Książka o dziejach bydgoskiej adwokatury od roku 1945 r. aż do czasów obecnych dr Janusz Kutta oparł na materiałach zgromadzonych w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy, archiwach Okręgowej Rady Adwokackiej w Bydgoszczy i w Łodzi oraz Instytutu Pamięci Narodowej i bydgoskiej Delegatury IPN.

- Spotkaliśmy się, by podyskutować na temat książki Janusza Kutty pt. ?Historia Izby Adwokackiej w Bydgoszczy 1945-2010” – powiedział prof. dr hab. Janusz Sługocki, zakreślając charakter spotkania, którego licznie zgromadzona publiczność składała się przede wszystkim z przedstawicieli bydgoskiej palestry, prawników, aplikantów, studentów KPSW.

- Jestem przekonana, że monografią zainteresują się nie tylko prawnicy, historycy, ale i mieszkańcy Bydgoszczy, regionu, a nawet i dalej – powiedziała dr Helena Czakowska, rektor KPSW.

Autor książki w środowisku bydgoskiej palestry cieszy się estymą i szacunkiem, który wynika nie tyle z zajmowanej pozycji, ile z cech osobowych. Jest erudytą, a treść wypowiadanych przez niego słów dodatkowo wzmacnia mocne brzmienie głosu.

Janusz Kutta ma klasyczne podejście do rzeczywistości i do oceny zjawisk. Nikogo zatem nie zdziwiło, gdy na początku spotkania, po kurtuazjach w stosunku do gospodarzy i prawniczej publiczności przeszedł “do rzeczy” i powiedział, jakie motto przyświecało mu w pisaniu książki: “Najogólniej rzecz biorąc zdajemy sobie sprawę z tego, że adwokat to ktoś proszony o pomoc, ad auxilium vocatus, posiadający uznane do tego kwalifikacje, kto na zaproszenie strony procesowej, okazuje jej pomoc przez odwołanie się do przepisów prawa w sprawach prawnych przed sądem…”. A były to słowa wypowiedziane na uroczystości 50-lecia bydgoskiej palestry przez ówczesnego biskupa pomocniczego gnieźnieńskiego Stanisława Gądeckiego. Słowa nienowe, bo wprost wzięte z prawa rzymskiego. Inspirująca dla powstania dzieła była szczególna atencja dr. Kutty dla środowiska adwokackiego, stanowiącego, szczególnie po 1945 r. polską elitą. – W drugiej części mojej książki jest wiele przytoczonych dokumentów, w których jest wiele nazwisk i niech one pozostaną w pamięci przyszłych pokoleń, bo jak czyny nie zostaną spisane, to potem można nimi manipulować – stwierdził. Jako uzasadnienie dla napisania historii bydgoskiej adwokatury przywołał też zdanie prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej mec. Andrzeja Zwary, że “można być prawnikiem, adwokatem bez znajomości historii, ale wtedy można zostać tylko rzemieślnikiem, żeby być mistrzem, trzeba także znać historię”.

Autor oznajmił, że “uprawianie historii współczesnej nie jest zadaniem lekkim”. Stwierdził to w kontekście procesów politycznych lat 40. i 50., w których adwokaci bydgoscy czynnie występowali. – To była piękna karta. Przywołał również działalność komisji weryfikacyjnej (“z piekła rodem”), gdy w 1953 r. skreślono z listy adwokatów 53 osoby – “bo ktoś był przed wojną wiceprezydentem lub był w Stronnictwie Narodowo-Demokratycznym, czy endecji więc nie nadawał się by być ludowym adwokatem”. – Pod żadnym dokumentem nie ma ani jednego porządnego podpisu, tak jakby to było anonimowe – powiedział. Nie jest historykowi łatwo pisać o czasach współczesnych, bo nie posiada on jeszcze dystansu do wydarzeń, a żyją jeszcze ich świadkowie, którzy na wiele spraw patrzą inaczej. Nie wszystkie fakty dają się też uchwycić w jednej, a w tym wypadku pierwszej tego rodzaju książce. – Przyjdą inni, uzupełnią i poprawią – oznajmił skromnie. Przestrzegł również, że nie ma publikacji nieomylnych, bo gdyby ktoś tak twierdził – to w tym momencie kończy się nauka.

Książka została znakomicie przyjęta przez publiczność. Okazało się, że to pierwsza tego typu monografia w Polsce. Janusz Kutta chwalił współpracujących z nim adwokatów, których relacje, notatki i wspomnienia były bezcenne. Autor szczególne podziękowania za pomoc, inspirację skierował do mec. Bogusława Owsianika, dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Bydgoszczy. Dyskusja ujawniła jednak potrzebę napisania drugiego tomu, który zawierałby opisy sylwetek adwokatów, okraszone anegdotami. Wiele z nich mogłoby się stać najlepszą wizytówką i świadectwem epoki, pokazujące działania adwokatów w zetknięciu z wymiarem sprawiedliwości, sądem, prokuraturą. Okazało się, że obecny na spotkaniu mec. Maciej Dzierżykraj-Lipowicz jest w trakcie pisania takich biografii bydgoskich adwokatów.