kieszeni? Opodatkować dodatkowo banki, zmusić je do dzielenia się kosztami kryzysu ze społeczeństwem?

- Nie tylko banki, ale w ogóle instytucje obrotu finansowego. Zwiększenie obciążenia tych instytucji jest wskazane. Trzeba to jednak zrobić tak, żeby nie obciążać klientów banków.

A zatem czekamy na expose?

- Czekamy.