– Niedawno skończył się poprzedni strajk rolników w Bydgoszczy, a dzisiaj zaczyna się następny. Przecież zostały uruchomione dodatkowe środki dla obszarów poszkodowanych podczas mrozów.

- Na razie nie dostaliśmy ani złotówki, ciągle są czynione przymiarki, ale już widać, że nie wszyscy, którzy ponieśli straty, się załapią. Pozostały też nierozwiązane inne problemy rolników.

– Trzeba od razu strajkować? Nie można rozmawiać, negocjować?

- Chcieliśmy rozmów. Stale piszemy listy, które pozostają bez odpowiedzi. Poprzednio przyjechał do Urzędu Wojewódzkiego przedstawiciel ministerstwa, który grzecznie z nami rozmawiał, ale nie posiadał żadnych uprawnień. To było mydlenie oczu. Sytuacja nagle się zmieniła, gdy ogłosiliśmy, że będziemy strajkować w Bydgoszczy, Grudziądzu i Lubieniu Kujawskim. Wczoraj zadzwoniła do mnie pani wojewoda. Powiedziała, że podstawia samochód i jedziemy razem do ministra, do Warszawy. Ale uznałem, że to wybieg, aby zatrzymać strajk.

– Ilu was będzie w Bydgoszczy?

- 100 ciągników przyjedzie na pewno.

– Zapowiedzieliście strajk jednodobowy.

- To się jeszcze okaże. W Szczecinie już podwyższyli na 72 godziny.

– Nie żal będzie nie obejrzanych meczów?

- Mistrzostwa miną, nasze problemy nie. A w lipcu zaczynają się żniwa.